elektryków, kable, linia, volt, wolty, prąd, napięcie

Chciał wyręczyć elektryków, a OSZUKAŁ ŚMIERĆ: bliskie spotkanie z 11 tys. woltów nie zrobiło na nim wrażenia! Jak to możliwe?

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu – znacie to powiedzenie? Ten Brytyjczyk ewidentnie nigdy go nie usłyszał, bo widząc gałąź smętnie zwisającą z linii wysokiego napięcia postanowił samemu ją usunąć. Gdy mu się nie udało – zadzwonił po elektryków. Ci omal nie pospadali z krzeseł, gdy usłyszeli, co przed momentem zrobił dzwoniący!

 

Mieszkaniec Mottram, miejscowości nieopodal Manchesteru wybrał się na spacer. W czasie przechadzki spostrzegł, że na linii wysokiego napięcia zawisła wielka gałąź odłamana z pobliskiego drzewa. Niewiele myśląc, postanowił że spróbuje usunąć ją samemu. Niemal dotykała ziemi i wyglądało na to, że wystarczy ją tylko czymś poruszyć…

 

Przez linię płynął prąd o napięciu 11 tysięcy woltów. Kontakt z nim powinien zabić na miejscu. Tymczasem Anglik poczuł tylko lekkie mrowienie! Wtedy zrezygnował i zadzwonił do służb elektrycznych.

 

Pracownicy kazali mu natychmiast odsunąć się od linii i wyłączyli zasilanie. W zasadzie spacerowicz powinien już nie żyć! Gałęzie dobrze przewodzą prąd, szczególnie gdy są wilgotne. Tu musiał zaistnieć niesamowity zbieg okoliczności. Gałąź musiała być bardzo sucha, co zakrawa o cud, biorąc pod uwagę, że Wielka Brytania zmaga się z największymi od 27 lat opadami śniegu!

 

 

Historia, która przetoczyła się przez media na Wyspach stała się przestrogą dla innych uczynnych mieszkańców Wielkiej Brytanii – po śnieżycach w wielu miejscach drzewa były połamane i pozrywały linie energetyczne. Dlatego służby zaapelowały aby nie zbliżać się do nich i nie dotykać gałęzi wiszących, lub stykających się z kablami.