an-148, katastrofa, moskwa, samolot

 NIEWIARYGODNY BŁĄD pilotów przyczyną katastrofy lotniczej w Rosji: „Kłócili się aż do uderzenia w ziemię”

Nie chce się wierzyć, że niedopatrzenie tak błahe mogło mieć tak tragiczne skutki. Po odczytaniu zapisu dwóch czarnych skrzynek z rozbitego An-148 Saratowskich Linii Lotniczych ujawniona została dramatyczna prawda o kulisach katastrofy. Wygląda na to, że wszystko jest winą pilotów.

 

Z zapisu czarnych skrzynek wynika, że w czasie procedury startowej piloci nie włączyli ogrzewania czujników, które wskazują prędkość samolotu. Jest to czynność absolutnie wymagana przed startem.

 

Gdy samolot wzbił się w powietrze zamarznięte czujniki wskazywały błędne wartości. Jeden prędkościomierz wskazywał zaledwie 200 km/h, a drugi 0. Niestety nie naprowadziło to pilotów na swoje własne zaniechanie.

 

Jak wynika z zapisu czarnych skrzynek piloci zwiększali prędkość samolotu i opuścili dziób maszyny w dół. Wskazania prędkościomierzy jednak się nie zmieniały. Maszyna opadała nabierając prędkości, a piloci kłócili się ze sobą o przyczynę usterki. Słaba widoczność uniemożliwiała im najwyraźniej orientację w przestrzeni.

 

Wreszcie, z prędkością co najmniej 600 kilometrów na godzinę An-148 z 71 osobami na pokładzie uderzył o ziemię roztrzaskał się w drobny mak.

 

Rosyjskie instytucje lotnicze zaleciły Saratowskim Liniom Lotniczym aby ponownie przeszkoliły swoich pilotów. Skierowano tam także dodatkowych instruktorów, którzy mają czuwać nad tym procesem.

 

To przerażające, że błąd ludzki i to wynikający z niedopilnowania podstawowych procedur doprowadził do takiej tragedii. Zastanawiające jest jednak to, że tuż po katastrofie powoływano się na świadków, którzy widzieli, że samolot płonął w powietrzu. Teraz ten temat został pominięty. Z czego może to wynikać? Tego niestety nie wiemy.

 

rmf24.pl

an-148, katastrofa, moskwa, samolot

„Piloci walczyli do samego końca” – podano wstępne przyczyny KATASTROFY rosyjskiego samolotu pod Moskwą!

Maszyna An-148 Saratowskich Linii Lotniczych runęła wczoraj tuż po starcie z lotniska Domodiedowo pod Moskwą. Na jej pokładzie było 71 osób, wszystkie zginęły. Od samego początku pojawiały się relacje świadków o eksplozjach i ogniu wydobywającym się z samolotu. Po oględzinach eksperci znają już wstępną przyczynę tragedii.

 

Wszystko wskazuje na to, że za katastrofę odpowiada awaria jednego z dwóch silników maszyny. Miał się on zapalić, a następnie eksplodować. Świadkowie widzieli jak maszyna gwałtownie opada i wznosi się – tak jakby piloci walczyli o utrzymanie samolotu w powietrzu.

 

Wszystko wskazuje na to, że usiłowali dokonać awaryjnego lądowania. Niestety, An-148 rozbił się tuż po eksplozji płonącego silnika. Miejsce katastrofy przeszukuje kilkuset strażaków i policjantów. Monitoruje je też dziesięć specjalistycznych dronów. Służby ogłosiły, że akcja poszukiwawczo-ratownicza przechodzi w fazę poszukiwawczą. Oznacza to, że wszystkich pasażerów i członków załogi uznano za zmarłych.

 

 

W obwodzie orenburskim, skąd pochodzi większość ofiar ogłoszono żałobę. Kondolencje spływają też od przywódców wielu państw. Na dokładne przyczyny wypadku będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. To już druga katastrofa samolotu An-148. Jest to ukraińska konstrukcja, która zadebiutowała zaledwie 9 lat temu. Wyprodukowano jedynie 24 egzemplarze.

 

interia.pl