powodzi, skutki, australia, krokodyl, pająk

Przerażające skutki powodzi: KROKODYLE i WIELKIE PAJĄKI w miastach! [FOTO]

Czasem wydaje nam się, że trzeba mieć naprawdę żelazne nerwy żeby mieszkać w Australii. Zwykła powódź sprawia, że na ulice miast wpływają krokodyle, a potężne pająki usiłują skryć się w wyżej położonych miejscach przed wodą. A potem, cała ta ferajna musi zetknąć się z mieszkańcami!

 

Fala powodziowa w stanie Qeensland w północnej Australii powoli ustępuje. Ale nie oznacza to końca kłopotów dla mieszkańców. W miejscowości Ingham spostrzeżono krokodyle, które wraz z wodą dotarły do miasta i całkiem dobrze się w nim czują!

 

 

Specjaliści od krokodyli uspokajają, że zwierzęta nie powinny stanowić zagrożenia dla ludzi. Ich „podróżowanie” z wykorzystaniem fal powodziowych to zwyczajna praktyka, z której nie należy robić w ich mniemaniu sensacji.

 

Ale to nie koniec – poza krokodylami, mieszkańcy Ingham i innych miejscowości w okolicy, odkryli w swoich ogródkach wielkie węże i pająki! Te zwierzęta także szukały ratunku przed wodą w wyżej położonych miejscach. W ten sposób trafiły w okolice ludzkich siedzib.

 

 

 

 

 

 

 

Władze Queensland twierdzą, że potrzeba kilku tygodni aby dokładnie ustalić wielkość szkód spowodowanych przez powódź. Teren zalany przez wodę jest uznany za „strefę katastrofy”.

 

rmf24.pl/ twitter



ryba, potwór, australia

Ryba-potwór wyrzucona na plażę przeraziła internautów! Specjaliści już wiedzą z czym mamy do czynienia

To miał być kolejny zwykły spacer brzegiem morza nieopodal Bundaberg w Australii. Małżeństwo Johna i Riley Lindhom niemal codziennie odbywało podobną przechadzkę. Ale ta okazała się wyjątkowa – na plaży odnaleźli stwora, który nie przypominał żadnego zwierzęcia, które znali! Tajemnicza ryba przeraziła internautów i zainteresowała uczonych!

 

Ryba na brzeg została wyrzucona w czasie przypływu. Para twierdzi, że dzień wcześniej jeszcze jej nie było. John powiedział lokalnym mediom, że pierwszy raz widział taki okaz. Jego zdaniem ryba mogła ważyć nawet ponad 150 kilogramów.

 

John i Riley sfotografowali znalezisko i umieścili zdjęcia w sieci. Wywołały one potężne zainteresowanie internautów, a tym samym również instytucji zajmujących się rybołówstwem i żeglugą. Geoffrey Fergusson, przedstawiciel takiej instytucji w stanie Quennsland udzielił wyjaśnień jednemu z australijskich portali.

 

Jego zdaniem stan truchła uniemożliwia identyfikacje nie budzącą żadnych wątpliwości. Ale uważa, że mamy do czynienia z rybą nazywaną itajara goliat. Łacińska nazwa stworzenia to Epinephelus lanceolatus. Itajary dorastają do niemal trzech metrów i mogą ważyć ponad pół tony!

 

Ryby tego gatunku bytują na rafach koralowych. Należą do gromady ryb kostnoszkieletowych i jako jedne z nielicznych mogą stanowić zagrożenie dla osób pływających po rafach lub rozbitków.

 

wprost.pl foto: facebook.com/ 



mundial, mundial w rosji, mistrzostwa świata, piłka nożna, sport

Polska ZBOJKOTUJE Mistrzostwa Świata w Rosji?! Brytyjska prasa podaje SENSACYJNE DONIESIENIA!

Sprawa przetacza się przez tak poczytne tytuły jak „The Times” czy „The Sun”. Brytyjczycy mają rzekomo rozważać bojkot Mistrzostw Świata w piłce nożnej, które za niespełna 100 dni dobędą się w Rosji. Jednak poza sobą widzą kilka innych państw gotowych na ten krok, w tym – Polskę!

 

Tydzień temu w Sailsbury otruty został były rosyjski szpieg Siergiej Skripal. Przez lata był pułkownikiem GRU, czyli rosyjskiego wywiadu wojskowego. Ale poza tym miał też drugą twarz – współpracował z wywiadem brytyjskim, za co ostatecznie trafił na 13 lat do rosyjskiego więzienia.

 

W 2010 roku wyszedł jednak na wolność i został wymieniony z Brytyjczykami na rosyjskich szpiegów złapanych na Wyspach. Ale najpewniej zainteresowanie nim w rosyjskich służbach nie minęło. Nie tak dawno umarł jego syn i żona. Teraz został otruty wraz z córką i oboje w stanie krytycznym leżą w szpitalu. Wszyscy politycy w Wielkiej Brytanii uważają, że to sprawka Rosji.

 

Szef MSZ Boris Johnson, powiedział na konferencji prasowej o możliwym bojkocie Mundialu w Rosji. Słowa te zelektryzowały opinię publiczną w kraju. Dyplomaci brytyjscy tłumaczyli potem, że premier raczej miał na myśli bojkot polityczny, a nie niewysyłanie piłkarz. Ale fala spekulacji ruszyła!

 

Brytyjskie media już rozważają, kto poza ich krajem mógłby zbojkotować Mistrzostwa Świata. Wśród potencjalnych kandydatów widzą Japonię, Australię i… Polskę! Skąd te pomysły – ciężko stwierdzić. Ale angielska prasa podchwyciła i grzeje temat.

 

Wydaje się, że jak mocne nastroje antyrosyjskie w Polsce by nie były, to kibice nie pozwoliliby na bojkot największej imprezy piłkarskiej świata. Tym bardziej teraz, gdy nasza kadra jest naprawdę nieźle przygotowana i może walczyć nie tylko o honor, ale o najwyższe laury.

 

eurosport.interia.pl 



list w butelce, plaża, list, butelka

Najstarszy LIST W BUTELCE przypłynął do Australii – jakie informacje zawierała wiekowa butelka po alkoholu? [FOTO]

Historia jak z filmu rozegrała się na jednej z plaż w zachodniej Australii, nieopodal Wedge Island. Pewna para spacerująca brzegiem morza odnalazła piękną i starą butelkę po ginie. Postanowili wziąć ją do domu jako element ozdobny. Wtedy okazało się, że zawiera ona list!

 

Tonya i Kim Illman odnaleźli butelkę na plaży w czasie spaceru. Początkowo potraktowali ją jak śmieć, ale dłuższe oględziny sprawiły, że kształt butelki zaintrygował ich. Uznali, że stary kawał szkła może być fajną dekoracją w ich domu.

 

Gdy wrócili z przechadzki Tonya spostrzegła, że we wnętrzu butelki znajduje się zwój papieru! Był on datowany na dzień 12 czerwca 1886 roku. Kartkę zapisano po niemiecku. Państwo Illman postanowili zgłosić się do West Australia Museum, aby wyjaśnić tajemnicę jaką zawierał list w butelce.

 

Ross Anderson, kurator muzeum, rozwiał ich wszelkie wątpliwości. Butelka została wyrzucona z niemieckiego statku Paula przed 132 laty. Okręt przepływał około 950 kilometrów na zachód od wybrzeży Australii, po Oceanie Indyjskim.

 

 

Okazuje się, że nie był to jednorazowy „wybryk” a element ciekawego eksperymentu prowadzonego wówczas przez Niemców. „Masowo” wyrzucali oni butelki z listami ze swoich okrętów pływających po morzach i oceanach świata. Każdy list zawierał datę wyrzucenia, nazwę statku i jego dokładne koordynaty. W ten sposób zamierzano zbadać kierunki prądów morskich. Eksperyment trwał łącznie 69 lat, ale jak widać ta konkretna butelka „trochę dłużej” pływała po oceanie czekając na znalazców!

 

wprost.pl/facebook.com 



uss lexington, lotniskowiec, wojna, wrak, zatopienie, historia

Potężny lotniskowiec ODNALEZIONY po 76 latach! Podwodne zdjęcia wraku zapierają dech w piersiach! [FOTO]

USS Lexington był pierwszym dużym lotniskowcem, który wszedł na wyposażenie marynarki wojennej USA. To także pierwszy lotniskowiec, który został zatopiony w czasie II Wojny Światowej. Wraz z nim na dno poszło kilkadziesiąt samolotów i około 200 członków załogi.

 

USS Lexington należał do floty walczącej z Japonią na Pacyfiku. W maju 1942 roku brał udział w bitwie na Morzu Koralowym, która zatrzymała ekspansję Japonii w południowej części Oceanu Spokojnego. Starcie to było w zasadzie pierwszym dużym zwycięstwem US Navy nad flotą i lotnictwem Kraju Kwitnącej Wiśni.

 

USS Lexington został jednak drugiego dnia bitwy poważnie uszkodzony, na jego pokład spadły trzy bomby lotnicze, a w burty uderzyły dwie torpedy. Mimo to okręt cały czas utrzymywał się na wodzie, a co ciekawsze – załodze udało opanować się pożary, rozwinąć prędkość 25 węzłów, a także wznowić przyjmowanie i wysyłanie samolotów!

 

Po kilku godzinach nagromadzone opary benzyny zaczęły eksplodować, co zmusiło załogę do opuszczeniu „Lady Lex”, jak pieszczotliwie nazywała swoją jednostkę. Losu okrętu dopełniły dwie torpedy wystrzelone przez amerykański niszczyciel.

 

 

Po 76 latach natrafiono wreszcie na wrak legendarnej wręcz jednostki. Znajdował się na głębokości 3 kilometrów, około 800 kilometrów na wschód od wybrzeży Australii. Na wraku i wokół niego odnaleziono także wiele samolotów, które poszły na dno razem z okrętem.

 

 

USS Lexington odnalazł zespół sponsorowany i kierowany przez współzałożyciela Microsoftu Paula Allena. Jego firma, Vulcan, pół roku poszukiwała śladów słynnego okrętu. W 2017 roku wsławiła się odnalezieniem innego znanego, amerykańskiego okrętu, ciężkiego krążownika USS Indianapolis.

 

 

US Navy nie planuje wydobycia wraku lotniskowca. Został on uznany za grób wojenny. Ale sam fakt jego lokalizacji umożliwi oddanie honorów wszystkim bohaterskim marynarzom i obsłudze, którzy zginęli na okręcie.

 

 



krokodyl, krokodyla, australia

Zabił 5-METROWEGO, BARDZO STAREGO KROKODYLA – aby go przewieźć potrzebna była LAWETA! Za zabicie symbolu Australii spotkała go surowa kara! [FOTO]

Krokodyle potrafią dorastać do niesamowitych rozmiarów i naprawdę sędziwego wieku. W Australii największe z tych bestii otoczone są specjalną ochroną i poważaniem, jako ważne elementy ekosystemu, ale też lokalnej tradycji, kultury i tożsamości. Pewien rolnik jednak nic sobie z tego nie zrobił i odstrzelił być może najstarszego krokodyla w kraju. 

 

 

Luke Orchard, 31-letni hodowca bydła ze stanu Qeensland przyznał się przed sądem do winy. Jednak jak cały czas twierdzi wielki krokodyl pożerał jego bydło. Rzeka, w której żył była jedynym źródłem wody dla lokalnych hodowców i ich zwierząt.

 

 

Farmer strzelił krokodylowi prosto między oczy ze strzelby myśliwskiej. Jednak twardy łeb gada wytrzymał to i zwierzę schowało się w wodzie. Po jakimś czasie wypłynęło na brzeg, gdzie zostało dobite przez Orcharda.

 

 

Problem polega jednak na tym, że odstrzał krokodyli nad brzegami rzek w Australii wymaga specjalnych zgód. Sytuacja komplikuje się dodatkowo, gdy mamy do czynienia z tak dużymi i starymi okazami. Specjaliści powołani przez sąd uznali, że gad mógł mieć nawet 100 lat. Dodatkowo przekraczał długość 5 metrów, a to kwalifikowało go do pełnej ochrony. Tak potężne krokodyle są jednym z symboli Australii.

 

 

Biorąc pod uwagę te okoliczności, oraz fakt, że Orchard nigdy nie zgłaszał do władz skarg na działalność drapieżnika, sąd wymierzył mu karę 10 tysięcy dolarów australijskich.

 

 



niebieskie smoki, ślimaki, australia, ślimak

Niebieskie SMOKI znalezione na plaży! Piękne bestie mogą być ŚMIERTELNIE niebezpieczne! [FOTO & VIDEO]

Przyroda potrafi zaskakiwać. Kto wpadłby na to, że tak przedziwnie wyglądający stwór to… gatunek ślimaka? Zwierzęta zostały odnalezione na plażach wokół Sydney przez turystkę z Alaski i tak zaczęła się ich medialna kariera. Poznajcie niebieskie smoki!

 

Miranda Atkinson otwarcie przyznaje, że te zwierzęta to jedna „najfajniejszych rzeczy” jakie widziała w Australii. Jednak ich bajkowy wygląd nie powinien mylić – mogą być bardzo niebezpieczne dla ludzi.

 

Ale czym właściwie jest to przedziwne zwierzę? Otóż jest to ślimak z gatunku glaucus atlanticus, często nazywany „niebieskim smokiem”. Jest to nieduże, kilkucentymetrowe, drapieżne stworzenie, które z lubością żeruje na jadowitych i groźnych dla ludzi meduzach – żeglarzach portugalskich.

 

 

Ślimak nic sobie nie robi z toksyn zawartych w parzydełkach żeglarza. Konsumując go odrywa parzydełka i… umieszcza na własnym ciele! W ten sposób sam staje się potwornie niebezpiecznym przeciwnikiem. Dotknięcie go może zakończyć się poważnymi poparzeniami, a w bardzo skrajnych przypadkach – śmiercią.

 

 

O tej porze roku niebieskie smoki często lądują na plażach z powodu północno-wschodnich wiatrów, które wyrzucają je na brzeg. Tu bardzo szybko umierają. Jednak cały czas mogą być groźne, ze względu na parzydełka podkradzione żeglarzom portugalskim!

 

 

Trzeba przyznać, że ślimak robi piorunujące wrażenie. Mimo wszystko wolelibyśmy pozostać przy oglądaniu go na zdjęciach i nagraniach. Możliwość dotknięcia kradzionych parzydełek nie budzi w nas entuzjazmu!

 



Co za BESTIALSTWO! Przykręcił misia koala do altanki – cała Australia szuka sadysty! Opublikowano wstrząsające zdjęcia zwierzęcia [FOTO]

O tej bulwersującej sprawie poinformowała organizacja zajmująca się ochroną tych miłych stworzeń – Koala Rescue Queensland Inc. Zdjęcie zamieszczone na ich stronie Facebook udostępniono niemal 5 tysięcy razy. Policja szuka teraz sprawcy tego paskudnego czynu.

 

Do zdarzenia doszło na terenie Brooloo Park Lookout, 140 kilometrów na północ od Brisbane w stanie Queensland. Koalę przykręcono do altany przy pomocy śrub budowlanych. Nie wiadomo jeszcze czy zwierzę żyło w momencie przykręcania łapek do altany, czy może zmarło w wyniku poniesionych obrażeń.

 

Sprawa niesamowicie poruszyła opinię publiczną w całym kraju. Policja poszukuje sprawcy, a towarzystwo ochrony zwierząt zamierza przeprowadzić sekcję zwłok zwierzęcia, aby ustalić kiedy dokładnie nastąpiła jego śmierć. Zgodnie z prawem obowiązującym w stanie Queensland, za znęcanie się nad zwierzętami może grozić kara nawet 7 lat pozbawienia wolności lub grzywna w wysokości 200 tysięcy dolarów australijskich (ok. 400 tysięcy zł)

 

Biorąc pod uwagę wściekłość na sprawcę, oraz fakt, że koale są chronione w Australii, może on liczyć na wysoką karę. Wiele zależy od tego, czy do swojego czynu wykorzystał żywe zwierzę, czy martwe.

 

Internet już nie raz pokazał swoją potęgę – tak wielka mobilizacja wśród użytkowników najpewniej sprawi, że sprawca się odnajdzie. Oby kara, która go spotka była współmierna do czynu, a zarazem odstraszająca dla ewentualnych naśladowców.

Wprost.pl



anomalie

W Ameryce ZAMARZAJĄ aligatory, a w Australii GOTUJĄ SIĘ nietoperze! Potężne anomalie pogodowe zbierają krwawe żniwo! [VIDEO]

Pogoda na początku roku naprawdę płata niesamowite figle. USA, a teraz także Zachód Europy i nawet Północna Afryka borykają się z mrozami i opadami śniegu. W tym samym czasie po drugiej stronie globu, w Australii jest tak gorąco, że nietoperze setkami umierają z powodu odwodnienia. Takie anomalie to rzadkość!

 

Jakiś czas temu sieć obiegły zdjęcia rekinów, które zamarzły u wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Teraz jednak pojawiło się coś nawet bardziej niesamowitego – film, na którym widać zamarznięte w stawie aligatory. Co jednak najciekawsze – zwierzęta te żyją i mają się dobrze! O ile można tak powiedzieć.

 

Sekret tkwi w niesamowitym organizmie aligatora. Może on regulować temperaturę ciała i metabolizm. Zastygnięcie bez ruchu i wysunięcie pyska ponad poziom wody pozwala mu przeżyć ekstremalnie niską temperaturę, a zarazem cały czas pobierać tlen.

 

 

Coś zupełnie przeciwnego dzieje się w tym czasie w Australii. Temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza powodują roztapianie asfaltu i masowe ginięcie niektórych zwierząt, które gorzej znoszą skoki temperatur.

 

Chodzi tu głównie o nietoperze, które nie są w stanie znaleźć wody, ani nawet przeżyć tak wysokich upałów. Zwierzęta wręcz gotują się żywcem w palącym słońcu. Organizacje obrońców zwierząt starają się ratować je pojąc wodą i znajdując zacienione i chłodniejsze kryjówki.

 

 

Trwające obecnie zjawiska pogodowe są naprawdę ekstremalne. Jak długo mogą potrwać i czy teraz będą nam towarzyszyć częściej – nie wiadomo. Jeśli jednak pogoda nie ustabilizuje się, to tego typu dramatyczne obrazki i anomalie mogą za jakiś czas dotrzeć także do nas.

 

zmiananaziemi/wprost.pl