weronika nowakowska, hejterów nie lubi

Nasza olimpijka NIE WYTRZYMAŁA: podsumowała hejterów w krótkich, WULGARNYCH, żołnierskich słowach! Ma rację? [VIDEO]

Chciałoby się powiedzieć, że używanie takich słów pięknej kobiecie nie przystoi. Ale z drugiej strony emocje jako gromadzą się wokół polskiej kadry olimpijskiej są coraz bardziej gorące. Na półmetku igrzysk wciąż nie mamy ani jednego medalu (Poprawka – własnie zdobył go Kamil Stoch!). Nasza biathlonistka w ostrych słowach przekazała swoją wiadomość dla hejterów.

 

Weronika Nowakowska jest jedną z naszych reprezentantek i obecnie chyba najlepszą biathlonistką w kadrze. Mimo to, jej szanse medalowe i tak były raczej małe. W biegu na 15 kilometrów była najbliżej podium. Jednak dwa pudła w ostatnim strzelaniu sprawiły, że wylądowała ostatecznie na 21 miejscu.

 

Tym samym dołączyła do grupy polskich sportowców, którzy – mimo wszystko – zawiedli. Choć realiści podkreślali, że w tym roku nie mamy faworytów do medali poza skoczkami, to jednak postawa reszty olimpijczyków i tak budzi niesmak.

 

Większość z naszych reprezentantów tuła się gdzieś w końcówkach stawki i kibice coraz ostrzej oskarżają, że pojechali sobie do Korei na wakacje. Tego typu opinie strasznie rozwścieczyły Weronikę Nowakowską. W krótkim wideo powiedziała krótko:

 

„A wszystkim tym, którzy twierdzą, że przyjechaliśmy tu na wycieczkę, to wam powiem, że w du*** byliście i gó*** widzieliście, sorry”

 

Kto ma rację? Krytycy, czy zawodnicy? Niewątpliwie kondycja naszych sportów zimowych jest bardzo słaba i wymagane są spore zmiany w organizacji związków sportowych i szkoleniu. Powoli w naszym kraju powstają nowoczesne obiekty pozwalające na trening nawet przez cały rok zimowym sportowcom. Oby za kilka lat przełożyło się to na lepsze wyniki.

 

sportowefakty.wp.pl

sportowiec, olimpiada, pjongcxzang

Amerykański sportowiec o igrzyskach:” ORGIE I IMPREZY na porządku dziennym”. Zdradził, która reprezentacja bawi się NAJOSTRZEJ!

Nie bez powodu organizatorzy igrzysk dostarczają do wioski olimpijskiej setki tysięcy prezerwatyw. Sportowe zmagania najwyraźniej idą w parze z seksualnymi i alkoholowymi wyczynami, co właśnie potwierdził pewien sportowiec.

 

31-letni snowboardzista Shaun White właśnie zapisał się w historii zdobywając trzy złote medale w swojej konkurencji. Nie dziwota więc, że wyluzowany i szczęśliwy dał się pociągnąć za język. W programie „Watch What Happens Live” naciągnięto go na kilka interesujących zwierzeń na temat atmosfery na igrzyskach.

 

Najpierw zawodnik został zapytany o seks w czasie igrzysk. To pytanie chciał zręcznie pominąć, ale nadział się na jeszcze gorsze – czy kiedykolwiek słyszał o orgiach w wiosce olimpijskiej. Tu już bez ogródek odparł, że tak.

 

Żeby było jeszcze ciekawiej, White dodał, że wie – tak samo jak inni sportowcy – że na terenie wioski znajduje się dużo kamer. W związku z tym uważa, że za jakiś czas niektóre wyczyny zawodników i zawodniczek mogą ujrzeć światło dziennie. Ale to nie robi na nim, ani innych wrażenia.

 

Zdaniem White’a najlepszymi partnerami do imprez są Australijczycy. Uważa, że leży to po prostu w ich naturze. To ciekawe wyznanie, bo prędzej spodziewalibyśmy się wymienienia np. Rosjan. Jak widać – rzeczywistość potrafi zaskakiwać! Z kolei swoich rodaków ocenił raczej słabo, jako „sztywniaków”.

 

Wygląda więc na to, że nawet gdy igrzyska zimowe się skończą, to szum po nich może wcale nie ustać. Choć być może zastosowanie znajdzie zasada „Co wydarzyło się w Pjongczang, zostaje w Pjongczang”? Nie wierzymy w to, bo zawsze znajdzie się ktoś z za długim językiem!

 

wp.pl

biathlon, komentatorzy eurosportu, niemcy, kpiny, żart, pjongczang, igrzyska

HIT INTERNETU! Komentatorzy Eurosportu KPIĄ Z NIEMCÓW! „Kiedyś też dostali zadyszki podczas mrozów…”. ZOBACZ o co chodzi!

Krzysztof Wyrzykowski i Tomasz Jaroński to popularny i znany duet komentatorski Eurosportu. Panowie ostatnio komentowali bieg biathlonistów na 20 kilometrów w czasie igrzysk w Pjongczang. To co powiedzieli na antenie rozłożyło na łopatki setki widzów. Teraz ich dialog bije rekordy popularności w sieci!

 

Zawody te nie ułożyły się po myśli Niemców. Reprezentanci naszego zachodniego sąsiada dość znacząco odstawali od czołówki stawki. Najlepszy z nich, Erich Lasser był zaledwie na 9 miejscu.

 

„Niemcy dzisiaj słabo. Chyba dostali zadyszki na tych mrozach” – zaczął Jaroński.

 

„Oni już kiedyś w historii też dostali zadyszki podczas mrozów” – odpowiedział Wyrzykowski.

 

 

Chodzi oczywiście o wyczyny „ich matek i ich ojców”, choć raczej ojców przede wszystkim, na Froncie Wschodnim w czasie II Wojny Światowej. Niemiecka armia, do tej pory niepokonana na całym kontynencie poniosła dwie sromotne, zimowe klęski.

 

Pierwszą w grudniu 1941 roku, kiedy sowiecka kontrofensywa odrzuciła ją kilkadziesiąt kilometrów od Moskwy, ratując w ten sposób stolicę ZSRR przed niechybnym upadkiem. W rok później na przełomie 1942 i 1943 roku niemieckie wojska „straciły formę” pod Stalingradem (dziś Wołgograd  – przyp. red.), pozwalając na okrążenie się i zniszczenie w tzw. Kotle Stalingradzkim.

 

Ten historyczny przytyk strasznie spodobał się internautom, którzy nie szczędzą pochwał za błyskotliwość i cięty język Wyrzykowskiemu. Dominują zresztą głosy, że obecne igrzyska są tak nudne i słabe, że wiele konkurencji ratuje właśnie świetny komentarz tego duetu dziennikarzy Eurosportu. Chwilami, gdy patrzymy na puste trybuny i senną publiczność nie sposób się nie zgodzić!

 

 

twitter.com/wp.pl

Pjongczang, io, igrzyska, olimpiada, zima

Kolejna WTOPA na IO Pjongczang: organizatorów zaskoczyła… ZIMA! Takiego absurdu nikt by nie wymyślił!

Skoro jest zima, to musi być zimno i musi padać śnieg. Oczywiste? Okazuje się, że nie do końca. Opady białego puchu sparaliżowały wioskę olimpijską i sportowe obiekty wokół Pjongczang, mocno utrudniając komunikację pomiędzy nimi. Tworzą się spore opóźnienia, jednak nie to jest najśmieszniejsze i najdziwniejsze.

 

Pjongczang choć słynie z niskich temperatur, to śniegu pada tam zazwyczaj jak na lekarstwo. Trudno jednak zrozumieć, że na zimową aurę nie przygotowano kierowców i autobusów, które mają dowozić dziennikarzy, sportowców i kibiców na obiekty. Okazuje się, ze pojazdy w większości nie mają łańcuchów, ani nawet… opon zimowych!

 

Z tego powodu kierowcy odmawiają dojazdu do obiektów położonych na stromych wzniesieniach. Co pozostało dziennikarzom i innym, którzy chcieli obejrzeć zawody? Np. 5-kilometrowy spacer przy odczuwalnej temperaturze -25 stopni!

 

„To prawda, że mamy pewne problemy transportowe, ale pracujemy nad ich rozwiązaniem. Jeszcze w poniedziałek odbędzie się spotkanie z przedstawicielami firm przewozowych. Planujemy zwiększyć częstotliwość kursowania autobusów na najpopularniejszych trasach. Na razie pozostaje mi wszystkich przeprosić”

– powiedział rzecznik prasowy komitetu organizacyjnego Baik You Sung.

 

Po wspaniałej ceremonii otwarcia igrzyska w Pjongczang przynoszą coraz to nowe rozczarowania. Mamy nadzieję, że pierwsze, nienajlepsze dni sportowych zmagań będą cenną lekcją dla organizatorów i że uda im się ją przepracować i wdrożyć odpowiednie zmiany przed końcem igrzysk!

 

 

rmf24.pl

adam małysz, igrzyska, pjongczang, wywiad, skoki

Adam Małysz NIE WYTRZYMAŁ: „Pozostaje porządnie się wkur…”. Tak OSTRO nie skomentował jeszcze żadnych zawodów!

Nie cichną echa konkursu indywidualnego na skoczni normalnej w koreańskim Pjongczang. A ten zakończył się dla Polaków wyjątkowo pechowo. Dawid Kubacki przez niesprzyjające warunki odpadł w pierwszej serii, a Stefan Hula i Kamil Stoch zajmujący 1 i 2 miejsce spadli ostatecznie na 5 i 4 lokatę. Złości po konkursie nie krył Adam Małysz.

 

Oberwało się bardzo mocno organizatorom i sędziom.  Małysz uważa, że w takich warunkach zawody nie powinny  zostać rozegrane:

 

„Taki konkurs nie powinien się odbyć. Mamy kilka dni przerwy, więc był czas, aby przenieść te zawody. Tylko nie my decydujemy. Trzeba zacisnąć zęby i pokazać siłę na dużym obiekcie.”

 

Największe kontrowersje wywołuje jednak spadek Stefana Huli z pierwszego miejsca na piąte. Choć wydawało się, że skok powinien dać mu podium, komputer odjął mu absurdalnie dużą ilość punktów za wiatr:

 

„Gdy zobaczyłem te odjęte punkty, byłem w szoku! Trenerzy mówili, że na dole skoczni jest źle. Szkoda, bo Stefanowi ten medal się należał za cierpliwość i walkę. Wiem, że zaraz zrobicie z tego tytułu, ale zostaje tylko się porządnie wkur… Na dużej będzie pełna mobilizacja. Chłopaki będą chcieli udowodnić, że to, co się stało na normalnej skoczni było tylko winą pogody.”

 

– powiedział Orzeł z Wisły.

 

Pozostaje mieć nadzieję, że chłopaki nie załamią się po tych zawodach i pokażą prawdziwą wartość na skoczni dużej. Oby tym razem udało się rozegrać konkurs w uczciwych, równych warunkach.

 

sport.onet.pl

chór, korea północna, samijyon

Chór z Korei Północnej zrobił FURORĘ na Południu! W czasie występu doszło do czegoś ZDUMIEWAJĄCEGO!

Chór Samijyon to prawdziwe oczko w głowie reżimu z Pjongjangu. Specjalnie wyselekcjonowane, najpiękniejsze chórzystki potrafią zrobić wspaniałe wrażenie i ocieplić wizerunek Kim Dzong Una. Nie wszyscy oczywiście pałają do nich taką samą sympatią. Jednak to, co zaszło w czasie ich występu było nie do wyobrażenia.

 

Koncert Samijyon przyciągnął 1,7 tys. widzów. Była to grupa specjalnie wyselekcjonowana. Zdobycie biletów w zasadzie było niemożliwe. Część z nich została rozlosowana, część przekazano rodzinom rozdzielonym przez koreańską granicę, a część przypadła południowokoreańskim oficjelom i ich gościom.

 

Podczas gdy widzowie na sali koncertowej w Gangneung ronili łzy wzruszenia, pod gmachem trwała regularna bitwa z policją. Zgromadziło się tam wielu przeciwników takiego „bratania się” z komunistycznym reżimem z Północy.

 

140-osobowy chór oczarował widzów nie tylko prezencją, ale także umiejętnościami i repertuarem. Poza pieśniami ludowymi, znanymi w obu Koreach, odśpiewano także wiele zachodnich przebojów! PR-owo trzeba przyznać, że rozegrano to idealnie!

 

Jednak prawdziwy szok nastąpił gdy chór zaczął śpiewać pieśń o zjednoczeniu Korei. Publiczność śpiewała razem z nim. Gdy dźwięki pieśni dotarły do uszu protestujących pod teatrem ustały wszelkie przepychanki i walki z policją. Protestujący także przyłączyli się do śpiewu! Wydarzenie zostało opisane przez południowokoreańskie media.

 

Jak widać, choć nienawiść między Północą a Południem jest ogromna, to jednak gdzieś w głębi serca każdego Koreańczyka tkwi nadzieja na zjednoczenie kraju. Czy jest to możliwe – na pewno nieprędko. Ale każdy gest, który ociepla stosunki pomiędzy zwaśnionymi państwami jest na wagę złota.

 

o2.pl

Głowa państwa Korei PÓŁNOCNEJ na otwarciu zimowych igrzysk olimpijskich! Będzie wielkie spotkanie z delegacją USA? Takiej szansy nie było od LAT!

Wygląda na to, że sport łagodzi obyczaje. Będzie to pierwsza od 2014 roku tak poważna wizyta przedstawicieli Korei Północnej u swojego południowego sąsiada. A co ważne – istnieje możliwość, że delegacja z Pjongjangu spotka się z wysłannikami Stanów Zjednoczonych!

 

Kim Yong-nam, jest przewodniczącym Prezydium Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, oraz tytularną głową państwa w Korei Północnej. Ten najwyższy rangą północnokoreański polityk (po Kim Dzong Unie oczywiście!) będzie stał na czele delegacji tego kraju, która 9 lutego weźmie udział w inauguracji zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang.

 

Północnokoreańska delegacja będzie przebywać w Korei Południowej od 9 do 11 lutego. Szczegółowy plan wizyty nie jest znany. Komentatorzy zwracają jednak uwagę na to, że na inaugurację wybiera się też wiceprezydent USA Mike Pence. Daje to więc szansę na spotkanie pomiędzy przedstawicielami dwóch wrogi państw na najwyższym szczeblu.

 

Kim Yong-nam ma 90 lat i bardzo często pojawia się w północnokoreańskich mediach i na różnych ceremoniach państwowych. M.in. zastępuje Kim Dzong Una w spotkaniach z politykami innych państw. Ostatnim tak wysoko postawionym przedstawicielem Korei Północnej, którzy przybył na Południe był wicemarszałek Hwang Pyong So.

 

 

Zła wiadomość dla pana Yong-nama jest taka, że jego poprzednik już zapewne nie żyje. Z jakiegoś powodu podpadł Kimowi i ślad po nim zaginął. (ZOBACZ: Wielka czystka w Korei Północnej! ) Co, jeśli sposób reprezentowania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej przez Kim Yong-nama także nie spodoba się Umiłowanemu Przywódcy?

 

rp.pl

WSZĘDZIE NAZIZM! Ekipa narciarzy na zimowe igrzyska olimpijskie ma… „nazistowskie swetry”!

Ubrania dla narodowych reprezentacji, przygotowywane na wielkie sportowe imprezy zazwyczaj nawiązują do ważnej symboliki, kultury lub historii danego państwa. Swego czasu nasi piłkarze mieli husarskie skrzydła na koszulkach. Okazuje się, że i z tym niektórzy mogą mieć problem i widzieć nazizm tam gdzie go nie ma!

 

Z czym kojarzą się Wam Norwegowie? Nam z fiordami i wikingami. Fiord jednak trudno odwzorować na ubraniach, a co do wikingów, to raczej niestosowne drukować na ciuchach dla fair-play sportowców nordyckie topory czy stereotypowe hełmy z rogami. Jednak za tym skojarzeniem i tak poszli projektanci ubiorów dla narodowej reprezentacji.

 

Na swetrach dla narciarzy norweskiej ekipy umieścili jedną z wikińskich run, czyli symboli, które były pismem wojowników z północy. Konkretnie jest to runa Tyr, symbolizująca m.in. boga wojny, walki, honoru i sprawiedliwości o tym samym imieniu.

 

Problem w tym, że tej samej runy na sztandarach i grafikach używają skrajnie prawicowe i nazistowskie organizacje w tym kraju! Np. Nordycki Ruch Oporu, jawnie propagujący narodowy-socjalizm.

 

Jednak w skali kraju są to ruchy marginalne. Mimo to projektantka swetrów chciała je wycofać. Nie zgodził się na to producent i spora cześć społeczeństwa. W jego zdrowszej części panuje przekonanie, że nie można symboli ważnych dla całego narodu oddawać w ręce skrajnych grup.

 

Producent ubrań argumentuje, że skrajna norweska prawica i naziści maszerują też pod norweskimi flagami i nikt nie wpadł na pomysł aby przestać ich używać. Federacja narciarska wpadła więc na kompromisowy pomysł – sami sportowcy zadecydują o tym, czy założyć swetry z runą Tyr, czy nie. Z tego co wiemy na tydzień przed początkiem igrzysk – żaden nie chce go założyć.

 

o2.pl