łoś, bmw, wypadek

Tragiczny wypadek na DK19 – ŁOŚ kontra BMW, kierowca nie miał żadnych szans!

Wydawać by się mogło, że w starciu samochód-zwierzę, to drugie nie ma żadnych szans. Zazwyczaj tak jest, ale to nie oznacza, że pasażerowie i kierujący w wypadku takiej kolizji mogą czuć się bezpiecznie. Szczególnie gdy przed maskę wychodzi potężny, kilkusetkilogramowy łoś.

 

Tragiczne zdarzenie miało miejsce na Drodze Krajowej nr 19 pomiędzy Kraśnikiem a Janowem Lubelskim, w niedzielę po godzinie 22. 19-letni kierowca BMW zginął na miejscu, gdy przed jego samochód wszedł łoś. W samochodzie podróżowała jeszcze jedna osoba, która została zabrana do szpitala. Na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

Krew kierującego została pobrana do badań pod kątem zawartości alkoholu. Utrudnienia na DK 19 trwały przez kilka godzin. Ruch odbywał się wahadłowo. Przejazd dwoma pasami jezdni udrożniono dopiero po uprzątnięciu wraku auta i truchła łosia.

 

Historia ta jest prawdziwą przestrogą dla kierujących, którzy poruszają się przez zalesione tereny. Znaki ostrzegawcze umieszczone w takich miejscach nie są dla ozdoby. Warto zdjąć nogę z gazu i wzmóc czujność. W wypadku uderzenia w jelenia, dzika, sarnę czy łosia możemy nie tylko poważnie uszkodzić samochód, ale też narazić własne życie.

 

Takich wypadków będzie też prawdopodobnie więcej – liczebność zwierzyny w naszych lasach rośnie, podobnie jak ilość samochodów na drogach. Miejmy jednak nadzieję, że nie będą się kończyły aż tak tragicznie.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ youtube.com/



latające kleszcze

LATAJĄCE KLESZCZE także są BARDZO GROŹNE! Podpowiadamy jak się OCHRONIĆ!

Strzyżaki często określa się jako latające kleszcze. Wynika to z tego, że kształt ich ciała jest bardzo zbliżony do ciała kleszcza, a dodatkowo po wgryzieniu się w ofiarę odrzucają one skrzydła, co jeszcze bardziej upodabnia je do znienawidzonego pajęczaka. Strzyżaki potrafią być bardzo uciążliwe i co gorsza – ich ugryzienie niesie za sobą szereg niemiłych konsekwencji.

 

Na strzyżaki możemy natknąć się w czasie spaceru w lesie lub przez tereny podmokłe. Te owady często atakują całymi stadami, a z racji na płaską budowę ciała i niewielkie rozmiary – potrafią wcisnąć się niemal wszędzie.

 

Strzyżaki należą do rodziny narzępikowatych, mają około 5-6 milimetrów długości. Przede wszystkim żerują na leśnych zwierzętach – sarnach, jeleniach, etc. Po wgryzieniu się w skórę żywiciela odrzucają skrzydła, a samice wydają na świat w jego sierści larwy.

 

Nam ludziom nie grozi zakażenie larwami, ale strzyżaki i tak potrafią być groźne. Przede wszystkim ich ugryzienie może okazać się bardzo bolesne. Po krótkim czasie w miejscu ugryzienia pojawia się swędząca grudka, która może utrzymywać się nawet kilka miesięcy! U niektórych osób wywołuje ona reakcję alergiczną, która objawia się długotrwałym rumieniem, świądem i zmianami skórnymi.

 

Być może strzyżaki przenoszą bakterie równie niebezpieczne, co kleszcze, ale nie ma na to twardych dowodów. Idąc do lasu ubierzmy długie spodnie, nakrycie głowy i ewentualnie zaopatrzmy się w preparaty odstraszające owady.

 

Przy tym pamiętajmy, że nie warto popadać w panikę i psychozę – kleszcze i strzyżaki towarzyszyły nam od zawsze i nie warto teraz z tego powodu odmawiać sobie wyjść na łono przyrody!



domek, drzewo, las

W środku lasu wybudował bajkowy domek na drzewie. Piękna konstrukcja służyła do KOSZMARNYCH PRAKTYK!

Po raz kolejny okazało się, że nic nie jest takie, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Bajkowy, misternie skonstruowany domek na drzewie w środku lasu w stanie Waszyngton w USA był tak naprawdę miejscem praktyk, które jeżą włosy na głowie każdego normalnego człowieka. Na szczęście jego konstruktor, po rocznych poszukiwaniach jest już w rękach policji.

 

W listopadzie 2016 roku pracownicy Departamentu ds. Zasobów Naturalnych dokonali niezwykłego odkrycia. W lesie nad rzeką Snoqualmie na wschód od Seattle, w stanie Waszyngton znaleźli podejrzany domek na drzewie. Nie był on nigdzie zgłoszony, nie figurował w żadnych dokumentach i najpewniej powstał nielegalnie.

 

Gdy pracownik Departamentu wszedł do domku, znajdującego się około 2 metrów nad ziemią, zamarł. Wewnątrz wszystkie ściany obklejone były dziecięcą pornografią. Zabrał kilka zdjęć ze sobą i przekazał policji. Następnie przyprowadził na miejsce przedstawiciela szeryfa, który zebrał więcej dowodów. W domku, poza pornografią znajdowały się zapasy jedzenia i inne przedmioty. Ewidentnie był cały czas użytkowany.

 

Jeden z wolontariuszy pracujących jako górski ratownik wielokrotnie widywał w okolicy domku pewnego SUVa. Zapamiętał tablice rejestracyjne, które sprawdziła policja. W ten sposób dotarli do Daniela Wooda mieszkającego w miejscowości nieopodal. Rozpoczęła się obserwacja i zbieranie dowodów.

 

Detektywi zebrali odciski palców, które mężczyzna pozostawił na kierownicy swojego motocykla i papierowym kubku, który wyrzucił. Po analizie w laboratorium okazało się, że są to takie same ślady jak z „bajkowego domku”.

 

Mężczyzna został zatrzymany, a w jego domu zabezpieczono jeszcze więcej pornografii. Wkrótce ruszy przeciwko niemu proces. Wciąż jednak nie wiadomo, czy w domku nie przebywały z nim jakieś dzieci i czy budowla nie skrywa bardziej przerażających sekretów.

 

kiro7.com



policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

ZABRZE: spacerowicz odnalazł ZWŁOKI w lesie. Dzięki niemu rozwikłana zostanie zagadkowa sprawa sprzed roku?

Wygląda na to, że czysty przypadek spowoduje, że sprawa tajemniczego zaginięcia, nad którym policja głowiła się od kilku miesięcy, zostanie rozwiązany. Spacerowicz z Zabrza ze swoim psem odnalazł w lesie zwłoki mężczyzny. Według dokumentów znalezionych przy ciele jest to zaginiony w ubiegłym roku mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla.

 

Jak poinformowała policja, zabrzanin znalazł zwłoki niedaleko Drogi Krajowej 88 i ulicy Tarnogórskiej w dzielnicy Biskupice. Weryfikacja tożsamości ofiary dała zaskakujący rezultat. Przy zwłokach znaleziono dokumenty, które pomogły ustalić, że był to mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla, zaginiony w 2017 roku!

 

Jak to się stało, że zaginiony znalazł się w lesie, niemal 50 kilometrów od miejsca zamieszkania? To wyjaśnią dalsze czynności podejmowane przez policję. Prokuratura zaplanowała już przeprowadzenie sekcji zwłok. Pomoże ona ustalić przyczynę śmierci, ewentualny udział osób trzecich i ze stu procentową pewnością potwierdzi tożsamość ofiary.

 

Nie jest to jedyny tego typu makabryczny przypadek z ostatnich dni. Wczoraj media obiegła informacja, że Bałtyk w okolicy miejscowości Świętouść wyrzucił zwłoki mężczyzny. Je także odnaleźli spacerowicze. Najprawdopodobniej jest to zaginiony w poniedziałek 34-letni mieszkaniec Świnoujścia.

 

Życzylibyśmy sobie aby poszukiwania zaginionych kończyły się w mniej tragiczny sposób. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Teraz najważniejsze to ustalenie, czy w obu tych przypadkach nie było udziału kogoś innego. Bo jeśli tak, to służby czeka wiele ciężkiej pracy, by ustalić sprawców.

 

o2.pl/foto: policja zabrze/ screenshot



spotkanie z trzema niedźwiedziami, bieszczady, góry, las, zima

 Stanął OKO W OKO Z TRZEMA NIEDŹWIEDZIAMI! Niespodziewane spotkanie w Bieszczadach skończyło się WYJĄTKOWO [VIDEO]

Wielokrotnie słyszeliśmy w tym roku, że łagodna zima sprawiła, że niedźwiedzie nie zapadły w sen zimowy. Przekonał się o tym boleśnie pewien mężczyzna, który miał bardzo niemiłą przeprawę z niedźwiedziami (ZOBACZ: DRAMAT w Bieszczadach: turysta  wpadł na NIEDŹWIEDZICĘ z młodymi.). Tym razem doszło do podobnego spotkania, ale świadek miał przy sobie kamerę i więcej szczęścia.

 

Ta przygoda spotkała jednego z leśniczych Nadleśnictwa Baligród, Kazimierza Nóżkę. Mężczyzna wielokrotnie dzielił się w Internecie swoimi nagraniami, w których ukazuje piękno bieszczadzkich lasów. Zdarzyło mu się także nagrywać z daleka tamtejsze niedźwiedzie.

 

Raz udało mu się nawet udokumentować atak watahy wilków na niedźwiedzicę z młodymi. W pewnym momencie zdecydował się wkroczyć do akcji i odstraszył wilki osaczające młode niedźwiadki.

 

 

Tym razem jednak historia była o wiele bardziej niebezpieczna. Pan Kazimierz nie znajdował się na „z góry upatrzonej pozycji”, tylko dosłownie wpadł na grupę niedźwiedzi.

 

Doświadczony leśnik nie stracił zimnej krwi, zastygł w bezruchu i wyciągnął kamerę. Niedźwiedzica tylko przez chwilę przypatrywała mu się i ruszyła w dalszą drogę. Podobnie dwa młodsze niedźwiadki. Może to ta sama para, którą ostatnio Kazimierz Nóżka uratował przed wilkami? Jest to wielce prawdopodobne, może więc dzikie zwierzęta poznały swojego wybawcę?

 

 

 

Nagranie robi piorunujące wrażenie, ale nie radzimy próbować tego samemu. Osoba bez doświadczenia i pewnej dozy szczęścia może skończyć o wiele gorzej. A wybierając się na zimowe wycieczki w góry pamiętajmy, że jesteśmy tam gośćmi.

 

 

wprost.pl/facebook.com



samochód, las, zwłoki

Kujawsko-pomorskie: ZWŁOKI dwóch osób w zamkniętym samochodzie! Silnik cały czas pracował – co tam się stało?

Policja bada bardzo niepokojącą sprawę, która wydarzyła się w Samszycach w powiecie radziejowskim. W samochodzie pozostawionym na poboczu drogi odkryto ciała dwójki młodych ludzi – 17 letniej dziewczyny i 21-letniego chłopaka.

 

Auto stało z włączonym silnikiem na poboczu i było zamknięte od wewnątrz. Aby dostać się do ciał policjanci musieli zbić szybę. Zgłoszenie o podejrzanym samochodzie stojącym w lesie pod Samszycami wpłynęło do służb około 7:45.

 

Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon obu osób znajdujących się w samochodzie. Policjanci odkryli, że auto było zasilane gazem, z butli znajdującej się w bagażniku. Być może chłopak i dziewczyna zatruli się gazem z nieszczelnej instalacji LPG.

 

Dokładne okoliczności zdarzenia i powód śmierci młodych ludzi zbada prokuratura. Ciała zostaną poddane sekcji zwłok, a samochód dokładnym oględzinom. Czy mamy tu do czynienia z fatalnym wypadkiem, czy celowym działaniem? Niezależnie od tego jest to ogromna tragedia.

 

rmf.24.pl



ALE HORROR! Pojechali do lasu wybrać świąteczne drzewko, zamiast tego dokonali WSTRZĄSAJĄCEGO ODKRYCIA!

Szczęście w nieszczęściu i zdarzenie rodem z horroru – tak można podsumować niewinną wyprawę do lasu.

 

Jedna z rodzin w hrabstwie Shasta w Kalifornii miała zwyczaj, że przed świętami szuka w nieodległym lesie choinki odpowiedniej do przystrojenia w domu. Rodzinna tradycja doprowadziła ich tym razem do zupełnie niespodziewanego finału.

 

Spacerując po lesie w poszukiwaniu idealnego drzewka natrafili nagle na półnagie ciało kobiety ukryte w zmurszałym pniu. Okazało się, że znaleziona dziewczyna jeszcze żyje, choć jest skrajnie wyziębiona i z ledwością oddycha. Niespodziewani wybawcy zadzwonili po pomoc.

 

W szpitalu, gdy doszła do siebie, udało się nawiązać z nią kontakt. Okazało się, że ma 25-lat i została w ten sposób potraktowana przez swoich znajomych! Oskarżyli ją o kradzież narkotyków. Najpierw porwali ją i zamknęli w furgonetce, a po jakimś czasie wywieźli do lasu i tam zostawili, w samych szortach. Kobieta przez całą noc zmagała się z deszczem, śniegiem i niską temperaturą. Nie wiedziała gdzie jest i nie miała możliwości wezwania pomocy. Pień okazał się dla niej jedynym schronieniem. Gdyby nie doroczny spacer mieszkańców hrabstwa najpewniej zginęłaby.

 

Za porwanie i narażenie na śmierć odpowiadać będzie dwoje mieszkańców hrabstwa – Fred Sanderson i Johanna Knighten. Kobieta już została ujęta zaś mężczyzna wciąż jest poszukiwany przez służby.

 

Gdyby nie przypadek, ta historia miałaby zupełnie innych, tragiczniejszy przebieg. Przypomina też, że czasem pewne znajomości w naszym życiu mogą okazać się totalną pomyłką. Dla 25-latki dobrze, że wszystko skończyło się w ten sposób, ale naprawdę niewiele brakło do tego, by nie było happy endu!

fakt24.pl



Ponad miesiąc błąkała się po lesie! ZOBACZ w jaki sposób udało jej się przeżyć – FOTO

Młoda studentka Lisa Theris zaginęła prawie miesiąc temu. 25-latka zgubiła się w lesie Midland. Przez 28 dni tułała się nie mogąc znaleźć drogi powrotnej. Po prawie miesiącu dziewczynie udało się dotrzeć do pobliskiej autostrady i złapać stopa. Continue reading „Ponad miesiąc błąkała się po lesie! ZOBACZ w jaki sposób udało jej się przeżyć – FOTO”



TRAGEDIA W WIELKOPOLSCE! MĘŻCZYZNĘ ZAATAKOWANEGO W LESIE NIE UDAŁO SIĘ URATOWAĆ. STRAŻACY WEZWANI NA MIEJSCE, OSTRZEGAJĄ PRZED ZAGROŻENIEM.

 

Pod Kłodawą w Wielkopolsce doszło do tragedii. Mężczyzna pracujący w lesie, przy wycince drzew został zaatakowany przez szerszenie.

 

Gniazdo szerszeni znajdowało się na jednej z gałęzi, która poruszona przez mężczyznę, zachęciła owady do ataku. Mężczyźnie próbował pomóc kolega, niestety nie udało mu się go uratować. Mężczyzna zmarł w wyniku licznych ukąszeń.

 

Na miejsce zdarzenia zostali wezwani strażacy z OSP Kłodowa, którzy mają usunąć gniazdo z szerszeniami.

 

Strażacy alarmują, że w przypadku realnego zagrożenia ze strony os czy szerszeni, można dzwonić pod numer 998 i prosić o interwencję straż pożarną.

Źródło Radio RMF

MM