jaja a w nich larwy

OBRZYDLIWE! Supermarket sprzedawał jaja z ROBACTWEM: „smród na całą alejkę” [FOTO&VIDEO]

Coś takiego nie powinno mieć nigdy miejsce. O ile różne wypadki się zdarzają, żywność może zostać skażona przypadkowo, o tyle nie mieści nam się w głowie, że ktoś taki towar wystawił na sprzedaż. A tak właśnie stało się w jednym ze sklepów E.Leclerc w Lublinie. Oto jaja, które oferowali klientom.

 

Robactwo w jajkach, smród na całą alejkę A pracownicy jak gdyby nigdy nic…
Przechodząc obok słychać szmer robali pod folią. Fetor niesamowity.

– napisała pani Weronika Kozieł na Facebook. Podzieliła się też zdjęciami i filmami dokumentującymi zjawisko.

 

Mimo zgłoszenia faktu do pracowników – nikt nie zajął się sprawą.

 

 

Zostało zgłoszone do obsługi sklepu, przez kolejną godzinę naszych zakupów nikt nie zajrzał pomiędzy pozostałe palety z jajami, tylko jedno opakowanie zostało zabrane.
Zgłoszono do SANEPIDU.

 

– dodaje pani Weronika

 

 

Sanepid przeprowadza już kontrolę w sklepie. Jak tłumaczy kierownik marketu, wszystkiemu winna jest mucha plujka, która złożyła jaja w czasie transportu, a z nich wylęgły się larwy. Jak twierdzi jaja zwrócono do producenta, a miejsce, w którym się znajdowały – odkażono.

 

Mimo wszystko nie potrafimy znaleźć sensownych argumentów, które sprawiły, że tak wyglądający towar trafił do sprzedaży i nie został szybko usunięty. Dlatego choć po jajach nie ma już śladu – smród raczej pozostał…

 

super express/ facebook.com/ weronika kozieł



dzik, martwego dzika, dziki, lubelszczyzna

Spacer do lasu może być DOCHODOWY: urzędnicy PŁACĄ za znalezienie martwego dzika! Można dostać aż…

Każdy sposób na walkę z afrykańskim pomorem świń(ASF) jest dobry. Władze województwa lubelskiego doszły do wniosku, że warto do niej zaangażować zwykłych obywateli i.. wojsko! Do 29 czerwca każdy, kto znajdzie martwego dzika może otrzymać nagrodę pieniężną. Wystarczy spełnić tylko kilka warunków.

 

Akcja ta odbywała się już w 2017 roku. Teraz na jej kontynuację przeznaczono 350 tys. złotych. Każdy kto zgłosi fakt znalezienia martwego dzika otrzyma 200zł. Akcję prowadzi Urząd Marszałkowski województwa lubelskiego.

 

Aby zgarnąć nagrodę należy zgłosić fakt odnalezienia martwego dzika do Powiatowego Lekarza Weterynarii. Ten wypełni odpowiedni formularz. Następnie z wnioskiem o wypłacenie pieniędzy zgłaszamy się do właściwego urzędu gminy. I już!

 

Jest jednak kilka wyłączeń – nagrody nie mogą otrzymać myśliwi, ani pracownicy leśni. Nie „liczą się” też dziki, które zginęły w wypadkach komunikacyjnych. Jeśli więc przejedziemy jakąś lochę lub knura – nic z tego!

 

Dziki to główni nosiciele wirusa ASF. Dlatego tak istotne jest odnajdywanie padłych zwierząt i ich utylizacja. W lubelskim zaangażowano do tego nawet wojsko, które od 5 do 9 marca przeczesywało lasy w okolicach miejscowości Niemce, Łagiewniki, Elizówka, Ciecierzyn, nieopodal obwodnicy Lublina.

 

Jeśli więc mieszkacie w województwie lubelskim i lubicie spacerować po lasach – pamiętajcie o tej akcji – niechcący, dbając o dobrą formę i zdrowie, można podreperować domowy budżet!

 

lublin.onet.pl



telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

„UBIJĘ JAK NA WOŁYNIU!”. Agresywny Ukrainiec zatrzymany w Lublinie – rzucił się na kilku ochroniarzy. Powiedział wprost, że jest…

30-letni  Ukrainiec zrobił solidną awanturę pod jedną z dyskotek w Lublinie. Choć sprawa miała miejsce we wrześniu dopiero teraz wyszła na jaw za sprawą lokalnych mediów. Aktualnie zajmuje się nią Sąd Okręgowy w Lublinie.

 

Nazari K. usiłował wejść do klubu w centrum Lublina. Ochroniarze nie wpuścili go uznając, że jest zbyt pijany, agresywny, a dodatkowo zakończyli sprzedaż wejściówek na imprezę. Mężczyzna po odmowie wpadł w szał. Krzyczał do ochrony, że „ubije ich jak na Wołyniu”, lżył, obrażał, bluzgał na czym świat stoi i straszył. Przechwalał się m.in., że jest „żołnierzem i banderowcem”. W końcu zdjął koszulkę i wyzywał po kolei każdego z ochroniarzy na bójkę.

 

Ochroniarze nie dali się sprowokować i nie spacyfikowali samodzielnie obywatela Ukrainy. Wezwali policję i oczekiwali na jej przyjazd. W międzyczasie pijany Ukrainiec podszedł do pobliskiej budki gastronomicznej i usiłował za darmo wydębić jedzenie. Gdy sprzedawca zażądał pieniędzy nazwał go „jeb… Polakiem”.

 

Policja przybyła na miejsce uspokoiła go i zbadała stan trzeźwości. Wydmuchał 1,6 promila alkoholu. Ukrainiec nie przyznał się do winy, twierdząc że ochroniarze nie chcieli wpuścić go do klubu, w którym zostawił swoje rzeczy.

 

Sprawą mężczyzny zajmie się teraz sąd. Za znieważanie i napaść grozi mu do 5 lat więzienia. Przerażające jest to, że przybysz zza wschodniej granicy poczuł się po alkoholu na tyle pewnie, żeby wygłaszać na głos tak obrzydliwe słowa. Obawiamy się, że tego typu ekscesów może być coraz więcej.



samobójca zadzwonił do radia

Lublin: SAMOBÓJCA zadzwonił do RADIA. Przeżył dzięki błyskawicznej reakcji dziennikarza – to był prawdziwy wyścig z czasem!

Takie coś zdarza się niezwykle rzadko. I raczej kojarzy nam się z filmami, lub państwami zachodnimi. Tymczasem akcja rodem z kina akcji rozegrała się w Lublinie. Prawdziwy wyścig z czasem rozpoczął się, gdy do jednej z lubelskich rozgłośni zadzwonił 25-letni mężczyzna.

 

Wszystko działo się w piątek około 9:30. Do radia dodzwonił się słuchacz, który stwierdził, że planuje popełnić samobójstwo. Powiedział, że nie chce już żyć, ma problemy i zupełnie sobie z nimi nie radzi. Ten krzyk rozpaczy nie został zlekceważony – dziennikarz, który odebrał telefon postanowił zadziałać.

 

Rozpoczął się wyścig z czasem. Pracownik radia zadzwonił  na policję, której udało ustalić się kim jest zdesperowany mężczyzna i skontaktować z jego bliskimi. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania.

 

Na mężczyznę natrafiono w samym centrum miasta. Na miejsce przybyła karetka, która zabrała go do szpitala. Obecnie znajduje się on pod opieką lekarzy – na szczęście nie zdążył zrobić sobie nic złego. Kto wie, być może wcale nie chciał nic robić, jedynie poszukiwał pomocy?

 

Choć sposób na jej wezwanie znalazł sobie bardzo specyficzny, najważniejsze jest, że pojawiła się ona na czas. Gdyby nie szybka reakcja dziennikarza i policjantów mogłoby być różnie. Miejmy nadzieję, że 25-letni niedoszły samobójca dostanie teraz odpowiednią opiekę i wsparcie ze strony specjalistów i bliskich. Przecież przed nim jeszcze całe życie!

wprost.pl



z kochankiem zabiła partnera

Lubelskie: ZABIŁA z kochankiem swojego partnera, ciała nigdy nie odnaleziono. Policja ujawnia MAKABRYCZNE szczegóły mordu!

Do zbrodni doszło w Ciechankach w województwie lubelskim. Kobieta wraz z kochankiem dokładnie zaplanowała wszystko. Choć ciała nie odnaleziono, obojgu grozi dożywocie.

 

33-letnia Marta K. poznała Mariusza Ś. w 2016 roku. Pracował za granicą, dobrze zarabiał i jak twierdzi wielu świadków, kobieta traktowała go jako źródło utrzymania. W tym samym czasie spotykała się z innym mężczyzną – Dariuszem M.

 

Żeby historia stała się bardziej dramatyczna trzeba dodać, że obaj panowie wiedzieli o sobie, wielokrotnie grozili sobie nawzajem, toteż prędzej czy później musiało stać się coś strasznego. Tym bardziej, że Mariusz Ś., był w kobiecie zakochany i nie widział w jej zachowaniu nic złego. Raczej skupiał się na osobie konkurenta, Dariusza M.

 

Jednak nie stał się oprawcą, a ofiarą. 12 kwietnia Mariusz Ś. miał spotkać się z Martą w Ciechankach, na Lubelszczyźnie. Nie wiedział, że kobieta wraz z kochankiem opracowali już plan pozbycia się go.

 

Para spotkała się w pobliskim lesie. Na Mariusza Ś. oprócz Marty oczekiwał Dariusz z pałką teleskopową i nożem. Zaatakował go i dotkliwie pobił. W pewnym momencie Marta podała mu pistolet pneumatyczny. Następnie trzymała głowę Mariusza, gdy jej kochanek wpakował w nią co najmniej cztery kule.

 

Kochankowie pozbyli się ciała ofiary wrzucając je do rzeki Wieprz. Do tej pory nie zostało odnalezione. Mimo to kobieta nie uniknie odpowiedzialności.

 

Policjanci, którzy zajmowali się sprawą usłyszeli od niej, że jej chłopak został porwany. Jednak na tyle sprawnie przycisnęli ją na przesłuchaniu, że ta szybko opowiedziała im prawdę, wsypując przy okazji swojego kochanka, Dariusza M. Dlatego mimo braku ciała, parze grozi dożywocie. Wyrok w tej sprawie wyda Sąd Okręgowy w Lublinie.

 

To nie pierwsza i nie ostatnia zbrodnia z miłości. Przerażające, że ludzkie uczucia mogą przerodzić się w nienawiść tak głęboką, że doprowadzającą do śmierci. Dlaczego zamiast rozstania i zerwania kontaktu para kochanków zdecydowała się zabić konkurenta? Miejmy nadzieję, że to wyjaśni postępowania sądowe, a kara będzie surowa i sprawiedliwa.

interia.pl



czarnoskóry, skuterem, pijany, trzeźwość badanie, policja, prawo jazdy, alkomat, policja

Oto kandydat na DURNIA ROKU. Chciał zbadać trzeźwość, TRAFIŁ DO WIĘZIENIA! Nic głupszego nie mógł zrobić!

Wcale nie chodzi o wydmuchane promile.  Przecież sama chęć by zbadać trzeźwość po zabawie sylwestrowej to nic złego, a nawet rzecz godna pochwały. Mieszkaniec Lublina zapomniał jednak, że ma znacznie więcej za uszami…

 

Na posterunek policji w Kazimierzu Dolnym zgłosił się w Nowy Rok mężczyzna mieszkający w Lublinie. Poprosił o zbadanie alkomatem, bo nie wiedział czy już wytrzeźwiał po szaleństwach sylwestrowej nocy.

 

Policjanci zbadali go, ale ich podejrzliwość wzbudziło nerwowe zachowanie mężczyzny. Po sprawdzeniu jego danych okazało się, że jakiś czas temu Sąd Okręgowy w Lublinie skazał go na 2 lata pozbawienia wolności!

 

Mężczyzna zamiast wrócić do domu został skuty w kajdanki i zamknięty w areszcie. Teraz zostanie przewieziony do zakładu karnego by odbyć zasądzoną w przeszłości karę.

 

Zachodzimy w głowę jak można, unikając wyroku sądowego, leźć wprost w paszczę lwa? Może mężczyzna faktycznie jeszcze nie wytrzeźwiał i nie myślał logicznie, albo… to taki sprytny sposób na angielskie wyjście z sylwestrowej imprezy?

wprost.pl



ALE WTOPA! Na pomniku Nieznanego Żołnierza wykuto napis z PASKUDNYM BŁĘDEM ORTOGRAFICZNYM! Kto im to napisał?!

Władze Lublina chciały zastąpić jak najszybciej pomnik Nieznanego Żołnierza, pamiętający czasy PRL nowym. Niestety, pośpiech to najgorszy doradca, bo wykonawca nie zdążył zajrzeć do słownika ortograficznego!

 

Pomnik miał stanąć na Placu Litewskim, w samym centrum miasta. Cała inwestycja miała przebiegać w sposób ekspresowy – w przetargu na wykonawcę wybrano Centrum Kamienia „Dąbrówka”, które zobowiązało się w 14 dni wykonać projekt.

 

Wprawdzie termin udało się dotrzymać, ale… kosztem sporej wpadki. W zdaniu wyrytym na jednej z płyt: „Przechodniu uchyl czoła ku czci bohatera poległego za Polskę”, słowo „bohatera” zapisano przez… „ch”!

 

Płyty bardzo szybko zasłonięto z powrotem i oddano wykonawcy do poprawy. Jak zapewnia miejski magistrat, wkrótce mają wrócić na miejsce. A my zachodzimy w głowę jak bardzo trzeba się śpieszyć, tudzież kogo trzeba zatrudniać żeby w takim słowie walnąć takiego byka? Może firma posiłkuje się już pracownikami ze Wschodu i stąd to niefortunne zdarzenie? Niemniej jednak – ktoś takie rzeczy powinien kontrolować. Przecież w całym przedsiębiorstwie na pewno jest choć jedna osoba, która zna zasady ortografii!



DRAMAT w Lublinie: 9-latek zgwałcony przez inne dzieci w Pogotowiu Opiekuńczym! Gdyby nie przypadek, sprawa nie ujrzałaby światła dziennego!

Wstrząsające zdarzenie badają już odpowiednie służby. Jednak mało brakło, a być może nikt nigdy by się o nim nie dowiedział.

 

Tragedia rozegrała się w Pogotowiu Opiekuńczym w Lublinie przy ul. Kosmonautów. 9-letni chłopiec przybywający w ośrodku został zwabiony do jednego z pomieszczeń przez dwóch starszych kolegów – 11 i 12-latka. Mieli mu rzekomo pokazać zdalnie sterowany helikopter.

 

Gdy chłopiec poszedł z nimi zaatakowali go i zgwałcili. Na szczęście część sytuacji widziało inne dziecko przebywające w Pogotowiu, które o sprawie opowiedziało kolegom w szkole. W ten sposób niepokojące wieści dotarły do rodziców, a ci zawiadomili Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

 

Dyrektor placówki, Michał Misztal nie poinformował o tym wydarzeniu służb, dopóki nie rozpoczęła się kontrola w ośrodku. Jak twierdzi zamierzał sprawę wyjaśnić najpierw wewnątrz podległej mu placówki. Wezwany do wyjaśnienia przez zastępcę prezydenta Lublina zrezygnował na spotkaniu ze stanowiska. Jego obowiązki przejęła dotychczasowa zastępczyni.

 

Sprawą zajmuje się już Sąd Rodzinny. Były dyrektor twierdzi, że nie zamierzał ukrywać tego faktu i że teraz nie ma wątpliwości, że do gwałtu doszło. Jednak czy faktycznie sprawa ta zostałaby odpowiednio wyjaśniona, gdyby nie przypadkowy świadek i reakcja rodziców innych dzieci? Co do tego można mieć niestety pewne wątpliwości.

 

Miejmy nadzieję, że ta bulwersująca sprawa znajdzie pozytywny finał w postaci fachowej pomocy dla poszkodowanego chłopca, ale też odpowiedniej terapii dla młodych gwałcicieli. Przecież nikt nie chciałby, żeby osoby o tak zwichrowanej psychice przebywały w społeczeństwie. Może jeszcze nie jest za późno, żeby zmienić ich na lepsze?

 

wp.pl/pixabay



TRAGICZNY FINAŁ IMPREZY INTEGRACYJNEJ W LUBLINIE! Uczestników poniosła zbytnia fantazja, która doprowadziła do…

Tragiczny finał imprezy integracyjnej w Lublinie.

 

Tragiczny finał imprezy integracyjnej w jednej z firm w Lublinie. 49-latek przywiązany do drzewa zmarł.

Lubelska policja prowadzi śledztwo w sprawie śmierci 49-letniego mężczyzny, który to zmarł podczas piątkowej imprezy integracyjnej, organizowanej przez jedną z firm przy ul. Witosa.

W pewnym momencie uczestników imprezy poniosła wyobraźnia i przywiązali swojego kolegę do drzewa za pomocą folii. Mężczyzna próbował się uwolnić, bezskutecznie, w końcu osunął się na ziemię i przestał oddychać.

Początkowo policja myślała, że 49-latek się udusił, ale całkiem możliwe, że zgon nastąpił z powodu zatrucia alkoholem. Wszystko będzie jasne po przeprowadzeniu sekcji zwłok.

W sprawie śmierci mężczyźni zatrzymano siedem osób w wieku 36-55 lat.

 

Źródło Lublin112