transmisja z plantacji marihuany

To miała być zwykła transmisja z nielegalnej plantacji MARIHUANY, aż tu nagle… [VIDEO]

To miała być zwyczajna transmisja telewizyjna. Wydarzenie też jakich wiele – likwidacja nielegalnej plantacji marihuany. Lokalna telewizja z Kentu w Wielkiej Brytanii nadawała na żywo relację, gdy wtem wydarzyło się coś bardzo dziwnego…

 

W małej wiosce niedaleko Herne Bay odkryto 88 krzaków konopi indyjskich. Reporter Cameron Tucker relacjonował wydarzenia na żywo, lecz nagle w oku kamery pojawił się młody człowiek… z wielką donicą z dziwnym krzewem! Gdy tylko młodzian zobaczył ekipę dziennikarzy, wziął nogi za pas i tyle go widzieliśmy!

 

Przebiegł wprost przed dziennikarzem, który akurat się odwrócił opowiadając o wydarzeniach, ale ten profesjonalnie dokończył relację, nawet się nie zająkując!

 

 

Teraz to policja ma zagwozdkę czemu młody człowiek tak rączo uciekał i czy przypadkiem z plantacji nie zaginął jeden krzaczek…?

 

 

 

źródło: o2.pl/ facebook.com/ kmtv/ foto: screenshot/kmtv



kupił, mieszkanie, na, licytacji

Zabrze: kupił mieszkanie na licytacji, w środku było coś, czego NIKT się nie spodziewał!

Licytacje komornicze to często sposób na to, aby w dobrych cenach zdobyć przeróżne ruchomości i nieruchomości. Ta historia dotyczy akurat mieszkania, które w okazyjnej cenie nabył pewien mieszkaniec Zabrza. Traf chciał, że wystawione na licytacji lokum miało pewną tajemnicę…

 

Zakupiony lokal znajdował się na dzielnicy Helenka. Gdy kupiec dopełnił wszelkich formalności po licytacji, mógł wreszcie udać się, by obejrzeć swoje nowe „eM”. Problemy pojawiły się już na początku, bo okazało się, że klucze, które dostał nie pasują do zamków.

 

Wezwał więc na pomoc specjalistów i policję. Po rozwierceniu zamków okazało się, że w mieszkaniu stoi wielki foliowy namiot, a w nim… kilkadziesiąt krzewów konopi indyjskich!

 

Cała „plantacja” była bardzo profesjonalnie przygotowana – rośliny miały odpowiedni dostęp do światła i sprzęt grzewczy. Policjanci zabezpieczyli 41 krzewów i sporo suszu, który był gotowy do użytku.

 

Śledczy zabezpieczyli 41 krzewów konopi, z których wyprodukować można prawie tysiąc dilerskich działek narkotyku, a także gotowy susz roślinny, pozwalający na sporządzenie ponad 2 tys. porcji marihuany

– napisano w komunikacie policji.

 

Po zabezpieczeniu wszystkich roślin, narkotyków i narzędzi do ich produkcji, plantacja została zlikwidowana. Teraz nowy właściciel mieszkania może w spokoju zacząć się urządzać, a policja badać, do kogo należały te niecodzienne rzeczy…

 

źródło: o2. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay. com



nago wyskoczył gdy weszli antyterroryści

Warszawa: Uciekł NAGO przez okno, gdy do domu weszli antyterroryści! MUSISZ TO ZOBACZYĆ [VIDEO]

To się nazywa pragnienie wolności i desperacja. Gdy warszawscy antyterroryści i policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową weszli siłą do jednego z domów jego mieszkaniec postanowił uciec za wszelką cenę. Nie zważając na brak odzienia wyskoczył za okno… wprost za plecy wchodzących do domu policjantów!

 

W stolicy przeprowadzano dużą akcję mającą związek z grupami handlującymi narkotykami na szeroką skalę. Mężczyzna, który stał się „bohaterem” tego artykułu i wielu innych mediów, ma rzekomo być wysoko postawiony w hierarchii warszawskich gangsterów. Handlował narkotykami na dużą skalę.

 

Gdy antyterroryści wkroczyli do jego domu zdecydował się na ucieczkę. Traf chciał, że całą akcję nagrywali funkcjonariusze, a dodatkowo posesja była monitorowana. To właśnie na kamerze z monitoringu widać jak gangster zleciał niczym kometa z okna i runął na beton.

 

 

Próbował wyskoczyć przez okno. Ostatecznie skończyło się to dla niego dużym szczęściem. Jeden z policjantów był ratownikiem, który udzielił mu niezbędnej pomocy. Finalnie zostało też wezwane pogotowie ratunkowe. Ten mężczyzna został przewieziony do szpitala i tam pozostaje.

– powiedział rzecznik stołecznej policji, Sylwester Marczak.

 

Policja także postanowiła pochwalić się tym sukcesem i umieściła na swoimi profilu Facebook komiczne zdjęcie.

Cóż, gangsterowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia – prokurator przecież czeka. A policji gratulujemy skutecznej i śmiesznej akcji zarazem.

 

o2.pl/facebook.com



studentów, trzech, kwas, morderstwo

Bandyci ZAMORDOWALI trzech studentów, ciała rozpuścili w KWASIE. Wkrótce okazało się, że zrobili to, bo…

Ta historia wstrząsnęła całym Meksykiem. I choć dla nas, oraz tysięcy turystów ten kraj to przede wszystkim palmy, tortille, burito i piramidy Azteków, to prawda o nim jest o wiele mroczniejsza. Meksyk od lat boryka się z krwawą wojną narkotykowych karteli. W tej wojnie wiele ofiar jest przypadkowych i niewinnych. Tym razem padło na trzech studentów. 

 

Znowu najwyższą cenę za wojnę gangów ponieśli niewinni. Przed miesiącem trzech młodych chłopaków zaginęło w stanie Jalisco. W miejscowości Tonala zepsuł się ich samochód. Wtedy zostali uprowadzeni przez członków kartelu Nowej Generacji Jalisco. Bandyci wzięli ich za członków konkurencyjnej grupy.

 

Studenci przed śmiercią byli brutalnie torturowani i bici. Próbowano wyciągnąć z nich informacje, których nie mieli prawa znać. Ich gehennę zakończyła śmierć. Aby zatrzeć ślady ciała usiłowano rozpuścić w kwasie.

 

 

Przez Meksyk przetoczyła się fala demonstracji przeciwko niesłabnącej fali przemocy. Tylko w 2017 roku w kraju tym zamordowano 25 tysięcy osób. Trzej studenci stali się kolejnymi symbolami wojny, z którą władze nie potrafią sobie poradzić.

 

Jak na razie w sprawie zatrzymano dwie podejrzane osoby.



kartkę, kartka, zajączek, narkotyki, służba więzienna

Strażnicy więzienni zatrzymali kartkę z wielkanocnym zajączkiem. Był PODEJRZANY – ZOBACZ co z nim nie tak!

Pomysłowość przestępców nie zna granic. Szczególnie gdy idzie o dostarczanie różnych przedmiotów i substancji do więzienia. Ponieważ nie wszystko na teren zakładu karnego czy aresztu można wnieść, czasem trzeba uruchomić szare komórki…Okazuje się, że do przemytu można wykorzystać nawet kartkę z życzeniami!

 

Znaleziskiem pochwalili się strażnicy z aresztu śledczego w Lublinie. W liście do jednego ze skazanych była ręcznie wykonana kartka z życzeniami wielkanocnymi. Zdobił ją… zajączek. Całość pracy wyglądała na robotę dziecka. Całkiem ładna, prawda?

 

Problem w tym, że na przesyłkę zareagował policyjny pies wyszkolony w wyszukiwaniu… narkotyków! Okazało się, że plastelinowy zajączek wykonany jest tak naprawdę z kawałków… cracku! Jest to silnie uzależniająca substancja, pochodna kokainy. Zapewnia bardzo intensywny, ale krótkotrwały (5-10 minut) odlot. Zażywa się go poprzez podgrzanie i wdychanie oparów.

 

„AŚ Lublin. Kolejna kartka z życzeniami świątecznymi i narkotykami nie dotarła do skazanego. Korespondencję zaznaczył pies specjalny. Po badaniu narkotestem okazało się, że plastelinowego zajączka dziecko wykonało z cracku. Funkcjonariusze SW substancję przekazali policji.”

 

– napisano na profilu Twitter Służby Więziennej.

 

 

 

wprost.pl/ twitter.com/ foto: twitter



raper, tomasz chada, chady

Nowe fakty o śmierci Tomasza CHADY. Raper przed śmiercią bardzo dziwnie się zachowywał: „biegał po korytarzu i wzywał…”

Sprawa to poruszyła nie tylko fanów muzyka, ale odbiła się szerokim echem w całym kraju. Kontrowersyjny wykonawca zmarł 18 marca na izbie przyjęć rybnickiego szpitala psychiatrycznego. Teraz dziennikarze ujawniają szereg szczegółów dotyczących ostatnich dni i chwil Chady na tym świecie.

 

14 marca znaleziono rapera na chodniku przed jedną z kamienic w Mysłowicach. Był tylko w bieliźnie. Wszystko wskazywało na to, że wyskoczył z okna na trzecim piętrze. Tak zeznali świadkowie. Z podejrzeniem urazu kręgosłupa przewieziono go na mysłowicką ortopedię. W szpitalu okazało się, że jest pod wpływem środków odurzających.

 

17 marca Tomasz Chada miał wstać z łóżka i zacząć demolować swoją salę. Do pielęgniarki krzyczał „Spier***aj, bo cię zabiję!”, biegał po szpitalnym korytarzu i wzywał Jezusa. Uderzał balkonikiem o ścianę, po czym wybiegł z budynku. Personel w międzyczasie wezwał policję.

 

Chada został zatrzymany w pobliskim parku, skuty kajdankami i przewieziony karetką do szpitala psychiatrycznego w Rybniku. Przy tych czynnościach asystowali policjanci.

 

18 marca o 8:45 raper zmarł na izbie przyjęć szpitala psychiatrycznego. Doszło do zatrzymania akcji serca. Reanimacja nic nie pomogła. Dziennikarze Gazety Wyborczej dotarli do wyników sekcji, według których do jego śmierci nie przyczyniła się policyjna interwencja.

 

Wyszły na jaw także nowe szczegóły. W koszu na śmieci w sali, gdzie przebywał muzyk znaleziono pusty woreczek strunowy z resztkami podejrzanej substancji. Czy ktoś dostarczył mu do szpitala narkotyki?

 

Znajomi i fani rapera nie wierzą w oficjalne przyczyny jego śmierci. Kontrowersyjny wykonawca miał na pieńku z policją i prawem. Czy kiedykolwiek poznamy bezsporne przyczyny jego śmierci?

 

se.pl



czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości

Zamordował SETKI OSÓB na zlecenie – ofiar może być nawet 650! Zwłok pozbywał się w MAKABRYCZNY SPOSÓB

Narkotykowa wojna w Meksyku nie przestaje nas zadziwiać. Już kilkukrotnie pisaliśmy o odkryciach jak z horroru, gdy służby natrafiały na masowe groby. Jednak tym razem sprawa jest jeszcze potworniejsza. Wszystko wskazuje na to,setki osób zamordował tylko jeden człowiek!

 

Sprawa mordercy, który zyskał sobie ponury przydomek „The Soup Maker” [Pol. „Producent Zup”] ciągnie się od 2009 roku. Szacuje się, że ma on na koncie minimum 240 ofiar. Bestia miała działać na zlecenie kartelu Sinaloa. Po zabiciu wskazanego człowieka rozpuszczał jego ciało w beczkach z kwasem, a resztki zakopywał w masowych grobach. Stąd jego przydomek.

 

Santiago Meza Lopez, bo tak nazywa się bandyta zeznał, że za swoją „pracę” otrzymywał 440 funtów tygodniowo. Zaś najwięcej pracy miał w 2007 roku, kiedy zamordował 32 osoby. Mimo zebranych dowodów i zeznań Lopeza, wciąż nie wydano na niego wyroku.

 

W miejscowości Baja, śledczy natrafili na dół śmierci, z którego wykopano około 200 kilogramów kości. Prokuratura ustaliła, że należały do 240 osób. Jednak to nie jedyne tego typu odkrycie. Podobny masowy grób odkryto nieopodal Tijuany, w którym odnaleziono „setki ludzki kości”. To daje przypuszczenie, że łącznie ofiarą „Producenta Zup” padło nawet 650 osób!

 

Czy człowiek, który dopuścił się czegoś takiego ma jakiekolwiek sumienie? Jak był w stanie poradzić sobie z czymś tak odrażającym? Nie potrafimy wyobrazić sobie kary współmiernej do popełnionych czynów. Najgorsze jednak jest to, że w realiach Meksyku jego działalność nie jest niczym nadzwyczajnym, czy jednostkowym. Po prostu nie o wszystkim jeszcze wiemy, a wielu najgorszych bandytów wciąż chodzi na wolności.

 

wprost.pl



włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Przestępca SPECJALNEJ TROSKI: zdemolował aptekę, mimo że był poszukiwany. Przy okazji wkopał trzy inne osoby!

Policjanci zaliczyli prawdziwy strzał w dziesiątkę tropiąc sprawcę awantury w jednej z aptek w Białymstoku. Człowiek, który zdemolował ją, bo nie dostał leku na receptę, okazał się poszukiwanym przestępcą. A przy okazji natrafiono na kilka innych „ciekawych” osobistości!

 

Do zdarzenia doszło w zeszłym tygodniu. Rozwścieczony odmową sprzedaży leku klient rozpętał awanturę w aptece i uciekł. Policjanci sporządzili rysopis sprawcy i rozpoczęli poszukiwania. Gdy natrafiono na podejrzanego, okazało się, że jest poszukiwanym listem gończym przestępcą!

 

Jakby tego było mało, miał przy sobie marihuanę. A w lokalu, w którym przebywał znajdowało się jej jeszcze więcej. Dlatego zatrzymano nie tylko jego, ale trzy pozostałe osoby będące wewnątrz. Szybko wyszło na jaw, że jedna z nich jest także poszukiwana!

 

Można więc śmiało powiedzieć, że białostoccy policjanci upiekli co najmniej dwie pieczenie na jednym ogniu. Choć może nie jest to wielki wyczyn – osoba poszukiwana przez służby, która dopuszcza się takiego czynu nie mogła grzeszyć intelektem. Ale jednak cała sytuacja jest dość komiczna.

 

bialystok.onet.pl/



dopalaczami, kontenerze, walka, dopalacze, straż miejska, pabianice, kontener

Tak Pabianice walczą z DOPALACZAMI: zamknięto policjanta i strażnika miejskiego w KONTENERZE! To sprytny plan…[FOTO]

Jeśli coś jest głupie, ale działa to nie jest głupie. Prawda stara jak świat i chyba pasująca w tym wypadku wręcz idealnie. Ponieważ władze Pabianic nie potrafiły znaleźć sposobu na zamknięcie sklepu z dopalaczami, postanowiły postawić na nieustanny monitoring i straszenie potencjalnych klientów!

 

Pod budynkiem zajmowanym przez „sklep kolekcjonerski”, będący w istocie meliną z dopalaczami ustawiono… blaszany kontener z monitoringiem i oświetleniem! Przez cały czas stacjonuje w nim policjant i strażnik miejski. Mundurowi, samą swoją obecnością i ryzykiem uwiecznienia na kamerze odstraszają kupujących trucizny.

 

 

Po zmroku czujka ruchu uruchamia mocną LED-ową lampę oświetlającą drzwi sklepu. Logo straży miejskiej umiejscowione na kontenerze ma rzekomo także odstraszać kierowców, którzy parkowali wokół sklepu.

 

 

Do tej pory Pabianice przegrywały walkę z dopalaczami. Gdy sposoby formalne zawiodły, pod sklepem ustawiono trumnę, przeprowadzono roboty drogowe, ale to nie odstraszyło ani właścicieli sklepu, ani klientów. Co więcej, właściciele wynajęli po prostu całą przestrzeń w budynku. To pokazuje, że ich biznes jest naprawdę intratny i dochodowy – w ciągu godziny obsługują nawet 50 osób!

 

Mieszkańcy ulicy Zielonej, gdzie mieści się sklep, wielokrotnie skarżyli się na odurzonych środkami psychoaktywnymi ludzi. Prezydent miasta Grzegorz Mackiewicz po spotkaniu z mieszkańcami i właścicielami biznesów przy Zielonej uznał, że postawienie kontenera może być jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie sprzedaży tych trucizn.

 

Straż miejska będzie płacić około 500 zł, za miesiąc użytkowania nietypowej „strażnicy”. Na razie została ona wydzierżawiona na 30 dni i miejmy nadzieję, że to wystarczy do zniszczenia tego biznesu!

 

foto: facebook.com/straz miejska pabianice, /o2.pl