jaskini, jaskinia

Zeszli na dno NAJGŁĘBSZEJ JASKINI ŚWIATA! Zastali tam niesamowite zwierzęta! [VIDEO]

Grupa rosyjskich speleologów przeprowadziła ekspedycję do jaskini uznawanej za najgłębszą grotę świata. Jaskinia Wieriowkina ma ponad 2 kilometry głębokości. Grotołazi nie dość, że zeszli na samo dno, które okazało się być głębiej niż przypuszczano, to jeszcze odkryli szereg niespotykanych stworzeń.

 

Jaskinia Wieriowkina znajduje się na terenie Gruzji. Grupa czterech Rosjan, którzy zeszli do jej wnętrza zabrała ze sobą dziesiątki kilogramów sprzętu i prowiantu. Ich wyprawa trwała prawie tydzień.

 

Po kilku dniach grotołazi dotarli na głębokość 2212 metrów. Tym samym jaskinia okazała się głębsza o 8 metrów niż dotąd przypuszczano. Okazało się też, że miejsce to tętni życiem! Ekipa zebrała 20 okazów różnych stworzeń, wśród nich zaleszczotki, stonogi i pijawki. Wszystko wskazuje na to, że zwierzęta te żyły tam od wielu milionów lat bez żadnego zetknięcia się z czynnikami z zewnątrz.

 

 

Jaskinia Wieriowkina została odkryta w 1968 roku. Jednak dopiero wiek XXI przyniósł przełom w jej eksploracji. Początkowo znano tylko 115 metrów korytarzy. W 2016 roku udało się dotrzeć na głębokość 1350 metrów, a rok później badacze z Ukrainy dotarli na 2204 metry. Tym samym Wieriowkina stała się najgłębszą znaną nam jaskinią na świecie.

 

Zebrane stworzenia z pewnością będą gratką dla uczonych na powierzchni. Być może dzięki nim znacznie poszerzy się nasza wiedza?

 

o2. pl/ youtube .com/ foto: youtube. com



warszawie, odkrycie, archeologia, historia

NIESAMOWITE odkrycie w Warszawie: od kilkuset lat STAŁA metr pod ziemią i gruzem. „Jakby dopiero ktoś od niej wstał” [FOTO]

We wrześniu ubiegłego roku rozpoczęła się duża przebudowa ulicy Miodowej i placu Krasińskich w Warszawie. Na teren robót wkroczyli także archeolodzy, którzy dokonali niesamowitego odkrycia. Metr pod obecnym poziomem placu natrafili na resztki chaty z XVII wieku, a w niej nienaruszony mebel!

 

Aż nie chce się wierzyć, że taki przedmiot mógł przetrwać w takim stanie i formie przez tyle lat. W międzyczasie stolica przeżyła kilka wojen, była przebudowywana, zrównana z ziemią i ponownie odbudowana. A jednak!

 

Znaleziskiem pochwalił się stołeczny konserwator zabytków, Michał Krasuski, który napisał na swoim Facebooku:

 

Dla takiego odkrycia warto było rozkopać plac Krasińskich. Spod metrowej warstwy gruzu i ziemi wyłoniła się chata z XVII w., a w niej prawie nienaruszona ława

 

To właśnie ten mebel jest największą sensacją. Stoi tak jak stał przed setkami lat, co jest dodatkową gratką dla badaczy. Dokładne badania dendrochronologiczne pozwolą określić jej dokładny wiek.

 

Niektórzy internauci chcą zidentyfikować znalezisko jako jeden z budynków widoczny na XVIII wiecznym obrazie Canaletta – malarza, który uwieczniał stolicę w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego.

 

 

To znalezisko z pewnością rozpaliło wyobraźnię archeologów, którzy kontynuują swoje prace. Spodziewają się kolejnych ciekawych znalezisk pod placem Krasińskich. A i my trzymamy za nich kciuki – każdy tego typu sukces pomoże nam określić jak wyglądała Warszawa przed wiekami. Miasto, którego już dawno nie ma, a jego ostatnie pozostałości zniknęły wraz z II Wojną Światową.

 

metro warszawa/ foto: facebook.com/ michał krasuski/adam piotr zając



Czy YETI naprawdę istnieje? Naukowcy już NIE MAJĄ WĄTPLIWOŚCI – wielka tajemnica rozwiązana!

Wszystko za sprawą przebadania dostępnych próbek. Tajemnica yeti – zdaniem naukowców – została rozwiązana.

 

Od wielu, wielu lat legendy o mitycznym, wielkim potworze zamieszkującym wysokie partie Himalajów rozgrzewały wyobraźnię uczonych i zwykłych ludzi. Nikt go nie widział, ale praktycznie każdy słyszał – choć są i tacy, którzy zapierali się, że stwora widzieli.

 

Byli też tacy, którzy gromadzili pamiątki świadczące o istnieniu człowieka śniegu. Kości, włosy, odchody, zęby – wiele z tych eksponatów przechowywano z nabożną wręcz czcią w różnych częściach globu. Uczeni postanowili wziąć je pod lupę i dokładnie zbadać, aby raz na zawsze ustalić, czy choć jeden z nich jest faktyczną pozostałością monstrum.

 

Tej pracy podjął się zespół pod kierownictwem prof. Charlotte Lindqvist z University at Buffalo College of Arts and Sciences. I niestety – żadne z badanych pozostałości nie były szczątkami yeti. Należały one do psów i niedźwiedzi.

 

„Nasze badania były najbardziej drobiazgową z dotychczasowych analiz materiału biologicznego, który miał pochodzić pod tych mitycznych, człekokształtnych istot”

– powiedziała profesor.

 

Cóż – uczeni twierdzą, że to przesądza o nieistnieniu yeti. Naszym zdaniem ich ustalenia nie przekonają zagorzałych fanów tego stworzenia. Jak każda teoria spiskowa i ta będzie dalej żyć swoim życiem, a kolejne niewyraźne zdjęcia lub relacje pochodzące z Tybetu będą napędzać wyobraźnię wielu.

 

rmf24.pl/ foto: pixabay



pies, kot

PIES czy KOT? Uczeni już wiedzą, które z tych zwierząt jest MĄDRZEJSZE! Jeśli miałeś wątpliwości – te dane je rozwiewają

Spór miedzy psiarzami i kociarzami od lat nie ustaje. Uczeni postanowili przyjść z pomocą i odpowiedzieć na podstawowe pytanie – które zwierze jest mądrzejsze: pies czy kot?

 

Czy w wypadku zwierząt w ogóle możemy mówić o czymś takim jak mądrość lub inteligencja? Nie do końca, ale jest pewien wymierny wskaźnik który można zbadać i na tej podstawie wysnuć dość twarde wnioski.

 

Naukowcy postanowili wziąć pod lupę liczbę neuronów w mózgu zwierzęcia. Komórki nerwowe, ich ilość i połączenia między nimi determinują to, jak przebiegają procesy myślowe, planowanie, zapamiętywanie, uczenie się, czy kontrola zachowania – słowem wszystko to, co łącznie możemy określić umownie mianem inteligencji.

 

Jest to więc kwestia liczb. I te zdecydowanie wypadają na korzyść psów. Przeciętnie mają one aż dwa razy więcej neuronów w mózgu od kotów. Średnio jest to około 530 milionów neuronów u psa, kontra 250 milionów u kota. Dla porównania, człowiek ma ich przeciętnie… 16 miliardów!

 

Czy te badania cokolwiek zmienią w postrzeganiu zwierząt przez ich opiekunów? Na pewno nie. Często można usłyszeć opinie, że psy są mądrzejsze, a koty sprytniejsze – choć powyżej przedstawione wyniki raczej i tej tezie zdają się przeczyć. Z czego zaś wynika tak duża różnica w ilości neuronów? Wbrew pozorom nie z rozmiarów samego mózgu. Jest to w dużej mierze kwestia „trybu życia”. Psy jako zwierzęta społeczne w toku ewolucji wykształciły sobie bardziej pojemne mózgu niż samotni łowcy – koty. Choć to dla miłośników tych zwierząt na pewno kwestia drugorzędna!

 

se.pl



ryba, potwór, australia

Ryba-potwór wyrzucona na plażę przeraziła internautów! Specjaliści już wiedzą z czym mamy do czynienia

To miał być kolejny zwykły spacer brzegiem morza nieopodal Bundaberg w Australii. Małżeństwo Johna i Riley Lindhom niemal codziennie odbywało podobną przechadzkę. Ale ta okazała się wyjątkowa – na plaży odnaleźli stwora, który nie przypominał żadnego zwierzęcia, które znali! Tajemnicza ryba przeraziła internautów i zainteresowała uczonych!

 

Ryba na brzeg została wyrzucona w czasie przypływu. Para twierdzi, że dzień wcześniej jeszcze jej nie było. John powiedział lokalnym mediom, że pierwszy raz widział taki okaz. Jego zdaniem ryba mogła ważyć nawet ponad 150 kilogramów.

 

John i Riley sfotografowali znalezisko i umieścili zdjęcia w sieci. Wywołały one potężne zainteresowanie internautów, a tym samym również instytucji zajmujących się rybołówstwem i żeglugą. Geoffrey Fergusson, przedstawiciel takiej instytucji w stanie Quennsland udzielił wyjaśnień jednemu z australijskich portali.

 

Jego zdaniem stan truchła uniemożliwia identyfikacje nie budzącą żadnych wątpliwości. Ale uważa, że mamy do czynienia z rybą nazywaną itajara goliat. Łacińska nazwa stworzenia to Epinephelus lanceolatus. Itajary dorastają do niemal trzech metrów i mogą ważyć ponad pół tony!

 

Ryby tego gatunku bytują na rafach koralowych. Należą do gromady ryb kostnoszkieletowych i jako jedne z nielicznych mogą stanowić zagrożenie dla osób pływających po rafach lub rozbitków.

 

wprost.pl foto: facebook.com/ 



list w butelce, plaża, list, butelka

Najstarszy LIST W BUTELCE przypłynął do Australii – jakie informacje zawierała wiekowa butelka po alkoholu? [FOTO]

Historia jak z filmu rozegrała się na jednej z plaż w zachodniej Australii, nieopodal Wedge Island. Pewna para spacerująca brzegiem morza odnalazła piękną i starą butelkę po ginie. Postanowili wziąć ją do domu jako element ozdobny. Wtedy okazało się, że zawiera ona list!

 

Tonya i Kim Illman odnaleźli butelkę na plaży w czasie spaceru. Początkowo potraktowali ją jak śmieć, ale dłuższe oględziny sprawiły, że kształt butelki zaintrygował ich. Uznali, że stary kawał szkła może być fajną dekoracją w ich domu.

 

Gdy wrócili z przechadzki Tonya spostrzegła, że we wnętrzu butelki znajduje się zwój papieru! Był on datowany na dzień 12 czerwca 1886 roku. Kartkę zapisano po niemiecku. Państwo Illman postanowili zgłosić się do West Australia Museum, aby wyjaśnić tajemnicę jaką zawierał list w butelce.

 

Ross Anderson, kurator muzeum, rozwiał ich wszelkie wątpliwości. Butelka została wyrzucona z niemieckiego statku Paula przed 132 laty. Okręt przepływał około 950 kilometrów na zachód od wybrzeży Australii, po Oceanie Indyjskim.

 

 

Okazuje się, że nie był to jednorazowy „wybryk” a element ciekawego eksperymentu prowadzonego wówczas przez Niemców. „Masowo” wyrzucali oni butelki z listami ze swoich okrętów pływających po morzach i oceanach świata. Każdy list zawierał datę wyrzucenia, nazwę statku i jego dokładne koordynaty. W ten sposób zamierzano zbadać kierunki prądów morskich. Eksperyment trwał łącznie 69 lat, ale jak widać ta konkretna butelka „trochę dłużej” pływała po oceanie czekając na znalazców!

 

wprost.pl/facebook.com 



wawelu, wawel, odkrycie, historia, kraków

NIESAMOWITE odkrycie na Wawelu: Zamek Królewski odsłonił część swoich tajemnic ukrytych w kryptach!

To prawdziwa gratka dla archeologów i historyków, którzy chcą zbadać najdawniejsze dzieje twierdzy. Oto w krypcie Wazów odnaleziono pozostałości o wiele starszych zabudowań, pamiętających czasy pierwszych Piastów i Chrztu Polski! Co jeszcze skrywa się pod murami obecnego Wawelu?

 

W czasie prac konserwatorskich w krypcie Wazów natrafiono na mury katedry, która istniała na wzgórzu wawelskim na przełomie X i XI wieku, oraz pozostałości kaplicy ufundowanej w XIII wieku przez biskupa Jana Prandotę.

 

Szczególnie to drugie odkrycie jest niezwykle ciekawe, bo dotyczy postaci, która w 1253 roku doprowadziła do kanonizacji świętego Stanisława. Dodatkowo w kaplicy tej przechowywano relikwie tego świętego.

 

Kaplica biskupa Prandoty została rozebrana, gdy budowano kaplicę i krypty Wazów. Jednak to, co zachowało się pod ziemią do naszych czasów, jest w naprawdę niezłym stanie – poza kamienno-ceglanymi murami zachowały się resztki polichromii pokrywających ściany!

 

Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa uznał, że najlepsze będzie odsłonięcie murów w kaplicy Wazów i skucie obecnych tynków. Wynika to z tego, że mimo zastosowania wentylacji te i tak łapią wilgoć. Za jakiś czas zostanie podjęta decyzja o ewentualnym wyeksponowaniu średniowiecznych murów.

 

Do 2020 roku konserwacji poddanych zostanie 19 sarkofagów polskich królów, wieszczów narodowych i innych ważnych dla polskiej historii postaci. Jak widać poza nimi wzgórze wawelskie skrywa wiele innych tajemnic i gdyby możliwe było dokładne i nieinwazyjne przebadanie wzgórza zamkowego, to z pewnością pod obecnym zamkiem natrafiono by jeszcze na wiele interesujących śladów przeszłości.

 

interia.pl



monety, drelów, rzymskie

Podlasie: spacerując po lesie odnalazł kilka starożytnych monet. Wkrótce odkryto tam NIESAMOWITY SKARB!

Jak widać polska ziemia wciąż skrywa niesamowite tajemnice. Nie tylko z czasów najnowszych, ale również z odległej starożytności. I choć Imperium Rzymskie od naszych ziem było równie odległe, co czasy, w których istniało, to właśnie na Podlasiu odnaleziono pamiątki po tym wspaniałym mocarstwie – kilkadziesiąt bezcennych monet. 

 

Mieszkaniec gminy Drelów w czasie spaceru w lesie natknął się na kilka srebrnych monet. O znalezisku poinformował Konserwatora Zabytków. Gdy zaprowadził go na miejsce odnaleziono kolejnych kilkanaście sztuk. Już na pierwszy rzut oka widać było, że to starożytne, rzymskie monety.

 

Teren postanowiono dokładnie przeszukać. Na miejsce po kilku dniach przyjechali przedstawiciele Urzędu Ochrony Zabytków, Muzeum Południowego Podlasia, koła naukowego „Fibula”, których wsparli leśnicy.

 

Ostateczny efekt poszukiwań budzi podziw – 75 srebrnych, rzymskich denarów, datowanych na II-III wiek naszej ery. Uczeni nie mają wątpliwości, że to absolutnie bezcenna pamiątka!

 

Choć monety są rzymskie, to niemal na pewno nie znalazły się tam dzięki samym Rzymianom. Pracownicy Muzeum Południowego Podlasia uważają, że znalezisko należało to plemienia Gotów, którzy być może nawet przez kilka wieków zamieszkiwali ten obszar. Rok wcześniej, również na terenie gminy Drelów, odnaleziono cmentarzysko Gotów.

 

Odnalezienie rzymskich monet świadczy o tym, że na naszych ziemiach kwitła bujna wymiana handlowa i rozwijała się gospodarka powiązana z centrami ówczesnego świata.

 

Skarb trafi po opisaniu, skatalogowaniu i przebadaniu do Muzeum Południowego Podlasia. Urzędnicy zajmujący się sprawą chcą też uhonorować uczciwego znalazcę. Podkreślą, że jego postawa jest godna naśladowania, dlatego złożą wniosek o ministerialną nagrodę dla niego.

 



odkrycie w Egipcie, mumia, archeologia, egipt, egipcie

Archeologiczna SENSACJA w Egipcie! Badacze twierdzą, że dokonali wspaniałego odkrycia dzięki znakom z ZAŚWIATÓW!

Wielu odkryć, nie tylko tych archeologicznych, dokonano dzięki przypadkowi, czy cudownemu zbiegowi okoliczności. Ale to, co spotkało archeologów pracujących nieopodal miasta Al-Minja w środkowym Egipcie trudno jakoś sklasyfikować. Sami naukowcy twierdzą, że… był to znak z zaświatów!

 

Tak niesamowitego i cennego znaleziska nie było w Egipcie od dawna. A dodatkowo jego okoliczności są wprost nie do uwierzenia. Wszystko zaczęło się w ostatniego sylwestra. Badacze prowadząc prace natrafili najpierw na bardzo skromne znalezisko – naszyjnik ze skarabeuszem. Ale napis hieroglifami, który był na nim wyryty postawił im włosy dęba.

 

Napis na naszyjniku głosił: „Szczęśliwego Nowego Roku”. Nie dziwota, że po takim znaku archeolodzy przyśpieszyli prace i wkrótce dotarli do wspaniałej nekropolii, która kryła aż 40 sarkofagów! Ich wiek szacowany jest na 2-3 tysiące lat.

 

Szef Rady do Spraw Starożytności, Mostafa Waziri mówi otwarcie – „To był znak z zaświatów”.

 

Odkopana nekropolia to nie tylko dziesiątki nietkniętych sarkofagów, ale także cenne artefakty. Wśród nich – m.in. około tysiąca figurek. Ogrom stanowiska archeologicznego sprawia, że badacze szacują, że potrzebne będzie aż pięć lat na jego dokładne przebadanie!

 

Dopiero po tym czasie miejsce zostanie udostępnione turystom. Odkrywcy spodziewają się odnaleźć w sarkofagach mumie ważnych urzędników, a być może nawet któregoś z faraonów. Władze Egiptu już zacierają ręce licząc, że nowa atrakcja turystyczna przyciągnie do kraju nowe rzesze turystów.

 

o2.pl