piotr żyła, skoki narciarskie, pjongczang, igrzyska

Żyła do Andrzeja DUDY: „na śniadanie zawsze Pan możesz zaprosić, ale…” – zobacz o co skoczek poprosił Prezydenta RP!

Piotrek Żyła nie traci dobrego humoru. Choć na zimowych igrzyskach olimpijskich nie miał jeszcze okazji wystąpić, a z formą u niego nie najlepiej, to wciąż błyszczy swoją bezbłędną, jedyną i oryginalną gadką. Teraz ten nietuzinkowy skoczek narciarski ma bardzo ciekawy apel do prezydenta Andrzeja Dudy!

 

Sportowiec postanowił zrobić mały prezent-niespodziankę Kamilowi Stochowi i odegrał na gitarze Mazurka Dąbrowskiego. Ale to nie koniec fetowania naszego Mistrza z Zębu. Piotrek Żyła ma już kolejny pomysł na uhonorowanie Kamila:

 

„mam troszke ostatnio dużo wolnego czasu, a i jeszcze dzisiej trenerzy pozwolili wypić jedno piwo:-) a jakoś spać sie mi nie chce:-/ i tak sobie myśle ze w Polsce powinien zostać stworzony banknot 300 złotowy a na jego nominale powinien sie znaleś taki jeden skoczek narciarski Kamil Trzeci Wielki:-) a dla czego to sobie sami odpowiedzcie:-P tak że prośba do Pana prezydenta Andrzeja Dudy na śniadanie Pan zawsze mozesz zaprosić, ale jak by sie pięknie płaciło nominałem 300zł;-) a i wszyscy by byli bogatsi:-)))” [pisownia oryginalna]

 

– napisał na swoim profilu Facebook.

 

 

Obawiamy się Piotrku, że od samego stworzenia banknotu 300-złotowego Polacy bogatsi nie będą, ale sam pomysł jak i projekt, który zamieściłeś bardzo przypadł nam w redakcji do gustu!

 

Panie Prezydencie, co pan na to?

 

facebook.com

weronika nowakowska, hejterów nie lubi

Nasza olimpijka NIE WYTRZYMAŁA: podsumowała hejterów w krótkich, WULGARNYCH, żołnierskich słowach! Ma rację? [VIDEO]

Chciałoby się powiedzieć, że używanie takich słów pięknej kobiecie nie przystoi. Ale z drugiej strony emocje jako gromadzą się wokół polskiej kadry olimpijskiej są coraz bardziej gorące. Na półmetku igrzysk wciąż nie mamy ani jednego medalu (Poprawka – własnie zdobył go Kamil Stoch!). Nasza biathlonistka w ostrych słowach przekazała swoją wiadomość dla hejterów.

 

Weronika Nowakowska jest jedną z naszych reprezentantek i obecnie chyba najlepszą biathlonistką w kadrze. Mimo to, jej szanse medalowe i tak były raczej małe. W biegu na 15 kilometrów była najbliżej podium. Jednak dwa pudła w ostatnim strzelaniu sprawiły, że wylądowała ostatecznie na 21 miejscu.

 

Tym samym dołączyła do grupy polskich sportowców, którzy – mimo wszystko – zawiedli. Choć realiści podkreślali, że w tym roku nie mamy faworytów do medali poza skoczkami, to jednak postawa reszty olimpijczyków i tak budzi niesmak.

 

Większość z naszych reprezentantów tuła się gdzieś w końcówkach stawki i kibice coraz ostrzej oskarżają, że pojechali sobie do Korei na wakacje. Tego typu opinie strasznie rozwścieczyły Weronikę Nowakowską. W krótkim wideo powiedziała krótko:

 

„A wszystkim tym, którzy twierdzą, że przyjechaliśmy tu na wycieczkę, to wam powiem, że w du*** byliście i gó*** widzieliście, sorry”

 

Kto ma rację? Krytycy, czy zawodnicy? Niewątpliwie kondycja naszych sportów zimowych jest bardzo słaba i wymagane są spore zmiany w organizacji związków sportowych i szkoleniu. Powoli w naszym kraju powstają nowoczesne obiekty pozwalające na trening nawet przez cały rok zimowym sportowcom. Oby za kilka lat przełożyło się to na lepsze wyniki.

 

sportowefakty.wp.pl

sportowiec, olimpiada, pjongcxzang

Amerykański sportowiec o igrzyskach:” ORGIE I IMPREZY na porządku dziennym”. Zdradził, która reprezentacja bawi się NAJOSTRZEJ!

Nie bez powodu organizatorzy igrzysk dostarczają do wioski olimpijskiej setki tysięcy prezerwatyw. Sportowe zmagania najwyraźniej idą w parze z seksualnymi i alkoholowymi wyczynami, co właśnie potwierdził pewien sportowiec.

 

31-letni snowboardzista Shaun White właśnie zapisał się w historii zdobywając trzy złote medale w swojej konkurencji. Nie dziwota więc, że wyluzowany i szczęśliwy dał się pociągnąć za język. W programie „Watch What Happens Live” naciągnięto go na kilka interesujących zwierzeń na temat atmosfery na igrzyskach.

 

Najpierw zawodnik został zapytany o seks w czasie igrzysk. To pytanie chciał zręcznie pominąć, ale nadział się na jeszcze gorsze – czy kiedykolwiek słyszał o orgiach w wiosce olimpijskiej. Tu już bez ogródek odparł, że tak.

 

Żeby było jeszcze ciekawiej, White dodał, że wie – tak samo jak inni sportowcy – że na terenie wioski znajduje się dużo kamer. W związku z tym uważa, że za jakiś czas niektóre wyczyny zawodników i zawodniczek mogą ujrzeć światło dziennie. Ale to nie robi na nim, ani innych wrażenia.

 

Zdaniem White’a najlepszymi partnerami do imprez są Australijczycy. Uważa, że leży to po prostu w ich naturze. To ciekawe wyznanie, bo prędzej spodziewalibyśmy się wymienienia np. Rosjan. Jak widać – rzeczywistość potrafi zaskakiwać! Z kolei swoich rodaków ocenił raczej słabo, jako „sztywniaków”.

 

Wygląda więc na to, że nawet gdy igrzyska zimowe się skończą, to szum po nich może wcale nie ustać. Choć być może zastosowanie znajdzie zasada „Co wydarzyło się w Pjongczang, zostaje w Pjongczang”? Nie wierzymy w to, bo zawsze znajdzie się ktoś z za długim językiem!

 

wp.pl

wypadek na torze saneczkowym

POTWORNY WYPADEK na torze saneczkowym w PJONGCZANG! Zawodniczka uderzyła z impetem o bandy! [VIDEO]

Tych zawodów Emily Sweeney z USA nie będzie miło wspominać. W czasie czwartego, finałowego biegu zawodniczka straciła panowanie nad swoimi sankami i dosłownie roztrzaskała się o bandy wokół toru! 

 

Wypadek wyglądał potwornie. Sweeney najpierw długo walczyła o utrzymanie toru jazdy, aż wreszcie z impetem wystrzeliła w kierunku boku toru. Najpierw uderzyła o niego nogami, co już samo w sobie wyglądało bardzo groźne, a następnie upadła plecami i głową na drugą stronę toru.

 

 

Zawodniczka przez chwilę nie podnosiła się krzycząc z bólu. Na szczęście zdołała wstać i bez pomocy służb medycznych zeszła z toru. 24-letnia zawodniczka jest aktualnie w drodze do szpitala na badania. Wszystko wskazuje na to, że nie ma żadnych złamań, ale grymas bólu nie opuszczał jej twarzy. Saneczkarka masowała też obolały kark i głowę, ale miejmy nadzieję, że skończy się jedynie na potłuczeniach!

 

 

Pjongczang, io, igrzyska, olimpiada, zima

Kolejna WTOPA na IO Pjongczang: organizatorów zaskoczyła… ZIMA! Takiego absurdu nikt by nie wymyślił!

Skoro jest zima, to musi być zimno i musi padać śnieg. Oczywiste? Okazuje się, że nie do końca. Opady białego puchu sparaliżowały wioskę olimpijską i sportowe obiekty wokół Pjongczang, mocno utrudniając komunikację pomiędzy nimi. Tworzą się spore opóźnienia, jednak nie to jest najśmieszniejsze i najdziwniejsze.

 

Pjongczang choć słynie z niskich temperatur, to śniegu pada tam zazwyczaj jak na lekarstwo. Trudno jednak zrozumieć, że na zimową aurę nie przygotowano kierowców i autobusów, które mają dowozić dziennikarzy, sportowców i kibiców na obiekty. Okazuje się, ze pojazdy w większości nie mają łańcuchów, ani nawet… opon zimowych!

 

Z tego powodu kierowcy odmawiają dojazdu do obiektów położonych na stromych wzniesieniach. Co pozostało dziennikarzom i innym, którzy chcieli obejrzeć zawody? Np. 5-kilometrowy spacer przy odczuwalnej temperaturze -25 stopni!

 

„To prawda, że mamy pewne problemy transportowe, ale pracujemy nad ich rozwiązaniem. Jeszcze w poniedziałek odbędzie się spotkanie z przedstawicielami firm przewozowych. Planujemy zwiększyć częstotliwość kursowania autobusów na najpopularniejszych trasach. Na razie pozostaje mi wszystkich przeprosić”

– powiedział rzecznik prasowy komitetu organizacyjnego Baik You Sung.

 

Po wspaniałej ceremonii otwarcia igrzyska w Pjongczang przynoszą coraz to nowe rozczarowania. Mamy nadzieję, że pierwsze, nienajlepsze dni sportowych zmagań będą cenną lekcją dla organizatorów i że uda im się ją przepracować i wdrożyć odpowiednie zmiany przed końcem igrzysk!

 

 

rmf24.pl

pjongczang, olimpiada, skandal, igrzyska olimpijskie

Kolejny SKANDAL w Pjongczang: zawody przeprowadzono w dramatycznych warunkach. „Cud, że nikt nie zginął”!

Polacy, zniesmaczeni po sobotnim konkursie skoków nie są jedyną nacją, która nie kryje niezadowolenia. Dołączają do nas Norwegowie, którzy ostro krytykują poniedziałkowe zawody w snowboardowym slopestyle pań. Zresztą nie tylko oni – większość komentatorów uważa, że przeprowadzenie zawodów było koszmarnym błędem.

 

Kwalifikacje do konkursu miały odbyć się jeszcze w niedzielę, ale ze względu na silny wiatr odwołano je. W zawodach wystartowało ostatecznie 25 z 26 zgłoszonych do konkurencji zawodniczek. Tak jak w skokach narciarskich, snowboardowe akrobacje wymagają odpowiednich warunków pogodowych. Silny wiatr może prowadzić do groźnych upadków.

 

Niestety, tak jak w wypadku skoków tak i tym razem zlekceważono bezpieczeństwo zawodniczek. Mocny boczny wiatr bardzo przeszkadzał im w czasie skoków. Kilka zaliczyło bardzo groźne upadki na plecy, na szczęście obyło się bez kontuzji. Inne panie omijały całe sekcje toru ze względów bezpieczeństwa. Znawcy podkreślają, że zawody stały przez to na niskim poziomie.

 

Tym razem wielką pokrzywdzoną przez pogodę jest Norweżka, Silje Norendal, która sensacyjnie skończyła zawody na czwartym miejscu. Norwegowie są wściekli po tym jak rozegrano całe zawody:

 

„Nie wiem, dlaczego musiałyśmy startować, może organizatorzy mi powiedzą. Od kilku lat ciężko pracowałam, wszystko po to, by skończyć w ten sposób”

– powiedziała zawodniczka.

 

Jak widać, nie tylko nasi sportowcy mieli pecha do pogody w Korei. Nie potrafimy jednak zrozumieć czemu już drugi raz organizatorzy ryzykują zdrowiem i życiem zawodników, aby za wszelką cenę przeprowadzić w terminie zawody? Poziom sportowy jest niski, szanse loteryjne, takie decyzje wydają się zupełnie bezsensowne.

 

sport.onet.pl

adam małysz, igrzyska, pjongczang, wywiad, skoki

Adam Małysz NIE WYTRZYMAŁ: „Pozostaje porządnie się wkur…”. Tak OSTRO nie skomentował jeszcze żadnych zawodów!

Nie cichną echa konkursu indywidualnego na skoczni normalnej w koreańskim Pjongczang. A ten zakończył się dla Polaków wyjątkowo pechowo. Dawid Kubacki przez niesprzyjające warunki odpadł w pierwszej serii, a Stefan Hula i Kamil Stoch zajmujący 1 i 2 miejsce spadli ostatecznie na 5 i 4 lokatę. Złości po konkursie nie krył Adam Małysz.

 

Oberwało się bardzo mocno organizatorom i sędziom.  Małysz uważa, że w takich warunkach zawody nie powinny  zostać rozegrane:

 

„Taki konkurs nie powinien się odbyć. Mamy kilka dni przerwy, więc był czas, aby przenieść te zawody. Tylko nie my decydujemy. Trzeba zacisnąć zęby i pokazać siłę na dużym obiekcie.”

 

Największe kontrowersje wywołuje jednak spadek Stefana Huli z pierwszego miejsca na piąte. Choć wydawało się, że skok powinien dać mu podium, komputer odjął mu absurdalnie dużą ilość punktów za wiatr:

 

„Gdy zobaczyłem te odjęte punkty, byłem w szoku! Trenerzy mówili, że na dole skoczni jest źle. Szkoda, bo Stefanowi ten medal się należał za cierpliwość i walkę. Wiem, że zaraz zrobicie z tego tytułu, ale zostaje tylko się porządnie wkur… Na dużej będzie pełna mobilizacja. Chłopaki będą chcieli udowodnić, że to, co się stało na normalnej skoczni było tylko winą pogody.”

 

– powiedział Orzeł z Wisły.

 

Pozostaje mieć nadzieję, że chłopaki nie załamią się po tych zawodach i pokażą prawdziwą wartość na skoczni dużej. Oby tym razem udało się rozegrać konkurs w uczciwych, równych warunkach.

 

sport.onet.pl

Głowa państwa Korei PÓŁNOCNEJ na otwarciu zimowych igrzysk olimpijskich! Będzie wielkie spotkanie z delegacją USA? Takiej szansy nie było od LAT!

Wygląda na to, że sport łagodzi obyczaje. Będzie to pierwsza od 2014 roku tak poważna wizyta przedstawicieli Korei Północnej u swojego południowego sąsiada. A co ważne – istnieje możliwość, że delegacja z Pjongjangu spotka się z wysłannikami Stanów Zjednoczonych!

 

Kim Yong-nam, jest przewodniczącym Prezydium Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, oraz tytularną głową państwa w Korei Północnej. Ten najwyższy rangą północnokoreański polityk (po Kim Dzong Unie oczywiście!) będzie stał na czele delegacji tego kraju, która 9 lutego weźmie udział w inauguracji zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang.

 

Północnokoreańska delegacja będzie przebywać w Korei Południowej od 9 do 11 lutego. Szczegółowy plan wizyty nie jest znany. Komentatorzy zwracają jednak uwagę na to, że na inaugurację wybiera się też wiceprezydent USA Mike Pence. Daje to więc szansę na spotkanie pomiędzy przedstawicielami dwóch wrogi państw na najwyższym szczeblu.

 

Kim Yong-nam ma 90 lat i bardzo często pojawia się w północnokoreańskich mediach i na różnych ceremoniach państwowych. M.in. zastępuje Kim Dzong Una w spotkaniach z politykami innych państw. Ostatnim tak wysoko postawionym przedstawicielem Korei Północnej, którzy przybył na Południe był wicemarszałek Hwang Pyong So.

 

 

Zła wiadomość dla pana Yong-nama jest taka, że jego poprzednik już zapewne nie żyje. Z jakiegoś powodu podpadł Kimowi i ślad po nim zaginął. (ZOBACZ: Wielka czystka w Korei Północnej! ) Co, jeśli sposób reprezentowania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej przez Kim Yong-nama także nie spodoba się Umiłowanemu Przywódcy?

 

rp.pl

WSZĘDZIE NAZIZM! Ekipa narciarzy na zimowe igrzyska olimpijskie ma… „nazistowskie swetry”!

Ubrania dla narodowych reprezentacji, przygotowywane na wielkie sportowe imprezy zazwyczaj nawiązują do ważnej symboliki, kultury lub historii danego państwa. Swego czasu nasi piłkarze mieli husarskie skrzydła na koszulkach. Okazuje się, że i z tym niektórzy mogą mieć problem i widzieć nazizm tam gdzie go nie ma!

 

Z czym kojarzą się Wam Norwegowie? Nam z fiordami i wikingami. Fiord jednak trudno odwzorować na ubraniach, a co do wikingów, to raczej niestosowne drukować na ciuchach dla fair-play sportowców nordyckie topory czy stereotypowe hełmy z rogami. Jednak za tym skojarzeniem i tak poszli projektanci ubiorów dla narodowej reprezentacji.

 

Na swetrach dla narciarzy norweskiej ekipy umieścili jedną z wikińskich run, czyli symboli, które były pismem wojowników z północy. Konkretnie jest to runa Tyr, symbolizująca m.in. boga wojny, walki, honoru i sprawiedliwości o tym samym imieniu.

 

Problem w tym, że tej samej runy na sztandarach i grafikach używają skrajnie prawicowe i nazistowskie organizacje w tym kraju! Np. Nordycki Ruch Oporu, jawnie propagujący narodowy-socjalizm.

 

Jednak w skali kraju są to ruchy marginalne. Mimo to projektantka swetrów chciała je wycofać. Nie zgodził się na to producent i spora cześć społeczeństwa. W jego zdrowszej części panuje przekonanie, że nie można symboli ważnych dla całego narodu oddawać w ręce skrajnych grup.

 

Producent ubrań argumentuje, że skrajna norweska prawica i naziści maszerują też pod norweskimi flagami i nikt nie wpadł na pomysł aby przestać ich używać. Federacja narciarska wpadła więc na kompromisowy pomysł – sami sportowcy zadecydują o tym, czy założyć swetry z runą Tyr, czy nie. Z tego co wiemy na tydzień przed początkiem igrzysk – żaden nie chce go założyć.

 

o2.pl