samochód, trzęsówka, pożar, auto, straż, ogień, policja

TAJEMNICZA tragedia na Podkarpaciu: zostawili go na chwilę w aucie, gdy wrócili samochód PŁONĄŁ z ich kolegą w środku! Co wydarzyło się w nocy w środku lasu?

Dziwny dramat rozegrał się nieopodal miejscowości Trzęsówka w województwie podkarpackim. Samochód z 25-letnim mężczyzną spłonął pozostawiony na moment przez jego właścicieli. Sprawę bada już prokuratura, ale na pierwszy rzut oka nic w tej historii do siebie nie pasuje.

 

25-latek wracał wraz z dwoma znajomymi samochodem do domu w Trzęsówce w nocy z piątku na sobotę. Wybrali jedną z bocznych dróg i auto zakopało się w błocie. Jechali samochodem terenowym, ale nie udało im się wydostać auta o własnych siłach.  Dwaj koledzy jadący z ofiarą poszli po pomoc, 25-latek został w wozie. Jego znajomi mieli wrócić z ciągnikiem, który zdołałby wyciągnąć zakopany wóz.

 

Gdy mężczyźni wrócili auto stało w płomieniach, a w środku znajdowały się zwłoki ich kolegi. Nie można było go uratować. To oni wezwali straż i policję. Rodzina zmarłego wyklucza aby ten sam  próbował uruchomić samochód – nie miał bowiem prawa jazdy. Nikt nigdy nie widział go za kierownicą, poza tym po co miałby to robić, skoro wiedział, że znajomi wrócą za chwilę z odpowiednim sprzętem?

 

Jak mogło dojść do takiej tragedii? Czemu mężczyzna nie zdołał opuścić pojazdu? I czy na pewno w tej sprawie wszystko jest takie jak twierdzą świadkowie? Miejmy nadzieję, że policja z prokuraturą wyjaśnią wszelkie wątpliwości.

 

fakt.pl /wp.pl

pogoda, śnieg, śnieżyca, ostrzeżenie, imgw, śnieg

ALERT POGODOWY! Wydano ostrzeżenia dla kilku województw na weekend. POTĘŻNE opady śniegu i zagrożenie powodziowe!

Choć wydawało się, że zima już na dobre odchodzi – nic bardziej mylnego. Front atmosferyczny, który już dziś popołudniu dotrze do Polski może spowodować ogromne opady śniegu na południu kraju, a na zachodzie intensywne opady deszczu mogą spowodować wzrost zagrożenia powodziowego.

 

IMGW wydało ostrzeżenia dla Małopolski i Podkarpacia przed intensywnymi opadami śniegu. Mają się zacząć już dziś po południu i trwać przez cały weekend. Miejscowo może spaść nawet pół metra białego puchu! Średnio synoptycy spodziewają się opadów rzędu 20-30 centymetrów.

 

Na zachodzie Polski będzie z kolei bardzo intensywnie padał deszcz. Dla województw zachodniopomorskiego i lubuskiego wydano alerty powodziowe – istnieje możliwość wystąpienia lokalnych podtopień. W zachodniopomorskim stany alarmowe przekroczyła rzeka Ina. W lubuskim zagrożenie powoduje wezbrana Noteć.

 

Przy tym wszystkim temperatury nie będą wcale zimowe – w całym kraju powyżej zera. Jednak siarczysty mróz ma przyjść już od poniedziałku – nawet do -11 stopni! Jeśli jednak odwilż się utrzyma, to podtopienia mogą się zacząć także na południu kraju, które będzie przysypane szybko topniejącym śniegiem.

 

Winowajcą całego tego zamieszania jest front atmosferyczny, który nad nasz kraj napływa z południowego wschodu. Niesie ze sobą duże ilości wody. Spotka się tu z masami zimnego powietrza znad Skandynawii. To dlatego w rejonach górskich mogą wystąpić tak intensywne opady śniegu. Miejmy nadzieję, że sytuacja nie będzie aż tak dramatyczna!

 

wp.pl

policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę

DRAMAT EMERYTA z Podkarpacia: policja zrobiła na niego nalot za bimber do SMAROWANIA NÓG! Grożą mu teraz poważne konsekwencje!

81-letni Mirosław Zwolak ze wsi Huta Nowa w województwie Podkarpackim przeżywa ostatnio bardzo nerwowy okres. Policja tropiąca poszukiwanego listem gończym mężczyzny wpadła do jego domu i przy okazji odkryła aparaturę i bimber, którego emeryt używał do celów leczniczych. Teraz starszy pan może mieć nie lada problemy!

 

Pana Mirosława odwiedzał w domu 30-letni daleki krewny. Jak się okazało był poszukiwany listem gończym i policja postanowiła złapać go właśnie w domu państwa Zwolaków. Przy tej okazji policjanci skonfiskowali aparaturę i cały zapasik bimbru, którego staruszkowie używali do smarowania obolałych stawów.

 

– Wynieśli wszystko i jeszcze starszą sądem. Ale ja przecież tego nie piłem, ani nie sprzedawałem – twierdzi emeryt.

 

Spirytus ze sklepu za bardzo piekł skórę, dlatego pan Mirosław pędził swój własny alkohol. Smarował nim nie tylko siebie, ale także żonę. Bez tego nie był w stanie zrobić kroku, a nie stać go na apteczne specyfiki.

 

„Przeżyłem tyle lat, nigdy nie byłem karany. Państwo zamiast mnie gnębić za te moje lata pracy w kopalni, w lesie przy wycince, powinno dołożyć mi do emerytury. Wtedy będzie mnie stać na maści”

– powiedział emeryt.

 

Pędzenie bimbru, nawet na własne potrzeby, jest w Polsce wciąż nielegalne. W skrajnym przypadku można za to dostać nawet 2 lata więzienia. Abstrahując od tego, czy historia pana Mirosława jest prawdziwa, czy nie, to wydaje się, że ponad 80-letniemu mężczyźnie, choćby z powodu wieku, powinno oszczędzić się takich przejść. Na pewno nawet na Podkarpaciu są groźniejsi bandyci do złapania!

 

fakt.24.pl

Cukiernictwo połączone z DILERKĄ – ojciec i syn z Podkarpacia piekli NARKOTYKOWE CIASTECZKA! „Rodzinny biznes” nie wypalił – w ich domu policja znalazła…

Mieszkańcy powiatu jarosławskiego mieli sprytny pomysł na biznes. Być może chcieli być podkarpackimi „Narcos”, ale ich plan spalił na panewce. Policjanci zabezpieczyli w ich miejscu zamieszkania pewną ilość narkotyków i… podejrzane ciasteczka! Teraz grozi im długi pobyt w więzieniu.

 

Nie mamy  żadnych konkretnych informacji o tym, jak ojciec i syn wpadli w ręce policji i jak natrafiono na ich trop. Faktem jest, że w ich domu zabezpieczono 200 gramów poporcjowanej marihuany i… ciasteczka w kilku słoikach, które mundurowi uznali, za podejrzane. Według funkcjonariuszy najpewniej zostały upieczone również z marihuaną.

 

Dodatkowo, w toku przeszukania domu znaleziono fałszywy banknot 100-złotowy. To wszystko razem wzięte może się przełożyć na bardzo długą karę pozbawienia wolności. Wszystko przez to, że 200 gramów marihuany, to w naszym prawie „znaczna ilość”. A za taką, kara maksymalna to 10 lat. Podobnie rzecz się ma z fałszywymi pieniędzmi, dlatego sytuacja domorosłych cukierników-dilerów jest nie do pozazdroszczenia.

 

Czy podkarpacka policja zapobiegła rozwojowi potężnego, rodzinnego narko-biznesu? Raczej nie, bo jeśli ojciec z synem tak szybko wpadli, to raczej nie byli odpowiednio „przygotowani” do poruszania się w półświatku. Teraz czekają ich surowe konsekwencje, ale kto wie – jeśli trafią do więzienia, to może tam nabędą odpowiednią wiedzę i spróbują jeszcze raz. Bo w skuteczną resocjalizację raczej nie ma co wierzyć.

onet.pl

BURZE, GRAD, SILNY WIATR! Tak zapowiada się POLSKI WEEKEND!

Kolejne ostrzeżenia dla Polski wydało IMGW. Załamanie pogodny nastąpi już w piątek. Będzie grzmiało i mocno wiało. Z piątku na sobotę burz z gradem możemy się spodziewać głównie nad zachodnią Polską. Wielkie upały czekają mieszkańców województw: podkarpackiego, lubelskiego oraz mazowieckiego. Continue reading „BURZE, GRAD, SILNY WIATR! Tak zapowiada się POLSKI WEEKEND!”

Desperackie kroki parafian. Zablokowane wejście do świątyni, furtka zamknięta łańcuchem. Wierni bronią swojego proboszcza

Miniona niedziela nie należała do typowych w miejscowości Przędzel, koło Niska. Już od samego rana parafianie tłumnie gromadzili się przed kościołem. Zablokowali wejście do kaplicy, jednocześnie uniemożliwiając odprawienie mszy przez pełniącego rolę administratora parafii. W proteście wzięło udział prawie 200 osób.

 

Na bramie wywiesili napis: „PROTEST. Zamykamy kościół do czasu powrotu ks. Kruzela!!!”. Parafianie domagają się przywrócenia ich dawnego proboszcza ks. Leszka Kruzela, który spędził z nimi ostatnie 7 lat. Przez ten czas wierni zżyli się ze swoim proboszczem. Informacja o natychmiastowym jego odwołaniu nimi wstrząsnęła. Nie mogą nawet uzyskać informacji o powodzie nagłego odejścia księdza.

 

„Zabrali nam naszego proboszcza. Wczoraj wieczorem dowiedzieliśmy się o tym. Wszystkie łagodne próby interwencji zawiodły i mamy nadzieję, że to pomoże.”

 

Do Przędzela przybył ksiądz Jerzy Dąbek, wikariusz generalny Diecezji Sandomierskiej. Nie zdołał jednak złagodzić sytuacji w parafii. Wierni uzyskali jedynie informację, że odejście ks. Kruzela jest jego osobistą decyzją. Parafianie w to nie wierzą. Zapowiedzieli nawet wstrzymanie datków na budowę kościoła.

 

Przedstawiciele Kurii Sandomierskie, którzy przyjechali do Przędzela w niedzielę przy protestujących wykonali telefon do odwołanego proboszcza. Jeden z dzwoniących księży powtórzył jego słowa, że „sam po cichu chce odejść”.

 

Sytuacja nadal nie jest wyjaśniona. Parafianie zawiesili protest do soboty. Zapowiadają kolejną blokadę kościoła, jeśli nie uzyskają dokładnych informacji na temat odwołania ich księdza.

 

kd, źródło: onet, fakt

POLACY ODDADZĄ HOŁD UKRAIŃCOM! TO JEDNAK NIE WSZYSTKO. Planowana akcja bilbordowa ma przeciwdziałać…

gloryfikacji banderyzmu w Polsce.

3 maja, w wyniku incydentu, jaki miał miejsce w Hruszowicach (rozebranie pomnika UPA), powstał Społeczny Komitet Usuwania Banderowskich Upamiętnień w Polsce. W jego skład weszło 25 osób, w tym jeden poseł, wójt oraz kombatant z Narodowych Sił Zbrojnych.  Komitet zapowiada kolejne usuwanie pamiątek po banderowcach na terenie Rzeczypospolitej.

 

Działacze z Podkarpacia i ich sojusznicy z innych stron Polski chcą także oddać hołd Ukraińcom ratującym Polaków w trakcie rzezi wołyńskiej, również za cenę swojego życia. W planach jest również mobilna akcja bilbordowa „Stop gloryfikacji banderyzmu w Polsce” oraz obywatelska inicjatywa ustawodawcza.

 

Do Społecznego Komitetu Usuwania Banderowskich Upamiętnień w Polsce należy m.in. poseł niezrzeszony i lider partii Ruch Narodowy Robert Winnicki, Janusz Słabicki – wójt Gminy Stubno na terenie której leżą Hruszowice, oraz kpt. Konstanty Kopf, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i weteran walk z nazistowskimi Niemcami, bolszewickim Związkiem Sowieckim oraz ukraińskimi nacjonalistami.

 

Organem wykonawczym Komitetu jest ośmioosobowa Rada. Jej pracami KIERUJE Marek Kulpa, od lat zaangażowany w walkę z obecnymi w Polsce nielegalnymi upamiętnieniami banderyzmu.

Źródło kresy.pl

MM

 

Jeden z największych pożarów w regionie. Z ogniem walczyło ponad 200 strażaków (VIDEO)

Nie są znane przyczyny pożaru, który wybuchł w środę po południu w Markowej k. Łańcuta (Podkarpackie) w zakładzie bieżnikującym opony. Ogień zniszczył część budynku oraz opony składowane obok na placu. Pożar gasiło ponad 200 strażaków.

 

Jak poinformował w czwartek rzecznik prasowy podkarpackich strażaków Marcin Betleja, wciąż na miejscu pracuje 25 strażaków, którzy dogaszają pogorzelisko. „Sądzimy, że może to potrwać do południa.”

 

Pożar wybuchł po godzinie 17. Jak zaznaczył Betleja, w kulminacyjnym momencie przy gaszeniu pożaru pracowało ponad 200 strażaków.

 

„Pożar objął część budynku i opon składowanych obok na placu. Strażacy zapobiegli się rozprzestrzenianiu się ognia na pozostałe obiekty zakładu oraz na tysiące pozostałych opon składowanych na placu.”

 

Ze względu na gęsty dym z kilkudziesięciu okolicznych domów ewakuowano mieszkańców. W pożarze nikt nie ucierpiał. Był to jeden z największych pożarów, jakie w ostatnim czasie wybuchły w regionie.

 

Zobacz nagranie z akcji ratowniczej:

 

Źródło: PAP, youtube, Podkarpacie Alarmowo
kd

Wypadek na poligonie. Są poszkodowani

Trzech żołnierzy z załogi czołgu 21. Brygady Strzelców Podhalańskich zostało poszkodowanych podczas ćwiczeń na poligonie w Nowej Dębie (Podkarpackie). Do zdarzenia doszło w środę. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Nowej Dębie i Rzeszowie.

 

Z nieoficjalnych informacji wynika, że badane jest, czy żołnierze mogli zatruć się spalinami. Zdarzenie bada Żandarmeria Wojskowa oraz komisja powołana przez dowódcę brygady.

 

Jak powiedział rzecznik 21. BSP kpt. Konrad Radzik:

„W trakcie ćwiczeń poligonowych utracono łączność z załogą jednego z czołgów. Żołnierze z innego wozu pobiegli sprawdzić, co się wydarzyło. Okazało się, że załoga potrzebuje pomocy medycznej. Zaraz potem poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Nowej Dębie i Rzeszowie”.

 

Dwóch żołnierzy czuje się już dobrze, choć nadal jest na obserwacji. „Natomiast trzeci żołnierz jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo”.

 

Według niego, poszkodowani nie mieli żadnych obrażeń fizycznych lub ran. O wypadku zostały powiadomione rodziny. Poszkodowanych odwiedził w środę dowódca 21. BSP.

 

PAP
kd