dżinsy z dziurami

Dżinsy z dziurami latem? ZAPOMNIJ! To może skończyć się OKROPNIE! [FOTO]

Moda jest dziwna. Kiedyś podarte ciuchy się cerowało, przerabiało lub po prostu wyrzucało. Teraz panie i niektórzy panowie wydają ciężko zarobione, lub otrzymane od rodziców, pieniądze na fikuśnie podarte spodnie. Warto jednak pamiętać, że dżinsy z dziurami mogą nas bardzo niemiło urządzić!

 

Latem nie powinniśmy zapominać o kremach z filtrem. Stosujemy je zazwyczaj na odkryte partie ciała – ręce, ramiona, twarz. Dżinsy z dziurami mogą nam dać złudne poczucie ochrony przed słońcem, które po kilku godzinach może mieć bardzo przykry rezultat…

 

 

 

 

 

 

Jeśli już chodzicie w takich spodniach – pamiętajcie aby nogi także posmarować kremem z filtrem. Pomoże to uniknąć przykrych konsekwencji!



poparzeniami

UWAGA! Nowa, STRASZNA „ZABAWA” nastolatków! Może skończyć się przeszczepem skóry i poważnymi poparzeniami  – ZOBACZ!

Co i rusz Internet obiegają nowe „mody”, które często sprawiają, że co mniej rozsądni młodzi użytkownicy sieci robią sobie krzywdę. Nie tak dawno na topie było pożeranie kapsułek do prania. Teraz coś znacznie prostszego – Dezodorant Challenge, który może skończyć się strasznymi poparzeniami!

 

Dezodorant Challenge jest już szeroko znany na Zachodzie, ale i u nas pojawiają się tego typu incydenty. „Zabawa” polega na jak najdłuższym psikaniu dezodorantem na skórę z możliwie najmniejszej odległości. Taka zabawa powoduje coraz to większy ból, a wreszcie – kończy się rozległymi poparzeniami chemicznymi.

 

Skóra w miejscu popsikania staje się czerwona, pojawiają się też bąble z żółtą cieczą. Ci, którzy wytrzymali najdłużej narazili się na najpoważniejsze konsekwencje – włącznie z przeszczepem skóry, a nawet uszkodzeniem nerwów, mięśni i kości!

 

Rzadko kiedy to robię, ale przy tej okazji chciałbym, aby ten post był szeroko rozprzestrzeniony. Wszyscy rodzice, proszę, pokażcie dzieciom te zdjęcia

– napisała Jamie Prescott, matka jednej z ofiar tej niebezpiecznej zabawy. Umieściła też zdjęcia pokazujące jej skutki. I to chyba one najlepiej przemówią do rozsądku.

 

 

W sieci jest już sporo filmów dokumentujących tę durną modę! Dlatego jeszcze raz przestrzegamy – spójrzcie na zdjęcia i dobrze zastanówcie się, czy chwila sławy w Internecie lub zrobienie komuś żartu jest warte takich ran. Naszym zdaniem – zdecydowanie nie!

 



policja, dwulatek, 2-latek, policji

Żyrardów: pijana babcia USMAŻYŁA 3-miesięcznego wnuczka suszarką! Dziecko ma poparzenia II i III stopnia. Dlaczego kobieta to zrobiła?

Przerażający przypadek spod Żyrardowa to najbardziej wstrząsający przykład głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności. Rodzice postanowili na kilka godzin zostawić swoje nowonarodzone dziecko pod opieką 56-letniej babci chłopca. Problem w tym, że babcia była pijana i nie umiała uśpić wnuka.

 

Kobieta postanowiła użyć suszarki do uśpienia malucha. Szum urządzenia powinien mu w tym pomóc. Z niewiadomych przyczyn kobieta zamiast postawić urządzenie w bezpiecznym miejscu trzymała je nad dzieckiem, zdecydowanie za blisko.

 

Gdy pijana babcia zorientowała się, co się dzieje wyniosła płaczące dziecko nago na balkon! Jego płacz na szczęście usłyszała sąsiadka, która zaalarmowała służby. Dziecko trafiło z poparzeniami II i III stopnia do szpitala. Jest także w stanie hipotermii, temperatura jego ciała to zaledwie 27 stopni.

 

Prokuratura badająca sprawę postawiła durnej babci zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka. Grozić jej będzie kara do 10 lat więzienia. W czasie policyjnej interwencji kobieta wydmuchała w alkomat ponad promil alkoholu.

 

Nie rozumiemy czemu kobieta w taki sposób usypiała dziecko, nie mieści nam się to zupełnie w głowie. Mamy szczerzą nadzieję, że poniesie najsurowsze możliwe konsekwencje. Dziecko nawet jeśli przeżyje, to prawdopodobnie do końca życia będzie borykać się z bliznami i śladami przypominającymi tragiczną „opiekę” babci…



KOBIETA PODNIOSŁA Z PIASKU „BURSZTYN” I SCHOWAŁA DO KIESZENI KURTKI, PO CHWILI KURTKA ZACZĘŁA PŁONĄĆ. Policja ostrzega spacerowiczów, aby uważali na „coś”, co do złudzenia przypomina bursztyn.

41-letnia kobieta podczas spaceru podniosła z mokrego piasku „bursztyn” i włożyła go do kieszeni. Po chwili jej kurtka zaczęła płonąć.

 

Spacerująca niedaleko rzeki Elbe w Hamburgu, 41-letnia kobieta podniosła z mokrego pisaku „coś” co wg. niej przypominało bursztyn.

Następnie włożyła go do kieszeni swojej kurtki, którą położyła na ławce. Po chwili kurta zaczęła płonąć.

 

Okazało się, że podniesiony przez kobietę „bursztyn” to fosfor biały, który po wyschnięciu wchodzi w gwałtowną reakcję z powietrzem i zaczyna płonąć. Kobiecie nic się nie stało, ale tylko dlatego, że kurtkę ze znaleziskiem położyła na ławce.

Policja ostrzega spacerujących po plaży, aby uważali na fosfor biały przypominający swoim wyglądem bursztyn.

 Po II wojnie światowej w Bałtyku zostało 65 tys ton fosforu białego, który zrzucono z okrętów.

 

Fosfor biały to silnie trująca substancja, która wywołuje poparzenia nieulegające zabliźnieniu. Bardzo często – szczególnie na plażach w Niemczech dochodzi do poparzeń fosforem białym ze względu na to, że wiele alianckich bomb fosforowych było zrzucanych na miasta.

Fosfor biały, screen, pixabay

Źródło Polish Express

MM

 



Rybi opatrunek działa cuda! Niekonwencjonalny sposób, na który decydują się lekarze

Do leczenia ciężkich oparzeń lekarze z Brazylii używają rybich skór. Na ranę pacjentów nakładają rybi bandaż – skórę słodkowodnej tilapii. Leczą w ten sposób poparzenia drugiego i trzeciego stopnia.

 

Jak tłumaczy brazylijski lekarz:

 

„Skóra tilapii obfituje w kolagen niezbędny w gojeniu. Poza tym doskonale izoluje i chroni przed utratą białka i wilgoci, co czyni ją podobną do ludzkiej skóry. Taki opatrunek zmienia się co dziesięć dni.”

 

Tilapia to bardzo popularna ryba w brazylijskich wodach. Zanim jej skóra zostanie wykorzystana do leczenia jest oczyszczana, sterylizowana i napromieniowywana, by zabić wirusy. W lodówce może być trzymana nawet dwa lata.

 

Opatrunek z rybiej skóry pomogły już kilkudziesięciu poparzonym pacjentom. Co ważne nie ma on zapachu ryby, dlatego nie jest uciążliwy i nieprzyjemny dla pacjenta. Jego koszt jest o 75 procent niższy niż tych używanych powszechnie.

 

kd, źródło: tvn24



Potężny wybuch i pożar w Lublinie. Jeden z mieszkańców groził, że wysadzi mieszkanie. „Mówił, że wyp…li ten budynek w powietrze”

 W nocy z wtorku na środę około godziny 00:25 doszło do wybuchu w budynku przy ul. Majdanek w Lublinie. Następnie dom zajął się ogniem. Musiała interweniować policja, straż pożarna i służby ratunkowe.

 

Z budynku ewakuowano 17 osób. Prawdopodobnie wybuchła 11-kilowa butla z gazem. Trzy mieszkania zostały zniszczone. Mieszkańcy nie mogą wrócić do swoich mieszkań. W wyniku wybuchu poparzonych zostało 14 osób, 3 z nich jest w ciężkim stanie.

 

Do eksplozji doszło na parterze, w lokalu 36-letniego mieszkańca budynku. Podobno wcześniej mężczyzna groził, że wysadzi mieszkanie. Jak wyjaśnił jeden z mieszkańców „Mówił, że wyp…li ten budynek w powietrze.” Prawdopodobny sprawca wybuchu trafił do szpitala z ciężkimi oparzeniami.

 

Policjanci ustalają szczegóły zdarzenia.

 

kd, źródło: rmf24, lublin112



Płonący człowiek na terenie budowy. Policja wyjaśnia okoliczności dramatu

Jak podała Aneta Sobieraj z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, o zdarzeniu, które miało miejsce około godziny 1 w nocy, poinformował policjant, który będąc po służbie zauważył płonącego człowieka na terenie budowy przy ul. Tuwima. Policja wyjaśnia okoliczności tragicznego zdarzenia, w wyniku którego wskutek poparzeń zmarł mężczyzna o nieustalonej tożsamości.

 

Funkcjonariusz próbował ugasić pokrzywdzonego, jednak pomimo udzielenia natychmiastowej pomocy mężczyzna zmarł. Policjanci zatrzymali do wyjaśnienia czterech mężczyzn w wieku 53, 48, 35 i 31 lat. Trzech z nich miało w organizmach ponad 2 promile alkoholu.

 

Dalsze czynności z ich udziałem będą prowadzone, gdy zatrzymani wytrzeźwieją. Policjanci ustalają również tożsamość zmarłego.

 

kd, źródło: PAP



Najpierw zapaliła się kanapa, później on…

Około godziny 12 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze w jednym z mieszkań w domu wielorodzinnym w Radzimiu. Paliło się w lokalu na pierwszym piętrze. W wyniku pożaru ucierpiało starsze małżeństwo.

 

Jak poinformował kpt. Robert Liss, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sępólnie Krajeńskim:

 

„Najprawdopodobniej lokatorzy dogrzewali się urządzeniem grzewczym typu farelka. Urządzenie znajdowało się w pobliżu kanapy, która zajęła się pod wpływem temperatury.”

 

Na kanapie leżał 87-letni mężczyzna. Ma poparzone 50% ciała, są to poparzenia II i III stopnia. Mężczyzna śmigłowcem został przetransportowany do szpitala. Jego małżonka podtruta dymem również trafiła do szpitala.

 

Z pożarem walczyły trzy zastępy straży pożarnej. W ewakuacji budynku pomógł sąsiad starszego małżeństwa.

 

Źródło: tvn24.pl
kd