magdalena ogórek, aleksandra jakubowska, polityka

Magdalenie Ogórek OSTRO SIĘ OBERWAŁO: „Jak tam wizyta w pewnym pokoju w hotelu sejmowym?” ZOBACZ o co poszło!

Magdalena Ogórek, 3 lata temu nadzieja lewicy i kandydatka SLD na prezydenta, dziś – gwiazdka prawicowych mediów. Niektórzy komentatorzy zaczęli sobie żartować, zestawiając ją z Aleksandrą Jakubowską – która obecnie także występuje w mediach po prawej stronie. Doktor Ogórek się to nie spodobało.

 

Aleksandra Jakubowska to była wiceminister kultury i szefowa gabinetu politycznego w rządzie Leszka Millera. Aktualnie dostała program u braci Karnowskich na portalu wpolsce.pl. Niektórym ta kariera skojarzyła się z drogą jaką przebyła Magdalena Ogórek. Ta jednak zdecydowanie – i dość zaczepnie – odcięła się od tego.

 

 

„Szanowni Państwo, nie byłam członkiem PZPR ani żadnej innej partii, nigdy nie byłam skazana prawomocnym ani żadnym innym wyrokiem, dlatego proszę, by nie zestawiać mnie z A. Jakubowską. Dziękuję”

– napisała na swoim Twitterze.

 

Na ripostę Jakubowskiej nie trzeba było długo czekać. I co lepsze – była to naprawdę ostra i gruba riposta:

 

 

 

„Hihihi! No jakby się kobita nie starała, to od czasu do czasu ta słoma całymi pękami z butów wyłazi. Ale apel podzielam: proszę nie zestawiać mnie z M.Ogórek. P.S. A jak tam wizyta w pewnym pokoju w hotelu sejmowym jakiś czas temu? Wszystkie graty udało się zabrać?”

 

O co chodzi Aleksandrze Jakubowskiej? Możemy tylko snuć bardziej lub mniej brzydkie pomysły…Czy spór rozwinie się? Wkrótce zobaczymy, ale nie spodziewalibyśmy się rozwiania tajemnicy wokół rzekomej „wizyty w pokoju w hotelu sejmowym”.

 

twitter.com/youtube.com



kukiz'15, jakubiak, wilk, kukiz

Posłowie Kukiz’15 PIORĄ BRUDY na Facebook: „Oddaj pieniądze!” , „nawet żona Cię nie obroni”.  O co poszło?

Takich scen nie chcielibyśmy obserwować w naszej debacie publicznej. Tym bardziej, że spór i widmo poważnego kryzysu dosięga ostatnie ugrupowanie polityczne w polskim Sejmie, które moglibyśmy nazwać „konstruktywną opozycją”. Co takiego się stało, że posłowie Kukiz’15 biorą się za łby?

 

Wszystko zaczęło się od oskarżeń kierowanych do Jacka Wilka, który z ramienia Kukiz’15 zasiada w parlamencie. Stanisław Żółtek, prezes Kongresu Nowej Prawicy oskarżył go o nieoddanie pieniędzy za kampanię wyborczą, które pochodziły z partyjnych funduszy. Zostały one zdeponowane na koncie utworzonym przez kancelarię prawną Wilka i ostatecznie okazało się to sporem błędem. Kongres Nowej Prawicy musiał zwrócić dotację Państwowej Komisji Wyborczej.

 

 

Paweł Kukiz zdecydował się na zawieszenie Wilka w prawach członka klubu do momentu wyjaśnienia sprawy. Szybko pokazało się oświadczenie polityka, w którym twierdzi, że o oskarżeniach dowiedział się dopiero teraz, wszystkie pieniądze już dawno zwrócił i że cała afera jest rozgrywką polityczną, która ma go wyeliminować ze sceny.

 

 

I tu dopiero zaczyna się najważniejszy akt tej tragedii. W dyskusję w komentarzach włączył się inny poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak, który także zażądał od Wilka zwrotu pieniędzy:

 

„Panie pośle Wilk oddaj pieniądze wpłacone na Pana partię pomyłkowo przez moją asystentkę i nie opowiadaj, że to niemożliwe. Parokrotnie upewniałeś mnie, że tych środków nie ma. Mam notatki, mam świadków czekam na zwrot środków wpłaconych przez pomyłkę o której zostałeś poinformowany w przeciągu 24 godzin od zaistnienia pomyłki. Nie wierzę Ci Jacek Wilk i nawet żona Cię nie obroni”

 

Wilk jedynie zaapelował o to, aby Jakubiak następnym razem „pomyślał, zanim coś napisze”.

facebook, jacek wilk, marek jakubiak, rozmowa, screen

 

O co w tym wszystkim chodzi i kto jest winien? Jak na razie na stole są same oskarżenia i oświadczenia, a twardych dowodów brak. Przykre, że osoby, które chciały budować nową jakość w polityce rozmieniają się na drobne nie gorzej niż najwięksi aferzyści z innych ekip.



Nawet na wakacjach komentuje sytuację polityczną w kraju. Opis zdjęcia z wakacji jasno wyraża stanowisko Kingi Rusin (FOTO)

Kinga Rusin z końcem czerwca wybrała się na wakacje. W mediach społecznościowych publikuje masę zdjęć z wakacyjnych wojaży. Większość postów opatrzona jest ciekawymi opisami i ciekawostkami z odwiedzanych przez dziennikarkę miejsc.

 

Do dziennikarki docierają jednak wiadomości o wydarzenia politycznych w naszym kraju. Pani Kinga już niejednokrotnie angażowała się i komentowała wydarzenia ze świata polityki. Tak jest i tym razem.

 

Kinga Rusin postanowiła skomentować głośny w ostatnim czasie spór o Sąd Najwyższy. Na Instagramie pojawiła się fotografia na jednej z plaż, którą odwiedziła. Opis tym razem nie zawierał ciekawostki dotyczącej miejsca. Opatrzyła go natomiast komentarzem: „Czarne chumury na horyzoncie #demokracja #trójpodziałwładzy #niezawisłesądy”

 

źródło: Instagram

 

Gest dziennikarki nie pozostał niezauważony. Pod postem Kingi Rusin natychmiast rozwinęła się dyskusja na temat obecnej sytuacji w Polsce.

 

POLINEZJA FRANCUSKA cz.1Mówisz Tahiti myślisz Gaugin, chociaż to nie on pierwszy zachwycił się tym rajem na ziemi. Pod…

Publié par Kinga Rusin sur lundi 3 juillet 2017

 

WYSPY COOKA cz.1Avarua na wyspie Rarotonga to stolica państwa o nazwie Wyspy Cooka. Nie często słyszy się u nas te…

Publié par Kinga Rusin sur samedi 15 juillet 2017

 

kd, źródło: instagram, facebook



Spór o krzyż: symbol sprzeczny z misją obiektu

Uszkodzony podczas II wojny światowej zamek w Berlinie został wysadzony w powietrze w 1950 roku na rozkaz władz NRD, które widziały w budowli symbol pruskiego militaryzmu. Jego odbudowa rozpoczęła się w 2013 roku. Dwa lata przed jej planowanym zakończeniem w stolicy rozgorzał spór o krzyż na zamkowej kopule. Lewica i Zieloni uważają, że chrześcijański symbol jest sprzeczny z misją obiektu – dialogiem kultur.

 

O sporze pisze w niedzielę „Die Welt”. Rzeczniczka partii Die Linke (Lewica), Sigrid Hupach, powiedziała:

 

„Zamek ma być budynkiem publicznym, w którym wszyscy powinni czuć się jak u siebie. Otwarty dialog kultur nie będzie możliwy, jeśli krzyż na kopule będzie od początku wyznaczał jeden kierunek”.

 

Zastrzeżenia wobec krzyża podzielają berlińscy Zieloni. Szefowa klubu parlamentarnego tej partii w parlamencie Berlina, Antje Kapek, uważa, że „redukowanie Forum do tylko jednej religii jest błędem i jest co więcej sprzeczne z humanistyczną misją tego projektu”.

 

Przeciwna umieszczeniu krzyża na kopule jest też zaangażowana w odbudowę zamku Fundacja Przyszłość Berlina, wspierana przez cześć mediów.

 

Projektu w obecnym kształcie broni minister stanu ds. kultury Monika Gruetters. Jej zdaniem chrześcijański obraz człowieka należy do europejskiej kultury „otwartości, wolności i miłosierdzia”. „Będziemy wiarygodni tylko wtedy, gdy pokażemy tę zależność” – powiedziała działaczka CDU. W obronie krzyża stanął też arcybiskup Berlina Heiner Koch. „Krzyż jest dla mnie znakiem radosnej nowiny wiary chrześcijańskiej dla wszystkich ludzi” – powiedział katolicki duchowny.

 

Odnosząc się do sporu o krzyż, komentator „Die Welt” Rainer Haubrich sugeruje, że podwójny wymiar projektu odbudowy zamku jest najwidoczniej „intelektualnie zbyt skomplikowany” dla przeciwników tego symbolu. Sposób wykorzystania budynku oznacza „spojrzenie w przyszłość w obliczu zglobalizowanego świata”, a jego zewnętrzny kształt jest świadectwem wielu stuleci niemieckiej historii” – tłumaczy Haubrich. Detali budowli nie można zmieniać „kierując się aktualnymi trendami politycznej poprawności” – napomina dziennikarz „Die Welt”.

 

Źródło: PAP
kd



Schetyna jest oburzony: „To śmieszna informacja, niepoważna. Media wprowadzają w błąd”

Lider PO, Grzegorz Schetyna w TVP1 odniósł się do sobotniego „Marszu wolności”. Jak podkreślił jest z niego bardzo zadowolony. Powiedział, że nie zostały jeszcze podsumowane wydatki na organizację marszu i nie zna wyliczeń tych kosztów mówiących o 2 mln zł, a takie – jak powiedział prowadzący rozmowę – pojawiły się w mediach.

 

Schetyna mówił także o różnych wyliczeniach frekwencji na marszu. Prowadzący rozmowę powiedział, że według wyliczeń dziennikarzy TVP było nieco ponad 15 tys. osób.

 

„To śmieszna informacja, niepoważna. Ci którzy ją podają – mówię zupełnie wprost – wprowadzają opinię publiczną w błąd. Widziałem te tłumy ze sceny, na pewno było kilkadziesiąt tysięcy, na pewno bliżej 90 tys. niż 12 czy 15 tys.”

 

Warszawska policja poinformowała w sobotę, że w kulminacyjnym momencie marszu udział wzięło około 12 tysięcy osób. Z kolei – według stołecznego ratusza – w manifestacji wzięło udział ponad 90 tysięcy osób.

 

Schetyna powiedział, że informacje o 12 tysiącach uczestników „to jest oczywiście nieprawda”.

 

„I to mogę mówić zupełnie wprost, bo wiem, ile ludzi przyjechało ze strony samorządu, ZNP i samej Platformy, jaka była organizacja nasza, ile samochodów, ile autobusów pojawiło się w Warszawie. Jeżeli informacje są fałszywe, to znaczy, że ktoś łamie prawo”.

 

W rozmowie Schetyna był również pytany, czy jest liderem opozycji oraz o wspólne listy wyborcze i współpracę z innymi partiami opozycji.

 

„Mówiłem zawsze, mówię o tym i powtarzam: nie jest moją ambicją, żeby być liderem opozycji. Zrobię wszystko, żeby PO była, uważam już jest, największą partią opozycji. Ale też, żeby była gotowa do tego, żeby wygrać wybory następne, to jest wyzwanie dla mnie. Nie będziemy kłócić się po stronie opozycyjnej, to dla mniej jest najważniejsze, żeby budować te relacje w otwarty sposób”.

 

PAP
kd