szpital, łóżko, epidemia, gruźlicy

Epidemia GRUŹLICY zagraża Polsce? Nasz sąsiad przegrywa z nią walkę: „Jest coraz bardziej widoczna, nie wiemy ile osób choruje”

Epidemia gruźlicy na Ukrainie zdaje się wcale nie słabnąć. Liczba chorych nie spada, a nawet wydaje się, że zarażonych przybywa. Co gorsza, ukraińska służba zdrowia nie jest w stanie nawet skutecznie monitorować sytuacji na wielu obszarach. Czy w takim razie istnieje zagrożenie dla Polski?

 

Najgorsza sytuacja jest na wschodzie Ukrainy, a więc na obszarach objętych, lub zagrożonych działaniami wojennymi. Na tych terenach działa Polski Zespół Humanitarny, który wspiera Ukraińców w walce z gruźlicą. Szpitalom przede wszystkim brakuje nowoczesnych leków i sprzętu. Polski Zespół Humanitarny przyjąłby chętnie nawet sprzęt starszej generacji, ponieważ nawet takiego brakuje na Ukrainie.

 

Specjaliści zapewniają, że Polsce nie grozi epidemia gruźlicy na pełną skalę, ale przyznają też, że zachorowań jest więcej niż przed rokiem.

 

„Czekamy na Narodowy Program Profilaktyki Przeciwgruźliczej. Dowiadujemy się, że lekarze rodzinni nie zawsze potrafią skierować na diagnostykę gruźlicy, zbyt mało pacjentów trafia do leczenia poprzez pierwsze sito, jakim jest lekarz rodzinny”

 

– powiedział Krzysztof Grzesik, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu. W jego szpitalu zajęte są niemal wszystkie miejsca – około 78 pacjentów.

 

W naszym kraju każdego roku około 6,5 tysiąca osób dowiaduje się o tym, że ma gruźlicę. I według ekspertów nie ma ryzyka, że liczba ta znacząco się zwiększy.

 

rmf24. pl/ foto: pixabay



pomyłka, nerkę, staruszka, serca, serce, lekarze,

NIESAMOWITA OPERACJA: mężczyźnie zamiast przeszczepu wszczepiono DRUGIE SERCE! Teraz w jego ciele biją dwa organy!

To miał być zwykły zabieg przeszczepu. Jednak gdy lekarze zobaczyli serce, który mają wszczepić 56-letniemu mężczyźnie, uznali że będzie za mały na jego potrzeby. Dlatego postanowili… połączyć dwa organy ze sobą! 

 

Taką nietypową operację wykonał doktor Gopala Krishna Gokhale ze szpitala w Hajdarabadzie w Indiach. Widząc, że dostarczony organ nie spełni swoich zadań, zmodyfikował plan operacji. W czasie 7-godzinnego zabiegu wszczepił pacjentowi drugie serce wielkości pięści obok pierwszego!

 

Nowe serce znajduje się teraz pomiędzy starym, chorym sercem mężczyzny, a prawym płucem. W ten sposób oba narządy wspierają się i razem są w stanie zapewnić poprawne krążenie pacjentowi.

 

Co ciekawe doktor Gokhale pierwszy raz w życiu wykonywał taki zabieg! Nie miał praktyki, a mimo to operacja świetnie się udała.

 

Nie jest to pierwszy tego typu zabieg na świecie. Takie operacje nazywa się przeszczepem heterotopowym lub bezrękawnikowym. Są niesamowicie rzadkie i do tej pory medycyna zna zaledwie 150 przypadków takich zabiegów.

 

Pionierem takich operacji był doktor Christiaan Barnard z Republiki Południowej Afryki. Pierwszy udany zabieg tego typu przeprowadzono w latach 70-tych XX wieku. Średnio pacjenci z podwójnym sercem są w stanie przeżyć około 10 lat.

 

Wprawdzie krążenie pacjenta wróciło do normy, ale za to ma teraz… dwa pulsy! Elektrokardiogram pokazuje zaś niesamowicie skomplikowany wzór. To chyba jednak stosunkowo mała cena za możliwość dalszego życia?

 

zmianynaziemi



telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

SZOK! Pijany bezdomny zaczął PŁONĄĆ siedząc w radiowozie! Zamiast do izby wytrzeźwień trafił do szpitala w CIĘŻKIM STANIE!

Ta historia wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale wydarzyła się w środę w Głogowie. Okoliczności są aktualnie badane przez prokuraturę, a poparzony bezdomny walczy o życie w szpitalu. Policja prowadzi swoje własne wewnętrzne śledztwo w celu wyjaśnienia sprawy.

 

W środę około 14 patrol policji dostał informację o bezdomnym znajdującym się w stanie upojenia alkoholowego. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zapakowali go do radiowozu z zamiarem zawiezienia do izby wytrzeźwień.

 

W pewnym momencie poczuli dym z tylnej części auta. Okazało się, że odzież na kloszardzie zaczęła się palić! Policjanci wyprowadzili go z radiowozu i ugasili ogień gaśnicami. Pijany bezdomny z poparzeniami II i III stopnia trafił do szpitala w Głogowie.

 

Kto zawinął i jak mogło dojść do czegoś takiego? Być może policjanci nie przyłożyli się do przeszukania nietrzeźwego bezdomnego i nie zauważyli, że ma przy sobie zapałki lub zapalniczkę. Raczej należałoby wykluczyć moce nadprzyrodzone i samozapłon z powodu dużego stężenia alkoholu w organizmie, ale przecież nigdy nic nie wiadomo…

 

 

onet.pl/ twitter.com foto: zdj. ilustracyjne/ youtube. com



Bezduszne pielęgniarki WYRZUCIŁY pacjenta na tyłach szpitala. „Zabierzcie go sobie, my go nie chcemy”. Czym sobie na to zasłużył?[VIDEO]

To po prostu nie mieści się w głowie. Skandaliczna sytuacja miała miejsce w Soczi w Rosji. Dwie pielęgniarki wywiozły pacjenta na wózku inwalidzkim poza teren szpitala i zrzuciły go z niego jak worek śmieci. Nie reagowały na protesty przechodniów mówiąc, żeby sami zabrali go do domu. Co wywołało tak potworną reakcję personelu?

 

Kobiety pracowały w szpitalu nr 4 w Soczi. Na nagraniach monitoringu widać jak wywożą mężczyznę na wózku inwalidzkim w zaułki za szpitalem, a po chwili wracają do placówki z pustym wózkiem. Przechodnie nagrali leżącego przy brudnych garażach mężczyznę, którego pielęgniarki wyrzuciły. Wygląda jakby nie miał sił się podnieść, a dodatkowo na nodze ma brzydką, w ogóle niezabezpieczoną ranę.

 

 

Według relacji świadków pielęgniarki nie zareagowały na uwagi osób postronnych. Jednemu z mężczyzn miały odpowiedzieć, że jeśli chce, to może sobie pacjenta zabrać do domu, ale one go nie chcą. W związku z tym na miejsce wezwano policję i karetkę pogotowia.

 

Mężczyzna z powrotem trafił do szpitala nr 4, ale już pod opiekę innych specjalistów. Obie pielęgniarki zostały dyscyplinarnie zwolnione. Utrzymują, że mężczyzna był pod silnym wpływem narkotyków i sam poprosił o odtransportowanie go we wskazane miejsce, gdyż miał tam czekać jego kolega.

 

Dyrekcja szpitala podkreśla, że pacjent ma prawo odmówić leczenia, ale należy taką procedurę przeprowadzić z poszanowaniem wszelkim procedur, a nie wyrzucać człowieka jak śmiecia. Dlatego obie pielęgniarki pożegnały się z pracą.

 

W niektórych mediach pojawiały się doniesienia o tym, że mężczyzna jest „stałym gościem” szpitala w Soczi. Niewątpliwie musiał zaleźć za skórę personelowi, skoro kobiety zdecydowały się na taki krok. Jednak nawet to nie może ich usprawiedliwiać.

 

 

wprost.pl



kichanie

Powstrzymujesz KICHANIE? Po tej historii już NIGDY  tego nie zrobisz: „szyja spuchła, głos się zmienił, 2 tygodnie w szpitalu”

Każdy z nas zna to paskudne uczucie gdy wśród ludzi, nagle i niespodziewanie, zaczyna nas kręcić w nosie. Kto za każdym razem bez krępacji kicha – niech pierwszy rzuci kamień. Kto choć raz powstrzymał kichanie – niech zapozna się z historią pewnego Brytyjczyka i już nigdy więcej nie hamuje tego odruchu!

 

Mężczyzna opisywany przez prasę na zachodzie od zawsze uważał głośne kochanie za „niehigieniczne”. Udało mu się w tym poczuciu przeżyć 34-lata. W końcu coś poszło nie tak. Gdy próbował powstrzymać kolejne kichnięcie w swym życiu, poczuł bardzo dziwne uczucie „trzaskających” w szyi bąbelków powietrza.

 

Początkowo zlekceważył to, ale po kilku godzinach zaczął odczuwać w tym miejscu silny ból. Szyja zaczęła puchnąć, głos się zmienił, więc mężczyzna uznał, że trzeba zgłosić się do szpitala. Lekarze od razu w czasie badania wychwycili niepokojące dźwięki dochodzące z szyi pacjenta. Badanie rentgenowskie potwierdziło obawy.

 

Mężczyzna dosłownie „wdmuchał” sobie powietrze w gardło, które nie znalazłszy ujścia przebiło się przez mięśnie szyi i zgromadziło pomiędzy nimi. Tym samym powstały swoiste „poduszki powietrzne”, które powodowały ból i opuchliznę.

 

Na szczęście dla pacjenta dziura w gardle okazała się niewielka i nie wymagała operacji. Mimo to, pod opieką i obserwacją lekarzy spędził 2 tygodnie. Dostał jasną rekomendację – nigdy więcej nie powstrzymywać kichania!

 

Wszystko to było możliwe, ponieważ w czasie kichania wytwarza się spore ciśnienie, które musi znaleźć ujście. Jeśli nie przez nos, to przez usta, lub w jakimkolwiek innym kierunku w obrębie naszego organizmu. Opisywany powyżej przypadek był wyjątkowo pechowy, bo osłabione wieloletnim powstrzymywaniem kichania gardło w końcu nie wytrzymało.

 

Jak widać powstrzymywanie kichania może mieć bardzo niemiłe konsekwencje. Pamiętajcie o tym i nie hamujcie zdrowych odruchów organizmu. W końcu chyba lepiej się posmarkać niż mieć dziurę w gardle?

o2.pl



dramat modelki

TRAGEDIA pięknej modelki: straciła OBIE NOGI przez… TAMPONY! Teraz chce ostrzegać i edukować inne kobiety

Lauren Vasser swego czasu mogliśmy zobaczyć np. na okładce Vogue. Błyskotliwa kariera modelki nabierała coraz bardziej tempa i nagle ogromne nieszczęście przerwało to pasmo sukcesów. Groźne zakażenie organizmu sprawiło, że kobieta została kaleką. Teraz chce walczyć o to, by inne kobiety nie przeżyły tego, co ona.

 

W 2012 rozpoczął dramat Lauren. W czasie przyjęcia, na które się wybrała jej stan zaczął się gwałtownie pogarszać – nudności, bóle głowy, wysoka temperatura sięgająca 41 stopni Celsjusza. Wreszcie doszło do spadku ciśnienia krwi i ataku serca. Lekarze z początku nie mieli pojęcia, co spowodowało tak gwałtowne pogorszenie zdrowia kobiety.

 

Wreszcie odkryli, że przyczyną zakażenia organizmu był… tampon. To on doprowadził do zakażenia gronkowcem, a bakteria ta z kolei przyczyniła się do powstania gangreny w prawej nodze. Konieczna była amputacja kończyny. Kobieta miała niesamowitego pecha – tzw. zespół wstrząsu toksycznego dotyka maksymalnie 3 na 100 tysięcy kobiet!

 

Przez kolejne lata trwała walka o lewą nogę Lauren. Amputacja palców stopy nic nie dała i w grudniu 2017 roku ostatecznie uznano, że trzeba dokonać dalszej amputacji. Modelkę wspiera Amy Purdy – amerykańska sportsmenka, która również straciła obie nogi z powodu podobnego zakażenia bateryjnego.

 

Zespół wstrząsu toksycznego jest wynikiem gwałtownego namnażania się bakterii gronkowca w pochwie. Bakteria ta jest obecna cały czas na naszym ciele i błonach śluzowych, ale krew zatrzymywana przez tampon daje jej okazję do ogromnego namnożenia się i „zatrucia” organizmu przez krwioobieg toksynami.

 

Lauren Wasser nie zamierza się poddawać. Chce teraz edukować inne kobiety o ryzyku wynikającym z niewłaściwego stosowania tamponów. Poza tym, zamierza promować i dbać o odpowiedni skład produktów dla pań – zdaniem wielu uczonych tampony wykonane z bawełny, bez udziału materiałów syntetycznych, obniżyłyby ryzyko takich zakażeń do zera. Oby ta historia wpłynęła na świadomość kobiet i na działania koncernów produkujących artykuły higieniczne.



zgwałcił ciężarną

ZGWAŁCIŁ CIĘŻARNĄ na oczach 5-letniego synka! Policja poszukuje zwyrodnialca, cecha szczególna – pogryziony penis!

Ta historia jest wstrząsająca z jednej i przedziwna z drugiej strony. Dwóch gwałcicieli napadło na kobietę w ciąży. Ta jednak nie zamierzała poddać się i jednego z bandytów poważnie zraniła. Teraz policja apeluje do szpitali, by zgłaszały każdego pacjenta z poranionymi genitaliami – to może być poszukiwany bandyta!

 

Do szokującej zbrodni doszło nieopodal miasta White River w Republice Południowej Afryki. Kobieta w ciąży, wraz z 5-letnim synkiem chciała dostać się do szpitala. Do auta zabrało ją dwóch mężczyzn, którzy wkrótce zboczyli z drogi i grożąc pistoletem zmusili kobietę do seksu.

 

Wszystko działo się na oczach jej syna. Mimo zagrożenia kobieta broniła się i udało jej się ugryźć jednego z napastników w intymną część ciała. Wtedy obaj zwyrodnialcy uciekli.

 

„Apelujemy do wszystkich placówek medycznych, jeżeli trafi do was mężczyzna z przegryzionym narządem płciowym należy ten fakt zgłosić funkcjonariuszom”

– prosi policja z prowincji Mpumalanga, gdzie doszło do zdarzenia.

 

Jak widać za bestialstwo jeden z gwałcicieli już poniósł bardzo dotkliwą karę. Drugiego powinna spotkać podobna – wtedy świat na pewno stanie się odrobinę bezpieczniejszy. Kobiecie gratulujemy odwagi i determinacji, a policji w RPA życzymy udanych łowów. Nie mają zbyt wiele czasu – z taką raną wkrótce szlag może trafić pechowego zwyrodnialca.  Czego zresztą też szczerze mu życzymy.

 

wprost.pl



UCHODŹCA chciał zaplanować gwałt doskonały. Aby wtopić się w tłum wybrał NAJGŁUPSZY STRÓJ jaki mógł!

Zachodzimy w głowę, jak on na to wpadł. Na szczęście gwałt się nie udał, a Somalijczyk siedzi już w areszcie.

 

38-letni Somalijczyk potrzebował kobiety. Można powiedzieć, że wręcz na gwałt. Aby ułatwić sobie zadanie uznał, że nie będzie nikogo atakował w ciemnym zaułku, ani tym bardziej uwodził, tylko uda się tam, gdzie nikt by się nie spodziewał.

 

Wybrał oddział położniczy Rzymskiego szpitala Sant’ Eugenio. Zakradł się do jednego z pomieszczeń pracowniczych i… ukradł strój pielęgniarki! Przebrawszy się w niego, udał się na swój złowieszczy obchód.

 

Jego ofiarą miała paść 43-letnia kobieta w ciąży, leżąca w jednej z sal. Somalijczyk udając zatroskaną pielęgniarkę pytał o jej stan zdrowia, aż wreszcie wpakował się na jej łóżko. Gdy tylko kobieta zauważyła dziwne zachowanie wyjątkowo brzydkiej pielęgniarki zaczęła krzyczeć i się bronić. To na szczęście spłoszyło sprawcę.

 

Pracownikom szpitala udało się go schwytać. Prokuratura oskarżyła go o próbę gwałtu, przemoc seksualną i kradzież. Somalijczyk nie potrafił wyjaśnić swojego zachowania. Rzekomo miał powiedzieć „Tylko Bóg wie, dlaczego to zrobiłem”.

 

Jaki to bóg, chyba wszyscy się domyślamy. Dobrze, że mężczyzna postanowił użyć podstępu, a nie czystej siły – okazało się bowiem, że jego inteligencja nie pozwoliła na przeprowadzenie skutecznej próby gwałtu. Zastanawia nas tylko jak bardzo idiotycznie musiał wyglądać wielki Somalijczyk w stroju włoskiej pielęgniarki?

wprost.pl



matka, dziecko, upuszczanie krwi

6 LAT GEHENNY: wyrodna matka prawie ZABIŁA własne dziecko. Wszystko przez nieludzkie praktyki rodem ze ŚREDNIOWIECZA! Chciała, żeby…

Wygląda na to, że kobieta cierpi na poważne zaburzenia psychiczne. Przez nie o mały włos nie doprowadziła do tragedii. Na szczęście lekarze zaczęli domyślać się, że matka nie mówi im całej prawdy. 

 

Ta wstrząsająca historia miała miejsce we wrześniu, ale duńska policja poinformowała o sprawie dopiero teraz. W miejscowości Skjern zatrzymano 35-letnią kobietę, matkę 6-letniego chłopca. Wszystko z powodu niewytłumaczalnych problemów zdrowotnych jej synka.

 

Chłopiec przez 6 lat miał upuszczaną krew przez pomysłową mamę! Wszystko zaczęło się już w 2011 roku, a więc tuż po jego narodzinach. Pozbawiając dziecko części krwi matka prowokowała symptomy chorobowe i za każdym razem trafiała z nim do szpitala.

 

Lekarze przez 6 lat przeprowadzili u chłopca aż 110 transfuzji, ale za każdym razem po jakimś czasie jego stan znów się pogarszał. Nie umiejąc wyjaśnić tego fenomenu zaczęli podejrzewać, że problem jest nie w dziecku, a w matce.

 

Policja zatrzymała kobietę, a ta przyznała się, że regularnie upuszczała krew swojego syna. Jednak nie umiała wytłumaczyć swojego zachowania. Psychiatrzy podejrzewają u niej Zespół Münchhausena, który objawia się prowokowaniem objawów chorobowych w celu zainteresowania sobą lekarzy. W wypadku kobiet posiadających dzieci, często ta niszczycielska praktyka przechodzi na dzieci, które stają się ofiarami chorych rodziców.

rmf24.pl