wypadek, samochód, zwłoki, straż, woda, rzeka, warta,

Z Warty wyłowiono samochód, w środku były ZWŁOKI! Jak doszło do tragedii?

Tragiczne w skutkach zdarzenie miało miejsce w miejscowości Zawada w powiecie częstochowskim. W niedzielę ktoś poinformował służby, że w korycie rzeki widzi zarys samochodu. Służby przybyłe na miejsce rozpoczęły akcję.

 

Po godzinie udało się wydobyć samochód na powierzchnię. W środku znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn w wieku około 25 lat. Jednak nie ma pewności, czy w aucie nie było więcej osób. Dlatego na miejsce zadysponowano zespół płetwonurków z Bytomia. Mają oni przeczesać dno rzeki i sprawdzić, czy ofiar nie jest więcej.

 

Na razie nie wiadomo jak doszło do wypadku. Policja bada okoliczności, a wiele na ten temat może powiedzieć sekcja zwłok, która zostanie przeprowadzona na odnalezionych ofiarach.

 

 

wp.pl/ facebook.com/ pomoc drogowa wal-car ratownictwo drogowe



pitbullami

MASAKRA! Wyszła na spacer z dwoma ukochanymi PITBULLAMI, dzień później znaleziono jej ROZSZARPANE ZWŁOKI!  

„Przez 40 lat pracy nie widziałem czegoś podobnego” – powiedział szeryf James Agnew zajmujący się tą sprawą. 

 

Bethany, młoda 22-letnia kobieta była miłośniczką psów. Od jakiegoś czasu zajmowała się dwoma pitbullami. Jednak gdy niedawno wyszła z nimi na spacer do lasu, już z niego nie wróciła.

 

Zaniepokojona rodzina zawiadomiła policję, która kolejnego dnia odnalazła zwłoki Bethany w lesie, do którego wyruszyła na przechadzkę. Ciało było zmasakrowane, dookoła walały się strzępki ubrań, a obok warowały jej dwa psy.

 

Służby dopiero po półtorej godziny schwytały zwierzęta. Były to te same pitbulle, z którymi Bethany wyszła na spacer. Wygląda na to, że zagryzły ją własne psy. Dziewczyna musiała się bronić – wiele obrażeń miała na rękach, którymi usiłowała zasłonić się przed ostrymi kłami psów.

 

Jak to możliwe, że ukochane pupile stały się krwiożerczymi bestiami i rzuciły na właścicielkę? Potwierdza się, że agresywne rasy psów nie są dla każdego, szkoda tylko, że potwierdzenie to przyszło w formie tak tragicznego wypadku.

 

Według informacji przekazanych przez policję psy zostaną wkrótce uśpione.

Wp.pl



warsztacie, tokarka, wypadek, śmierć, ślusarz,

Opolskie: Chciał pomóc ojcu w warsztacie, przez drobny błąd ZGINAŁ W MĘCZARNIACH!

Ta historia mrozi krew w żyłach. 23-letni mieszkaniec Osieka pod Strzelcami Opolskimi pomagał swojemu tacie w warsztacie ślusarskim. Nie pracował tam na co dzień, zarabiał za granicą. Niestety, uczynność skończyła się dla niego tragicznie. Chwila nieuwagi wystarczyła, by został wciągnięty przez tokarkę.

 

Do zdarzenia doszło koło 16:40, we wtorek. Domownicy usłyszeli przeraźliwy krzyk dobiegający z warsztatu przylegającego do zabudowań mieszkalnych. Gdy wpadli do warsztatu mężczyzna już był zakleszczony w maszynie. Wyłączyli tokarkę i usiłowali go reanimować. Wkrótce na miejscu pojawiło się pogotowie. Niestety, było za późno na ratunek.

 

Policjanci i prokurator przeprowadzają oględziny miejsca wypadku. Na miejscu pojawić się ma także Państwowa Inspekcja Pracy. Nie są znane dokładne przyczyny wypadku, ale najprawdopodobniej doprowadził do tego jakiś drobny błąd.

 

Mieszkańcy Osieka i rodzina zmarłego mężczyzny są w szoku. Wszyscy wspominają go jako dobrego i uczynnego człowieka.

 

fakt.pl/ foto: pixabay



giewoncie, giewont, tatry

SKARPETKI NA GIEWONCIE. Pech i skrajna głupota  poskutkowały NAJDZIWNIEJSZĄ akcją ratowniczą TOPR w ostatnim czasie!

Tatry zimą mogą być tyleż piękne, co niebezpieczne. O ile latem nieodpowiedzialnym turystom udaje się zazwyczaj wykpić z problemów, nawet jeśli są totalnie nieprzygotowani, to zima tyle nie wybacza. Przekonał się o tym turysta z Litwy, który zamarzył sobie stanąć zimą na Giewoncie.

 

Litwin miał potężne problemy schodząc z Giewontu w stronę przełęczy na Grzybowcu. Niestety, okolice Małego Giewontu okazały się dla niego nie do pokonania. Stromy stok i twardy śnieg uniemożliwiały zejście. W związku z tym, po kilku próbach turysta wezwał TOPR.

 

Jakież było zdziwienie ratowników, gdy dotarli do pechowca i spostrzegli, że nie tylko nie ma żadnego sprzętu niezbędnego do zimowych eskapad, ale dodatkowo… jest w samych skarpetkach! Okazało się, że mężczyzna ślizgając się po stoku zdjął buty licząc na lepszą przyczepność skarpetek. Traf chciał, że po kilku chwilach buty poleciały w przepaść…

 

Dzięki ratownikom turysta bezpiecznie dotarł do Zakopanego. A nam pozostaje powtórzyć za TOPR: góry zimą nie są dla wszystkich. Góry w ogóle nie są dla wszystkich. Jeśli nie mamy odpowiedniej kondycji, wiedzy, sprzętu, przygotowania i odrobiny doświadczenia, nie wypuszczajmy się na zimowe szlaki.

 

Być może oszczędzimy problemów sobie i ratownikom, którzy muszą często ryzykować własne życie, by ratować tych, którzy nie szanują własnego.

 

wprost.pl/ foto: facebook/tatromaniak/ małgorzata szpilska



wyciąg, narciarzy, narciarze

KOSZMARNA awaria wyciągu narciarskiego! Uszkodzone krzesełka MIAŻDŻYŁY narciarzy! [VIDEO]

Gaudauri to jeden z najpopularniejszych ośrodków narciarskich w pięknej Gruzji. To sielankowe miejsce stało się miejscem wypadku jak z horroru. Uszkodzony wyciąg narciarski zaczął poruszać się w odwrotnym kierunku i z potężną prędkością. Wielu narciarzy zostało poszkodowanych.

 

Ludzie mieli dosłownie sekundy na reakcję. Mogli albo wyskoczyć z pędzących krzesełek, licząc, że nic im się nie stanie, albo wraz z nimi wpaść na coraz większe kłębowisko poskręcanych i zniszczonych krzesełek, które na końcu wyciągu wpadały na siebie nawzajem.

 

Ci, którzy bali się zeskoczyć, lub nie zdążyli, na końcu byli wyrzucani z wyciągu jak szmaciane lalki. Kilka osób zostało dosłownie wbitych w plątaninę zniszczonych krzesełek. Co najmniej 10 osób odniosło poważniejsze obrażenia, nieznany jest bilans lżej poszkodowanych. Tak samo jak nie wiemy jeszcze, co spowodowało tak fatalnie wyglądający wypadek.

 

 

Wiemy, że wśród rannych jest m.in. obywatelka Szwecji będąca w ciąży, a także obywatel Ukrainy z otwartym złamaniem przedramienia. Brak informacji o poszkodowanych Polakach.



wjechała do supermarketu, wypadek, straż, policja

Opolskie: wjechała AUTEM do supermarketu, omal nie doprowadzając do tragedii! Mimo to uniknęła kary – dlaczego?

Wydawać by się mogło, że mylenie gazu z hamulcem to domena blondynek zza Oceanu. A jednak nie – oto mamy swój, polski przykład braku kompetencji do prowadzenia samochodu. Kobieta prawie wjechała do supermarketu swoim autem, ale mimo to policja nie dopatrzyła się podstaw do nałożenia mandatu.

 

Komiczne, a zarazem bardzo groźne zdarzenie miał miejsce na parkingu supermarketu Dino w Leśnicy w województwie opolskim. Starsza kobieta – niestety nie znamy jej wieku – kierująca Toyotą RAV 4 chciała zaparkować na miejscu dla niepełnosprawnych. Jednak zamiast zatrzymać auto na stanowisku, z impetem wjechała w drzwi wejściowe rozbijając je na kawałki!

 

Na miejsce przybyli strażacy z miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej i policjanci drogówki. Wszystko wskazuje na to, że kobieta po prostu pomyliła gaz z hamulcem. Miała przy tym potężne szczęście. Choć wypadek miał miejsce o godzinie 13:00, to łut szczęścia sprawił, że nikt ani nie wchodził, ani nie wychodził z supermarketu gdy drzwi staranował samochód!

 

 

Policjanci drogówki uznali, że do zdarzenia doszło poza drogą publiczną, a więc nie ma podstaw do nałożenia mandatu. Innymi słowy – póki co kobietę nie spotkały żadne konsekwencje! Zapewne będzie musiała pokryć koszty szkód wyrządzonych przez siebie, ale czy to aby nie za mało?

 

W naszej opinii ktoś mylący gaz z hamulcem nie powinien nigdy więcej wsiadać za kółko.

 

o2.pl/nto/foto: facebook/osp leśnica



wypadek, policja, człowiek w bagażniku,

19-letni kierowca spowodował WYPADEK. W bagażniku miał bardzo niecodzienny „ładunek”…

Zbyt długo młody kierowca prawem jazdy się nie nacieszył. Ale może to i dobrze, bo okazało się, że poza spowodowaniem wypadku wykazał się też skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością mając w bagażniku… człowieka. Na szczęście nie skończyło się tragicznie.

 

Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulic Konstytucji i Południowej w Grudziądzu. Audi A3 kierowane przez 19-letniego mieszkańca Grudziądza nie ustąpiło pierwszeństwa Oplowi Vectra powodując wypadek. Około godziny 22 oficer dyżurny policji otrzymał zgłoszenie o wypadku i wysłał nam iejsce patrol drogówki.

 

Okazało się na miejscu, że trzy osoby z Audi wymagają pomocy lekarskiej. Problem w tym, że poza nimi i 19-letnim kierowcą pojazdem poruszały się jeszcze dwie inne osoby! A więc razem 6 osób w tym jedna zamknięta w bagażniku! Gratulujemy inteligencji!

 

Policjanci zatrzymali prawo jazdy młodemu kierowcy. Będzie musiał odpowiedzieć za spowodowanie wypadku i za przewożenie samochodem większej ilości pasażerów niż dopuszczalna w dowodzie rejestracyjnym.

 

To i tak stosunkowo mała cena za taki przejaw głupoty. Jakiś czas temu opisywaliśmy podobną sytuację. Grupka mężczyzn wracająca w nocy z dyskoteki zaliczyła wypadek. Nie był groźny, bo wszyscy wyszli o własnych siłach z auta. Prawie wszyscy – w środku został jeden „pasażer” zamknięty w bagażniku. Problem w tym, że auto zapaliło się i delikwent usmażył się w środku nie doczekawszy się pomocy. [ZOBACZ: Jechał w bagażniku, ZGINĄŁ W MĘCZARNIACH!]

Jechał w bagażniku, zginął w MĘCZARNIACH – prawdziwy dramat w Wielkopolsce! [ZDJĘCIA]

 

interia.pl



motocyklista

Motocyklista oszukał ŚMIERĆ! Wpadł wprost pod wielkiego TIRa i wtedy wydarzył się CUD [VIDEO]

Gdyby nie film – chyba nikt by w to nie uwierzył. Ten motocyklista powinien zagrać w totolotka. To jak uratował swoje życie jest wprost niewyobrażalne!

 

Jak sam zainteresowany napisał pod filmem, ma ogromne szczęście, że żyje. Oto jak opisał całą sytuację:

 

„Prześlizgnąłem się przez niewielką szparę pomiędzy ciągnikiem siodłowym a kołami naczepy. Gdybym jechał odrobinę szybciej lub wolniej nie miałbym tyle szczęścia. Jedyne obrażenia to drobne otarcia nogi. Nie złamałem ani jednej kości.

 

Jak doszło do wypadku? Nie, nie jechałem na jednym kole! Włączałem się do ruchu na autostradzie. Dojeżdżając do krańca pasa sprawdziłem czy jest czysto i przyśpieszyłem. Gdy osiągnąłem odpowiednią prędkość(około 100 km/h) włączyłem drugi bieg  i gwałtownie przyśpieszałem. Pierwszy błąd jaki popełniłem, to przeniesienie ciężaru ciała za bardzo na tył motocyklu podczas przyśpieszania. Przez to przednie koło nie było dociążone i zaczęło chybotać się na bardzo pofalowanej jezdni.”

 

 

Film został obejrzany już niemal 800 tysięcy razy i wywołuje żywe reakcje internautów. Dlatego korzystając z popularności jaką zdobył, autor apeluje do widzów:

 

„Proszę was, jedźcie bezpiecznie. Z takiego wypadku nie da się wyjść dwa razy”

 

Zdecydowanie się z nim zgadzamy. Dzień tego wypadku powinien być dla niego niczym dzień drugich urodzin. Ten film to kolejna przestroga, dla każdego, kto ma duże mniemanie o swoich umiejętnościach!

 

youtube.com



kierowca, gostyń, wypadek

Wiózł małe dziecko, „zaparkował” między dwoma budynkami. Było o włos od TRAGEDII! Okazało się, że kierowca… [VIDEO]

Śmiało można powiedzieć, że mały cud wydarzył się pod Gostyniem w Wielkopolsce. Auto marki seat wypadło z zakrętu drogi i dachując zatrzymało się na bramie pomiędzy dwiema posesjami. W środku był 25-letni kierowca i 9-letnie dziecko.

 

Do wypadku doszło w Kunowie na drodze wojewódzkiej 434. Auto skosiło płot przed jedną posesją i wpadło na wjazd pomiędzy dwoma budynkami. Kierowca doznał urazów głowy i został przetransportowany do szpitala w Gostyniu. Wcześniej policjanci przybyli na miejsce zbadali jego trzeźwość. Wydmuchał ponad promil alkoholu!

 

Dodatkowo, nieodpowiedzialny kierowca wiózł w samochodzie 9-letniego chłopca. Jemu na szczęście nic się nie stało. Został przekazany pod opiekę dziadka. Wszyscy, którzy widzieli miejsce wypadku mówią o cudzie – auto przeleciało przecież w środku dnia przez chodnik i to tak szczęśliwie, że nie roztrzaskało się o żaden z budynków. Dodatkowo w pobliżu nie było żadnego przechodnia.

 

Kierowcy odebrano prawo jazdy. Za prowadzenie pod wpływem odpowie przed sądem, grożą mu 2 lata pozbawienia wolności. Dodatkowo musi pokryć koszty szkód, które spowodował. Tym razem wszystko skończyło się dość dobrze – bez konsekwencji dla niewinnych osób.

 

W tej sytuacji widać też jak wielki wpływ na nasze umiejętności za kółkiem ma alkohol. Choć w okolicy świeciło słońce, a droga była sucha, mężczyzna i tak nie zdołał opanować auta. Niech to będzie przestroga dla wszystkich kierowców.

 

 

gostyn24.pl/youtube.com