Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Szczecin: 55-latek UMÓWIŁ SIĘ z 18-letnią Alicją! Gdy nie spełniła jego fantazji potraktował ją po BESTIALSKU!

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. W lipcu 2016 roku zaginęła 18-letnia Alicja. Gdy nie wróciła na noc do domu, rodzina powiadomiła policję. Wkrótce okazało się, że przyczyną nieszczęścia jest 55-letni mężczyzna. Właśnie zapadł wyrok w jego sprawie.

 

Alicja i Zdzisław poznali się na portalu randkowym. Ala uwielbiała motocykle, planowała wyprawę w Polskę na jednośladzie. Zdzisław wykreował się na kogoś o podobnej pasji, kto pomoże młodej adeptce zgłębić tajniki motorów.

 

6 lipca Alicja wyszła z domu i już nie wróciła. Policjanci badający sprawę natrafili na jej komputerze na rozmowy ze Zdzisławem W. Zatrzymano go jako podejrzanego, zaś zwłoki Alicji odnaleziono po tygodniu w krzakach nad Odrą. Miała wiele ran kłutych.

 

Zdzisław umyślnie zwabił ją w ustronne miejsce. Zażądał seksu. Młoda dziewczyna odmówiła, wtedy mężczyzna wyciągnął nóż, zadźgał ją i okradł. Nigdy nie przyznał się do morderstwa twierdząc, że jedynie okradł dziewczynę.

 

Sąd nie dał wiary zeznaniom zwyrodnialca i nie miał litości dla zwyrodnialca – oczywiście według polskiego prawa. Wymierzył mu najwyższy możliwy wymiar kary – dożywocie. O przedterminowe zwolnienie morderca będzie mógł się ubiegać dopiero po 30 latach, a więc gdy będzie miał 85 lat. Ale nawet wtedy nie wyjdzie na wolność, a w najlepszym razie zostanie zamknięty w zakładzie psychiatrycznym.

 

Czy jednak warto żebyśmy przez trzy dekady utrzymywali kogoś takiego ze swoich podatków?



kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Małopolska: MAKABRYCZNY finał majówkowej POPIJAWY! Postanowili odwieźć pijanego kolegę do domu w BAGAŻNIKU…

Alkohol i rozsądek niemal nigdy nie idą w parze. Tak było również tym razem, gdy nieopodal Myślenic czwórka znajomych postanowiła odwieźć swojego pijanego kolegę do domu. Zakończyło się tragicznie.

 

Czterech mężczyzn w wieku 29, 22, 19 i 18-lat późną nocą 1 maja zakończyło imprezę. Ich piąty kolega był na tyle pijany, że pozwolił zamknąć się w bagażniku auta. Znajomi zawieźli go pod dom, wyciągnęli z auta i zostawili.

 

Około 5 nad ranem jego ciało znaleźli rodzice. Już nie żył. Nie było widać żadnych śladów obrażeń. Zrozpaczeni ludzie wezwali policję, która szybko zatrzymała czterech mężczyzn, z którymi zmarły spotkał się w nocy z 30 kwietnia na 1 maja.

 

Postawiono im zarzut z art. 162. Kodeksu Karnego, tj. „nieudzielenia pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia”. Poza jednym podejrzanym wszyscy przyznali się do winy. Grozi im do 3 lat więzienia.

 

Być może do tragedii nie doszłoby, gdyby koledzy odprowadzili pijanego mężczyznę do domu i ułożyli go w bezpiecznej pozycji w jego własnym łóżku. Chwila wysiłku i być może 29-latek przeżyłby. Niech to będzie przestroga, dla wszystkich tych, którzy w kompletnie pijanych znajomych widzą tylko obiekt do kpin i żartów.

 

o2.pl



zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła

Mielec: nie płacił rachunków, nie otwierał nikomu drzwi. Komornik odkrył MAKABRYCZNĄ PRAWDĘ!

Wiesław L. był 60-letnim mężczyzną z bardzo mroczną historią. W mieszkaniu, w którym żył wydarzyła się już kiedyś wstrząsająca zbrodnia. Wiesław zamordował tłuczkiem do mięsa swojego ponad 80-letniego ojca. Po powrocie z więzienia zerwał wszelkie kontakty z sąsiadami. Być może dlatego nikt niczego nie zauważył, dopóki do akcji nie wkroczył komornik.

 

W 2009 roku Wiesław trafił na ławę oskarżonych. Sąd był dla niego jednak bardzo łaskawy. Zmienił kwalifikację czynu na usiłowanie zabójstwa i wymierzył mu zaledwie 5 lat odsiadki. Co jeszcze lepsze, mężczyzna nie odsiedział całej kary.

 

Po powrocie do Mielca nie utrzymywał z nikim kontaktów, ale też nie podjął żadnej pracy. W związku z tym jego długi rosły. Nie odbierał listów poleconych, nie płacił rachunków, nie otwierał drzwi sąsiadom. Tak mijały lata.

 

Niedawno mężczyzną zainteresował się wreszcie komornik. Gdy wszedł do mieszkania zastał wstrząsający widok – w łóżku, pod kocem leżało zmumifikowane ciało Wiesława.

 

Sąsiedzi są w szoku – mówią, że nie widzieli go od około trzech lat. Są też zdziwieni, że nie poczuli swądu rozkładających się zwłok. Być może stało się tak za sprawą suchego powietrza i szczelnych okien i drzwi.

 

Dokładną przyczynę śmierci ustali sekcja zwłok i policja. Na razie jest ona owiana tajemnicą nie mniejszą niż całe życie Wiesława i czyny, których dopuścił się przed laty.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne



wypadek, samochód, zwłoki, straż, woda, rzeka, warta,

Z Warty wyłowiono samochód, w środku były ZWŁOKI! Jak doszło do tragedii?

Tragiczne w skutkach zdarzenie miało miejsce w miejscowości Zawada w powiecie częstochowskim. W niedzielę ktoś poinformował służby, że w korycie rzeki widzi zarys samochodu. Służby przybyłe na miejsce rozpoczęły akcję.

 

Po godzinie udało się wydobyć samochód na powierzchnię. W środku znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn w wieku około 25 lat. Jednak nie ma pewności, czy w aucie nie było więcej osób. Dlatego na miejsce zadysponowano zespół płetwonurków z Bytomia. Mają oni przeczesać dno rzeki i sprawdzić, czy ofiar nie jest więcej.

 

Na razie nie wiadomo jak doszło do wypadku. Policja bada okoliczności, a wiele na ten temat może powiedzieć sekcja zwłok, która zostanie przeprowadzona na odnalezionych ofiarach.

 

 

wp.pl/ facebook.com/ pomoc drogowa wal-car ratownictwo drogowe



emila, zaginięcie, policja, holandia

Odnaleziono zwłoki poszukiwanego od 2 miesięcy Emila. Policja: „To NIE BYŁO samobójstwo”. Co spotkało nastolatka?

W poszukiwania Emila Sz. zaangażowanych było wiele osób mieszkających tak jak on w Holandii. Polak zaginął 11 stycznia, a po ponad 2 miesiącach odnaleziono jego zwłoki. Policja wyklucza samobójstwo. Co więc spotkało naszego rodaka?

 

Sprawa zaginięcia Emila była bardzo dziwna. Wyszedł z domu bez telefonu, portfela i kart kredytowych. Przez tydzień rodzina nie miała z nim żadnego kontaktu, więc zawiadomiono policję, która rozpoczęła poszukiwania.

 

Po kolejnych dwóch tygodniach natrafiono na ślad nastolatka w miejscowości Mariahout. Jednak tu trop się urwał. Przez kolejne tygodnie nie było żadnych nowych informacji o 19-latku, aż wreszcie w poniedziałek holenderska policja odnalazła jego ciało niedaleko Kampusu Motoryzacyjnego w Helmond.

 

Najpierw znaleziono porzucony rower, a ten przedmiot doprowadził funkcjonariuszy do ciała na jednej z polnych dróg. Co istotne, od początku wykluczono, że nastolatek popełnił samobójstwo. Zarazem Holendrzy bronią się przed mówieniem o tym, że został zamordowany. Dokładne przyczyny śmierci ma wyjaśnić sekcja zwłok.

 

Co takiego wydarzyło się w niedużym holenderskim mieście? Czy Polak padł ofiarą niewykrytych jeszcze napastników, a może powód jego śmierci jest bardziej prozaiczny? Miejmy nadzieję, że sekcja zwłok rozwieje wszelkie wątpliwości, a ewentualni sprawcy – jeśli potwierdzi się udział osób trzecich – zostaną znalezieni i ukarani.

o2.pl/ foto: twitter.com/ screenshot

 



kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

MAKABRA na Śląsku: okaleczone ciało mężczyzny i pies wyjedzonymi wnętrznościami! Co tam się stało?

Policja bada okoliczności koszmarnej sprawy z Chruszczobrodu na Śląsku. W jednym z mieszkań odnaleziono ciało 44-letniego mężczyzny i psa z wyjedzonymi wnętrznościami. Sprawa jest przerażająca i tajemnicza.

 

Denat pomieszkiwał w powiecie zawierciańskim u swojego znajomego. Na jego nogach odnaleziono szereg obrażeń. Jednak policjanci podejrzewają, że zadał je sobie sam i wstępnie wyklucza udział osób trzecich. Biegły już potwierdził tą wersję.

 

Jeszcze makabryczniej wygląda sprawa psa. Wszystko wskazuje na to, że martwy mężczyzna przed śmiercią zabił zwierzę i zjadł jego wnętrzności. Tą wersję także potwierdza policja. Jednak co dokładnie zaszło w mieszkaniu – nie wiadomo.

 

Czy mężczyzna miał jakieś problemy psychiczne?  Czy nad psem znęcano się przed jego zabiciem? A może sprawa ma drugie dno i wstępne ustalenia o braku udziału osób trzecich okażą się błędne? To zapewne wyjaśni śledztwo. Jedno nie ulega wątpliwości – to jedno z potworniejszych znalezisk ostatniego czasu!

 

o2.pl



czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości

Zamordował SETKI OSÓB na zlecenie – ofiar może być nawet 650! Zwłok pozbywał się w MAKABRYCZNY SPOSÓB

Narkotykowa wojna w Meksyku nie przestaje nas zadziwiać. Już kilkukrotnie pisaliśmy o odkryciach jak z horroru, gdy służby natrafiały na masowe groby. Jednak tym razem sprawa jest jeszcze potworniejsza. Wszystko wskazuje na to,setki osób zamordował tylko jeden człowiek!

 

Sprawa mordercy, który zyskał sobie ponury przydomek „The Soup Maker” [Pol. „Producent Zup”] ciągnie się od 2009 roku. Szacuje się, że ma on na koncie minimum 240 ofiar. Bestia miała działać na zlecenie kartelu Sinaloa. Po zabiciu wskazanego człowieka rozpuszczał jego ciało w beczkach z kwasem, a resztki zakopywał w masowych grobach. Stąd jego przydomek.

 

Santiago Meza Lopez, bo tak nazywa się bandyta zeznał, że za swoją „pracę” otrzymywał 440 funtów tygodniowo. Zaś najwięcej pracy miał w 2007 roku, kiedy zamordował 32 osoby. Mimo zebranych dowodów i zeznań Lopeza, wciąż nie wydano na niego wyroku.

 

W miejscowości Baja, śledczy natrafili na dół śmierci, z którego wykopano około 200 kilogramów kości. Prokuratura ustaliła, że należały do 240 osób. Jednak to nie jedyne tego typu odkrycie. Podobny masowy grób odkryto nieopodal Tijuany, w którym odnaleziono „setki ludzki kości”. To daje przypuszczenie, że łącznie ofiarą „Producenta Zup” padło nawet 650 osób!

 

Czy człowiek, który dopuścił się czegoś takiego ma jakiekolwiek sumienie? Jak był w stanie poradzić sobie z czymś tak odrażającym? Nie potrafimy wyobrazić sobie kary współmiernej do popełnionych czynów. Najgorsze jednak jest to, że w realiach Meksyku jego działalność nie jest niczym nadzwyczajnym, czy jednostkowym. Po prostu nie o wszystkim jeszcze wiemy, a wielu najgorszych bandytów wciąż chodzi na wolności.

 

wprost.pl



telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

HORROR w Ostrowcu: mąż znalazł zwłoki żony i syna. Dziecko próbowało się bronić. Prawda o zbrodni okazała się WSTRZĄSAJĄCA!

To chyba najstraszniejsze, co może spotkać człowieka. 43-letniemu mieszkańcowi Ostrowca Świętokrzyskiego w jednej chwili zawalił się świat. Po powrocie do domu z pracy odnalazł w mieszkaniu zwłoki swoich najbliższych.

 

Policja przybyła na miejsce badała szczegóły dramatu, który rozegrał się w jednym z ostrowieckich bloków. Wszystko wskazuje na to, że 39-letnia kobieta najpierw sama zabiła nożem swojego 11-letniego syna, a potem odebrała sobie życie.

 

Z informacji pozyskanych przez Radio Ostrowiec wynika, że chłopiec usiłował się bronić przed śmiercią. Wskazują na to jego obrażenia, oraz miejsce znalezienia ciała. Mieszkanie było także zamknięte od wewnątrz, co dodatkowo wskazuje na sprawstwo 39-letniej kobiety.

 

To już kolejna tak wstrząsająca zbrodnia w krótkim czasie. Wciąż jeszcze trwają policyjne i prokuratorskie czynności związane ze sprawą, jednak wszystko wskazuje, że w zaciszu czterech ścian od dawna musiał rozgrywać się jakiś rodzinny dramat. Znowu nikt niczego nie widział, nikt nie pomógł, a może – nikt nie szukał pomocy. I po raz kolejny dało to fatalny rezultat.

 

 

fakt.pl



loch ness

Odnaleźli truchło POTWORA Z LOCH NESS? Te zdjęcia rozpaliły wyobraźnię internautów – specjaliści wyjaśniają zagadkę! [FOTO]

Na pierwszy rzut oka martwy zwierz faktycznie wygląda jak przedpotopowy stwór. Od razu rodzą się skojarzenia z potworem z Loch Ness, w Szkocji. Problem w tym, że został on odnaleziony przez dwójkę turystów na plaży w Georgi w USA. Ale to wciąż niewiele wyjaśnia.

 

Znalazcą, który opublikował zdjęcia i filmy z potworem jest Jeff Warren. Bardzo szybko rozprzestrzeniły się one wśród internautów, którzy prześcigają się w pomysłach. Wielu kojarzy tajemnicze znalezisko z potworem z Loch Ness.

 

Jest jednak bardziej „lokalna” teoria, która wiąże truchło z legendą południowej Georgii. Według niej ma to być potwór Altamaha-ha, który rzekomo zamieszkuje wody rzeki Altamaha.

 

 

Niektórzy sceptycy uważają, że jest to ni mniej, ni więcej, a padła foka, ale wydłużony kształt, szczególnie szyja i mała głowa zdają się od razu przeczyć tej tezie. Są więc też jeszcze bardziej fantastyczne rozwiązania, według których szczątki mają należeć do prehistorycznego… plezjozaura!

 

 

Specjaliści zachowują jednak większą rezerwę. Dan Ash z szef Służby Połowu i Dzikiej Przyrody Stanów Zjednoczonych twierdzi, że czasem to rekiny po śmierci zaczynają wyglądać w ten sposób. Wszystko za sprawą rozkładu!

 

Wiele moglibyśmy powiedzieć o tym zdjęciu, ale na pewno nie widzimy tu podobieństwa do rekina. Chyba jednak trzeba będzie zaufać lepiej wykształconym. Nic nie wiemy na temat zabezpieczenia zwłok i ewentualnym pobraniu próbek do badań. W związku z tym sprawa pewnie na zawsze pozostanie źródłem domysłów i sporów.

 

wprost.pl/ youtube.com/twitter