Temat tegorocznej Eurowizji rozgrzewa internet do czerwoności, a fani konkursu z wypiekami na twarzach wspominają najbardziej kontrowersyjne i wyraziste momenty w historii tego muzycznego święta. Dokładnie 12 lat temu całą Europę zszokowała i zachwyciła Conchita Wurst – słynna „kobieta z brodą” z Austrii, która utworem „Rise Like a Phoenix” bezapelacyjnie sięgnęła po zwycięstwo.
Długie, lśniące włosy, wieczorowe suknie, mocny makijaż i gęsty zarost – ten wizerunek pamiętają wszyscy. Jeśli jednak myślicie, że artysta wciąż wygląda jak zmysłowa diva, będziecie w głębokim szoku, bo dziś piosenkarz prywatnie jest nie do poznania i stawia na skrajnie męski wygląd.
Zrzucili maskę divy
Conchita Wurst od samego początku była jedynie scenicznym alter ego austriackiego wokalisty Thomasa Neuwirtha. Choć postać ta narodziła się z pragnienia niesienia mocnego manifestu wolności i tolerancji, artysta po latach medialnego szaleństwa zaczął coraz wyraźniej oddzielać życie prywatne od estrady.
W codziennym wydaniu po dawnej divie nie ma już niemal śladu! Na zdjęciach, którymi Neuwirth dzieli się w mediach społecznościowych, coraz częściej możemy zobaczyć go bez grama makijażu, w dresach, sportowych ubraniach i z krótką, męską fryzurą. Zamiast szokować ultrakobiecymi stylizacjami, artysta wygląda po prostu jak zwyczajny, przystojny facet z sąsiedztwa. Ta drastyczna zmiana udowadnia, że poza błyskiem fleszy Thomas potrzebuje odetchnąć od ciężkich rzęs i gorsetów.
Drag queen nie powiedziała ostatniego słowa!
Czy to oznacza, że słynna Conchita Wurst bezpowrotnie przeszła do historii, a spektakularne suknie wylądowały na dnie szafy? Nic z tych rzeczy! Thomas Neuwirth bawi się swoim wizerunkiem i traktuje go jako płótno do artystycznego wyrażania siebie.
Kiedy przychodzi czas na wejście na scenę i wielkie koncerty, artysta z wielką chęcią i pasją ponownie przeistacza się w drapieżną, dopracowaną w każdym calu drag queen. Legendarne wcielenie, które w 2014 roku zrewolucjonizowało europejską popkulturę i wywołało masową dyskusję o granicach sztuki, wciąż żyje i ma się świetnie, ale już tylko w świetle jupiterów.
Magdalena Kwiatkowska
