Aquapark nad polskim morzem. To, co się tam dzieje to prawdziwy dramat! (FOTO)

Podczas pobytu nad morzem wiele osób poszukuje dodatkowych atrakcji dla dzieci. Wtedy na myśl przychodzi na przykład aquapark.

Taki właśnie pomysł na spędzenie czasu miał nasz czytelnik, który zszokowany opowiedział nam, co się działo gdy odwiedził aquapark z córką.

 

Pan Maciej już na wstępie przeżył niemiłe zaskoczenie. Za parking przed obiektem trzeba płacić i to niemało bo 2 złote za pół godziny. Nie planował być długo na basenie, więc pomyślał, że pewnie „wyrobi się” w dwie godziny.

Po wejściu do środka zobaczył długą kolejkę. Jak się okazało była to kolejka do kolejki czyli do pobrania numerka (jak na poczcie):

Gdybym był sam, to bym wrócił ale opowiedziałem dziecku o super Aqua parku gdzie widać ryby rekiny, i dziecko chciało czekać,
Dobrze ze w czasie kolejki do kolejki był obok większy brodzik ze złotymi karasiami i dziecku powiedziałem ze to złote rybki.

 

wszędzie kolejki – fot. wsieci24.pl /mat. prywatne

 

Po pobraniu numerka okazało się jednak, że do kasy trzeba czekać aż 2 godziny!

I teraz szok co robić!? Płacić za parking i wracać?! Co powiedzieć dziecku!? Przecież za dwie godziny to już pora obiadu i spania. Poszliśmy więc na frytki – opowiada nasz czytelnik.

 

Gdy pan Maciej dotarł już do kasy, chciał kupić bilet na jedną godzinę i ewentualnie przedłużyć. Ceny w tym obiekcie Aquapark Reda są bowiem wysokie. Za bilet normalny trzeba zapłacić 35 zł. a za ulgowy 25 zł. Trzygodzinny bilet dla dorosłego do 70 zł. Jak opowiada nasz czytelnik rozmowa przebiegała następująco:

 

Kasjerka pyta: Na jedną godzinę czy na trzy – musi pan się od razu zdecydować!
– A jak przekroczę godzinę?
– To 50 groszy kary za każdą minutę ponad czas!

Wobec tak „życzliwego” podejścia, pan Maciej zdecydował się na jedną godzinę basenu. Biorąc pod uwagę długie oczekiwanie na samo wejście, spodziewał się, że na basenie jest niewiele ludzi – zgodnie z zaleceniami związanymi z koronarwirusem. A tu kolejne zaskoczenie:

W basenie tłumy! Musiałam cały czas być przy dziecku, bo hałasie łatwo się zgubić i nie słychać wołania.

Byłem też zdziwiony, że na basenie nie było akcesoriów pływackich takich jak deski czy tzw. makarony – w końcu to jest standard.

 

Zobacz też: Pobyt w hotelu. Gdy zeszła na ŚNIADANIE, doznała szoku! (FOTO)

 

w wodzie było ciasno od ludzi – fot. wsieci24.pl /mat. prywatne

 

Z uwagi na szalony tłok, nie było przyjemności z korzystania z aquaparku:

 

Na atrakcje, jak na przykład pływające rekiny czy zjeżdżani  pontonem było czekanie powyżej 40 min wiec po zamoczeniu i krótkim pluskaniu w zatłoczonym brodziku zdecydowałem się wyjść przed nawet jedną godziną. Dziecko płaczące bo chce pontony i rekiny oglądać, a jednocześnie już jest śpiące…

Przy wyjściu, pana Macieja czekała jeszcze jedna niespodzianka. Przy kasie pani każe dopłacić 4 zł za zjeżdżalnię aquaspinne.

 

Jak to, nie korzystałem z niczego!? – zdziwił się pan Maciej.

A tak przepraszam nie wiem jak to się naliczyło, bo ta akurat co się doliczyła jest nieczynna – głupi uśmieszek i mówi ze pójdzie do kierownika by mi to anulować!

Czekałem 10 minut aż kasjerka wróci z „pozytywną” wiadomością ze kierownik się zgodził.

 

Po wyjściu na zewnątrz jeszcze tylko kolejka do biura, gdzie trzeba zapłacić za parking i już można jechać.

To co się dzieje w tym aquaparku to prawdziwy dramat. Z jednej strony naciąganie i naliczanie opłat dosłownie za wszystko. Z drugiej strony ten szalony tłum i zero zasad bezpieczeństwa. Co z tego, że w kolejce do kasy trzeba mieć maseczkę, skoro potem w basenie jeden człowiek siedzi na drugim? – podsumowuje pan Maciej.

POLECAMY: Biegał po Helu. Na plaży znalazł coś fantastycznego! (FOTO)

 



Komentarze