Był przez 14 lat narkomanem! Od śmierci uratował go sport!

Był przez 14 lat narkomanem! Od śmierci uratował go sport! Jerzy Górski postanowił opowiedzieć o swoim nałogu i powrocie do normalnego życia.

 

 

Był przez 14 lat narkomanem. Po wyjściu z narkotykowego bagna, zrobił coś niesamowitego. Zdobył tytuł mistrza świata w triathlonowych zawodach Double Ironman w Stanach Zjednoczonych. Film pt. „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego inspirowany jest historią Jerzego Górskiego.

 

 

 

Mężczyzna przyznaje, że po używki sięgnął po raz pierwszy w wieku piętnastu lat. Nie widział dla siebie perspektyw, nie miał za dobrych wyników w nauce, wychowywało go podwórko.

 

 

 

 Dorastałem na przełomie lat 60. i 70., kiedy niewiele można było młodym ludziom w Polsce zaoferować. Dlatego łapało się wszystko, co przychodziło z Zachodu, trzeba było tego dotknąć, sprawdzić. Dlatego spróbowałem narkotyków. Kiedy poczułem pierwszy narkotykowy głód, nie wiedziałem, co to jest. Mówili, że będzie, ale ja to bagatelizowałem. Głód? Co za problem, najem się i już. Nie miałem pojęcia, że wpadnę w taki potworny nałóg – przyznał w rozmowie z dziennikarką Gazety.pl, Jerzy Górski. 

 

 

 

Górski przyznaje, że przez nałóg stracił wielu przyjaciół. Przełomowym momentem w jego życiu było poznanie Marka Kotańskiego, terapeuty, założyciela Stowarzyszenia Monar i twórcy ośrodka leczenia uzależnień.

 

 

Przez narkotyki straciłem wielu przyjaciół. Co chwilę ktoś odchodził. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie chcę tak dłużej. Miałem 27 lat. Czułem się fatalnie. Przyznałem się sam przed sobą, że potrzebuję pomocy. Wtedy usłyszałem w radiu Marka Kotańskiego, który opowiadał o tym, że narkotyki zabierają wolność. Zainspirował mnie. Mówił, że w Monarze, tam gdzie on leczy ludzi z uzależnienia, nie ma kitli, nie ma lekarzy. Lekarstwami są tam prawda, szkoła i sport. Nie przypuszczałem wtedy, że będę kiedykolwiek biegał.

 

 

 

Mając dość nałogu, Jerzy zainteresował się sportem. W Monarze był obowiązek przebiegnięcia każdego dnia po 1700 metrów po parku.

 

 

 

Jeszcze w Monarze na własną rękę rozpocząłem treningi biegowe i triathlonowe. Poza bieganiem jeździłem na rowerze i pływałem. Już po roku terapii i uprawiania sportu ukończyłem swój pierwszy maraton. Zrobiłem to w doskonałym czasie – 3:56. Zwłaszcza jak na osobę wcześniej uzależnioną od narkotyków, papierosów i alkoholu. Po opuszczeniu wrocławskiego Monaru zamieszkałem w Głogowie. Tam rozpocząłem jeszcze ostrzejsze treningi w klubie Chrobry Głogów.Trenowałem bez wytchnienia, musiałem od początku też nauczyć się pływać. Miałem szalenie silną potrzebę nadrobienia czasu straconego przez nałóg. I nadrabiałem. Dlatego na przykład poszedłem na kurs nauki tańca towarzyskiego, bo zawsze chciałem umieć tańczyć. 

 

Wola przetrwania i chęć porzucenia nałogu zwyciężyły! Górski usłyszał o zawodach Ultraman Triathlon. Jerzy wspomina, że jego wnioski wielokrotnie odrzucano. Finalnie odpiął swego.

 

 

Kiedy w 1990 roku dzięki pomocy wielu dobrych ludzi zebrałem pieniądze – wyjechałem do Stanów Zjednoczonych, bo Antek zgodził się mnie trenować. Przygotowywał mnie do dwóch najważniejszych startów w USA. Pierwszy z nich to The Western States Endurance Run, czyli 100 mil w jeden dzień. To był najtrudniejszy bieg w moim życiu. Finiszowałem z kijem w ręku, idąc. Ale ukończyłem go, zdobywając brązową klamrę. Drugi to słynny Double Ironman Huntsville w Alabamie, czyli najbardziej prestiżowe zawody na dystansie prawie 8 km pływania, 360 km jazdy rowerem i 84 km biegu. Wygrałem ten wyścig, z czasem 24 godziny 47 minut 46 sekund.

 

 

Jeśli zainspirowała was historia Jerzego, koniecznie obejrzyjcie film „Najlepszy”. W głównej roli Jakub Gierszał.

 

 

 

 

 

Źródło: Youtube, Gazata.pl

Zobacz również: Niecodzienne wyznanie gwiazdy! DODA NIE ROBI TEGO OD 5 LAT…



Komentarze