To miała być rutynowa, choć ekstremalnie trudna misja ratunkowa. Zamiast meldunku o opanowaniu ognia, z powiatu biłgorajskiego nadeszła tragiczna wiadomość: w trakcie gaszenia gigantycznego pożaru lasu rozbił się samolot gaśniczy typu Dromader. Pilot maszyny zginął na miejscu.
Ostatni lot nad płonącym lasem
Dramat rozegrał się wczoraj wieczorem. Przed godziną 21:00 służby ratunkowe nagle straciły kontakt z samolotem uczestniczącym w akcji w okolicach miejscowości Kozaki. Maszyna, czarterowana przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Warszawie, niosła pomoc setkom strażaków walczących z ogniem na styku trzech powiatów.
Wrak samolotu odnaleziono w lesie w pobliżu miejscowości Osuchy. Ratownicy, którzy dotarli na miejsce katastrofy, potwierdzili najgorszy scenariusz – w maszynie znajdowała się jedna ofiara śmiertelna.
Warunki, w których pracują strażacy, są ekstremalnie trudne. Występuje ogromne zadymienie i silne porywy wiatru, co sprawiło, że praca pilotów była dziś wyjątkowo niebezpieczna
– przekazał Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego.
Piekło na ziemi: 150 hektarów w ogniu
Pożar, który doprowadził do tej tragedii, wybuchł po godzinie 15:00 w gminie Łukowa. To tak zwany pożar wierzchołkowy – ogień z niesamowitą prędkością przenosi się po koronach drzew, obejmując kolejne połacie terenu. Obecnie żywioł trawi już 150 hektarów lasu w Nadleśnictwie Józefów.
W tej chwili na miejscu trwa walka o każdą piędź ziemi. W akcji bierze udział ponad 300 strażaków z Lubelszczyzny i Podkarpacia. Wykorzystywane są cysterny z wodą, śmigłowce oraz inne jednostki specjalistyczne.
Działania utrudnia nie tylko wiatr, ale i zjawiska atmosferyczne wywołane przez sam pożar. Komendant wojewódzki straży pożarnej wyjaśnił, że potężne masy gorącego powietrza unoszą palące się elementy wysoko do góry, co sprzyja powstawaniu nowych ognisk.
Region w stanie oblężenia
Sytuacja jest dynamiczna i groźna. Droga wojewódzka nr 849 na wysokości miejscowości Kozaki została całkowicie zablokowana, a policja kieruje ruch na objazdy przez Aleksandrów oraz Łukową. Służby ostrzegają również mieszkańców pobliskich miejscowości, że z powodu ogromnego poboru wody do celów gaśniczych, w ich kranach może zabraknąć wody.
W województwie lubelskim obowiązuje obecnie najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Akcja gaśnicza, która teraz toczy się w cieniu żałoby po zmarłym pilocie, może potrwać jeszcze kilkadziesiąt godzin.
Renata Sienkiewicz
