Podczas gdy ceny ropy na światowych rynkach notują rekordowe skoki, Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera w wyborach 2027, nie zamierza czekać. Przed warszawską stacją paliw Orlen przedstawił projekt ustawy, która ma być tarczą dla portfeli Polaków.
Były minister edukacji bezlitośnie obnaża bierność obecnej władzy, nazywając ją „państwem w niemocy”. W obliczu drastycznego wzrostu cen paliw spowodowanego konfliktem na Bliskim Wschodzie, Przemysław Czarnek proponuje radykalne cięcia, które mają natychmiast obniżyć rachunki na stacjach. Postuluje natychmiastowe obniżenie VAT-u z obecnych 23% do zaledwie 8%, a także spadek o około 9-10%.
To ruch, który – jak podkreśla polityk PiS -ma dać obywatelom poczucie bezpieczeństwa i wsparcia w trudnych czasach.
Łupienie obywatela to nie jest rola państwa
Przemysław Czarnek nie szczędził słów krytyki pod adresem obecnego rządu. Przypomniał czasy, gdy pod zarządem PiS i Daniela Obajtka, ceny paliw w Polsce należały do najniższych w Europie.
Państwo nie może łupić obywatela. Państwo musi wychodzić naprzeciw oczekiwaniom obywatela, który nie czuje się dziś w tym państwie bezpiecznie
– mówił stanowczo Czarnek.
Polityk przypomniał również skuteczną interwencję rządu Zjednoczonej Prawicy w czasie kryzysu węglowego w 2022 roku, stawiając ją za wzór sprawnego zarządzania państwem w sytuacjach kryzysowych. Jego zdaniem, dzisiejsza bierność rządu to świadomy wybór, który politycy PiS chcą przełamać, „zmuszając” władzę do działania na rzecz zwykłych Polaków.
Świat w ogniu, Polska w uśpieniu?
Sytuacja międzynarodowa jest dramatyczna – baryłka ropy przekroczyła 100 dolarów, a ceny WTI i Brent notują dwucyfrowe wzrosty w ciągu zaledwie doby. Podczas gdy światowi liderzy, w tym Donald Trump, zapowiadają szybkie rozwiązanie konfliktu, polski rząd wydaje się jedynie obserwować rosnące słupki cen na stacjach.
Czarnek deklaruje, że walka o ustawę to dopiero początek. Jego celem jest wymuszenie na rządzie odejścia od polityki „niemocy” na rzecz aktywnego wsparcia obywateli. Czy rząd zdecyduje się na przyjęcie propozycji PiS, czy też Polacy będą zmuszeni płacić „cenę za spokój” w niepewnych czasach?
Natalia Nawrocka
