Maski opadły! Donald Tusk w skandalicznym wywiadzie dla „Financial Times” wprost podważa lojalność naszego największego sojusznika – Stanów Zjednoczonych. Premier polskiego rządu, zamiast budować siłę NATO, serwuje Polakom i Europie czystą, antyamerykańską narrację, która brzmi jak pisana w Berlinie.
Premier Donald Tusk nie przebiera w słowach i uderza tam, gdzie boli najbardziej. Publicznie pyta, czy Ameryka będzie „lojalna” wobec traktatów obronnych. To jawne podważanie fundamentów bezpieczeństwa Polski. To woda na młyn tych sił w Europie, głównie w Niemczech i Francji, które od lat marzą o pozbyciu się amerykańskich wpływów i stworzeniu własnego, scentralizowanego superpaństwa.
Straszenie „wojną za parę miesięcy”
Wypowiedź premiera o tym, że Rosja może zaatakować NATO w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”, brzmi jak mroczny scenariusz z horroru.
Ale nie jest to raczej realna przestroga, lecz perfidna gra na emocjach. Strategia jest stara jak świat: wystraszyć społeczeństwo tak bardzo, by w akcie desperacji zgodziło się na wszystko. W tym przypadku, chodzi o zgodę na oddanie resztek suwerenności w ręce Brukseli pod pretekstem „wspólnej obrony”.
Największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach
– szczuje Tusk w wywiadzie dla „Financial Times”.
Niebezpieczna gra Tuska
Donald Tusk wprost wzywa do „ożywienia” art. 42 ust. 7 Traktatu o UE, który ma być rzekomą alternatywą dla NATO. To niebezpieczna mrzonka! Podczas gdy Polska kupuje amerykańskie Abramsy i wyrzutnie HIMARS, Tusk zdaje się sugerować, że powinniśmy liczyć na „europejski sojusz”, który na ten moment istnieje głównie na papierze i w głowach eurokratów.
Co najbardziej szokuje, Tusk sam przyznaje, że droga do tego radykalnego planu otworzyła się po porażce Viktora Orbána na Węgrzech. Zniknęła ostatnia przeszkoda dla unijnego walca, który teraz, pod wodzą Ursuli von der Leyen i przy aktywnym wsparciu Tuska, chce przejąć kontrolę nad polityką obronną państw członkowskich.
Paradoksalnie, jeśli są jakieś pozytywne aspekty wojny w Ukrainie, to właśnie ta jest jedną z nich: Europa coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że będziemy razem w kwestiach militarnych i obronnych
– mówi premier, ale zapomina dodać, że to „razem” oznacza dyktat najsilniejszych graczy UE.
Kto tu naprawdę jest nielojalny?
Tusk żali się brytyjskim dziennikarzom, że musiał „przekonywać partnerów z NATO”, iż rosyjskie drony nad Polską to prowokacja. Twierdzi, że niektórzy „udawali, że nic się nie stało”. To kuriozalne oskarżenia pod adresem Sojuszu, które mają przygotować grunt pod tezę: „NATO nie działa, potrzebujemy Unii”.
To klasyczny scenariusz wypychania Amerykanów z Europy Wschodniej, co jest marzeniem Berlina od pokoleń.
Marta Grasegger
