Sieć zalało przerażające nagranie, na którym widać absolutny, bezwzględny pokaz drogowej agresji. W Straszynie pod Gdańskiem rozjuszony do granic możliwości furiat dopadł do samochodu kierowanego przez kobietę. Urządził tam regularny lincz – kopał bezbronną ofiarę, okładał auto pięściami i demolował mienie.
Nagranie z tego horroru wywołało tak gigantyczny skandal i oburzenie w całej Polsce, że zaszczuty medialnym rozgłosem 41-latek pękł i sam zgłosił się na komendę.
Polował na kobietę w aucie
Do tych dantejskich scen doszło w minioną sobotę, 23 maja, około godziny 9:00 rano na jednej z dróg w Straszynie. To, co zarejestrowała kamera, mrozi krew w żyłach. Skrajnie pobudzony i agresywny samiec alfa podszedł do stojącego samochodu, z impetem otworzył drzwi i zaczął wymierzać potężne kopniaki bezpośrednio w stronę siedzącej za kierownicą, przerażonej kobiety!
Gdy to nie rozładowało jego dzikiej furii, z wściekłością zatrzasnął drzwi i zaczął okładać karoserię pięściami. Bandyta skakał po aucie, kopał w blachę i z furią urwał lusterko boczne. Po wszystkim, jak tchórz, wsiadł do swojego wozu i uciekł z piskiem opon.
Słyszałem jedynie trąbienie. Rozumiem, że mężczyzna się zdenerwował, ale nic nie usprawiedliwia tak potwornego zachowania!
– relacjonuje świadek dramatu, pan Kamil, który nagrał całe zajście i przekazał je portalowi „Bandyci drogowi”.
Co szokujące, świadek natychmiast próbował alarmować służby pod numerem 112, jednak operator bezdusznie zbył zgłoszenie, twierdząc, że skoro napastnik uciekł, to zaatakowana kobieta musi osobiście pofatygować się do komendy w Pruszczu Gdańskim!
Medialny lincz przyniósł skutek. Zaszczuty 41-latek przyszedł na komendę
Furiat myślał, że ujdzie mu to na sucho, ale potęga internetu i mediów błyskawicznie skasowała jego pewność siebie. Twarz „bohatera” obiegła całą Polskę, wywołując powszechne potępienie. Przyparty do muru mieszkaniec Gdańska nie wytrzymał presji i w poniedziałek, 25 maja, sam ze spuszczoną głową przekroczył próg komisariatu.
Te doniesienia oficjalnie potwierdził asp. Karol Kościuk, rzecznik prasowy policji w Pruszczu Gdańskim.
41-letni mężczyzna sam zgłosił się na policję. Nie tłumaczył szeroko swojego skandalicznego zachowania, przyznał jedynie, że był mocno pobudzony
– przekazał rzecznik.
Ofiara nie chce ścigania, ale policja nie odpuści!
Śledczy ustalili już tożsamość zaatakowanej kobiety. Choć na szczęście nie odniosła ona obrażeń fizycznych, trauma psychiczna z pewnością pozostanie na długo. W sprawie pojawił się jednak zdumiewający zwrot – przerażona kobieta do tej pory nie złożyła oficjalnego wniosku o ściganie sprawcy za zniszczenie jej samochodu!
Czy to oznacza, że drogowy bandyta uniknie kary? Nic z tego! Sprawa wywołała zbyt wielkie oburzenie, by zamieść ją pod dywan. Policja zapowiada bezwzględną walkę z drogowym bandytyzmem i niewykluczone, że mundurowi z urzędu skierują do sądu potężny wniosek o ukaranie agresora. Za taki pokaz publicznego zdziczenia 41-latkowi grożą teraz gigantyczne nieprzyjemności!
Marta Grasegger
