Polski Kościół nie zamierza bezczynnie czekać na rozwój wydarzeń za wschodnią granicą. W ścisłym porozumieniu z MON i MSWiA hierarchowie opracowują strategię na „czarną godzinę”. Plan zakłada przekształcenie ponad 10 tysięcy parafii w centra pomocy, tworzenie korytarzy humanitarnych, a nawet masową ewakuację bezcennych zabytków.
Przewodniczący Episkopatu, abp Tadeusz Wojda, stawia sprawę jasno: w razie kryzysu to do kościoła Polacy pobiegną w pierwszej kolejności.
Sojusz rządu i ołtarza w imię bezpieczeństwa
Wszystko zaczęło się od dyskretnych, ale kluczowych rozmów w Sekretariacie Generalnym KEP. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister Marcin Kierwiński zasiedli do stołu z biskupami, by ustalić, jak ratować ludzi, gdy zawyją syreny. W efekcie spotkania powstały konkretne plany. Powstanie specjalnej grupy operacyjnej, w skład której wchodzą eksperci z Caritas Polska oraz przedstawiciele resortów siłowych.
Istnieją obawy, że wojna dotrze do Polski, co jest zrozumiałe. Na szczęście nie stoimy biernie, czekając na rozwój wydarzeń
– deklaruje abp Tadeusz Wojda.
Duchowny podkreśla, że Kościół dysponuje czymś, czego nie ma żadna inna instytucja – gęstą siecią ponad 10 tysięcy placówek rozsianych po całym kraju, od wielkich miast po najmniejsze wioski.
Proboszcz na pierwszej linii ognia
Zgodnie z nowymi wytycznymi, to właśnie proboszczowie mają stać się liderami lokalnych społeczności w sytuacjach kryzysowych. Już teraz w wielu miejscach trwają specjalistyczne warsztaty i szkolenia dla księży. Powstaje też unikalny „poradnik przetrwania” dla duchownych.
Rząd zdaje sobie sprawę, że w sytuacji kryzysowej większość Polaków w pierwszej kolejności zwróci się po pomoc do Kościoła, a dopiero potem do instytucji gminnych i urzędów
– zauważa arcybiskup.
Aby parafie mogły realnie pomagać, państwo obiecało konkretne wsparcie techniczne. W razie zagrożenia do kościołów trafią generatory prądu, zapasy wody, leki oraz środki higieny. MSWiA widzi w Kościele „filar wzmacniający bezpieczeństwo lokalne”, który może okazać się kluczowy, gdy oficjalne systemy zostaną przeciążone.
Ewakuacja skarbów i korytarze życia
Plan jest wielowątkowy. Oprócz opieki nad uchodźcami i tworzenia bezpiecznych schronień, grupa robocza dopracowuje procedury ratowania narodowego dziedzictwa. Ewakuacja zabytków sakralnych ma przebiegać według ściśle określonych reguł, by nie powtórzyć błędów z historii. Wszystko to dzieje się przy pełnej zgodzie hierarchów.
W tej kwestii jest powszechne zrozumienie i zgoda. Wszyscy mamy świadomość, że tu chodzi o dobro naszego kraju i bezpieczeństwo ludzi
– zapewnia przewodniczący KEP.
Polska może liczyć na ponad 10 tysięcy parafii, które w razie potrzeby zmienią się w punkty oporu przeciwko humanitarnej katastrofie. Największy ciężar spadnie na diecezje tarnowską i krakowską, gdzie sieć placówek jest najgęstsza. Choć wszyscy modlą się o pokój, polski Kościół wysyła jasny sygnał: na wypadek wojny drzwi świątyń będą otwarte, a zapasy – gotowe.
Renata Sienkiewicz
