To miały być wakacje życia, a zamieniły się w scenariusz rodem z filmu katastroficznego. Marcin Paprocki, połowa najsłynniejszego duetu projektantów w Polsce, utknął w samym sercu epidemiologicznego piekła. Na luksusowym wycieczkowcu Caribbean Princess wybuchła zaraza, która rzuciła na kolana setki osób. Kapitan ogłosił stan wyjątkowy, a pasażerowie z przerażeniem obserwowali, jak karetki zabierają kolejne ofiary. Czy polski król mody zdoła uciec z wirusowej pułapki?
Szokujące wieści zza oceanu. Marcin Paprocki, partner i ich przyjaciółka znaleźli się w samym środku walki z groźnym patogenem. Na pokładzie giganta, który miał być synonimem luksusu, wykryto ognisko norowirusa. Liczby porażają, bo ponad 100 osób walczy z potwornymi objawami. Rajskie plaże Aruby i Curacao odeszły w niepamięć, gdy statek zamienił się w pływającą izolatkę.
Szokujące sceny
Relacja Marcina Paprockiego działa na wyobraźnię. Choć projektant stara się zachować zimną krew, opisywane przez niego sceny dają do myślenia. Najgorsze przyszło przed Bahamami, pasażerowie usłyszeli bezwzględny zakaz schodzenia na ląd! Zamiast drinków z palemką, turyści mogli jedynie obserwować przez okna dramatyczne akcje ratunkowe.
Z okien statku mogliśmy obserwować kobietę zabraną przez karetkę
– czytamy w relacjach z pokładu.
Atmosfera zagęściła się, gdy kapitan ogłosił przez głośniki „mini epidemię”. Pierwsze sygnały? Nagłe wprowadzenie restrykcji, o których wcześniej nikt nie myślał.
Pierwszy raz poczuliśmy, że coś jest nie tak, gdy zaczęto wymagać dezynfekcji rąk na każdym kroku. Najpierw jedzenie nakładał sobie każdy sam, teraz robi to załoga w rękawiczkach
– relacjonuje Paprocki.
Głos z otchłani: „To tylko jelitówka!”
Mimo że na statku panoszy się wirus wywołujący drastyczne dolegliwości żołądkowo-jelitowe, polski gwiazdor uspokaja fanów w dość osobliwy sposób. Twierdzi, że nie ma mowy o panice, a załoga dwoi się i troi, by opanować sytuację.
To tylko jelitówka, wszyscy czują się bezpiecznie. My wszyscy czujemy się świetnie, cały czas dobrze się bawimy. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale naprawdę sytuacja jest opanowana
– wyznał projektant w rozmowie z Onetem.
Czy to faktycznie „tylko jelitówka”, czy może próba zachowania twarzy w obliczu narastającego zagrożenia? Według amerykańskiego CDC (Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom), sytuacja jest poważna – chorują dziesiątki pasażerów i członków załogi.
Uczta dla wirusa
Caribbean Princess to gigant, na którym przebywa ponad 3100 pasażerów i tysiąc członków załogi. Norowirus, w przeciwieństwie do hantawirusa szalejącego na innym statku, rozprzestrzenia się błyskawicznie przez kontakt z zanieczyszczonymi powierzchniami. Obecnie jednostka płynie w stronę Orlando, a każdy dzień na pokładzie to loteria – kto będzie następną ofiarą „morskiej klątwy”?
Czy Marcin Paprocki i jego towarzysze bezpiecznie dotrą do portu? Portal wSieci24.pl będzie śledzić tę sprawę!
Wiktoria Sikorska
