Dramatyczne sceny rozegrały się w jednym z gabinetów weterynaryjnych w Poznaniu. Amstaff zaatakował niewielkiego szpica miniaturowego, który znajdował się na kolanach swojej opiekunki. Pies został zagryziony. Poszkodowana została również kobieta, która próbowała poradzić sobie z atakiem. Sprawą zajmuje się policja.
Do zdarzenia doszło 24 września na poznańskim Nowym Mieście. Ośmioletnia suczka rasy szpic miniaturowy przebywała w gabinecie weterynaryjnym pod opieką kobiety, która trzymała ją na kolanach.
W pewnym momencie do pomieszczenia miał niespodziewanie dostać się amstaff. Zwierzę rzuciło się na małego psa i wyrwało go z rąk opiekunki. Mimo prób ratowania suczki nie udało się jej uratować.
Kobieta również została zaatakowana
Podczas ataku ucierpiała także opiekunka szpica. Została pogryziona w rękę. Rana nie wymagała hospitalizacji, jednak po całym zdarzeniu kobieta potrzebowała pomocy medycznej. Według relacji cytowanych przez lokalne media po ataku straciła przytomność.
Szczególnie dramatyczny był fakt, że do ataku doszło w miejscu, w którym zwierzęta powinny znajdować się pod kontrolą swoich właścicieli i personelu.
Właściciele amstaffa opuścili gabinet
Według relacji opiekunki małego psa właściciele amstaffa nie pozostali na miejscu do czasu przyjazdu policji. Funkcjonariusze zostali powiadomieni o zdarzeniu około godziny 15:50.
Policja zabezpiecza nagrania monitoringu oraz ustala dokładny przebieg wydarzeń. Mundurowi prowadzą czynności pod kątem niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń, amstaff miał wymagane szczepienia. Policja zaznacza również, że poszkodowana może dochodzić swoich praw na drodze cywilnej.
Sprawa została zgłoszona policji oraz Powiatowemu Inspektorowi Weterynarii. Śledczy będą teraz ustalać między innymi, w jaki sposób amstaff znalazł się w gabinecie i czy jego właściciele zachowali wymagane środki ostrożności.
