Jak NSZ rozbiły bank w Częstochowie

W dwutygodniku „Najwyższy CZAS!” Michał Gniadek-Zieliński przypomina akcję, która miała miejsce w 1943 roku, kiedy żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych rozbili bank w Częstochowie.

20 kwietnia 1943 roku urodziny obchodził Adolf Hitler. Niemcy przygotowywali defiladę. W pewnym momencie przed gmach Banku Emisyjnego, który znajdował się na tej samej ulicy, gdzie trwały przygotowania do uroczystości, podjechała ciężarówka. W środku byli ludzie w niemieckich mundurach, dlatego nie wzbudzali niczyich podejrzeń.

Grupa partyzantów sforsowała drzwi banku. Dowodzący akcją ksiądz-porucznik Feliks Kowalik rozkazał pracownikom banku wydać pieniądze na cele konspiracyjne. Pieniądze schowali do teczek i kieszeni. Jeden z żołnierzy – „Zagłoba” wystawił dyrekcji banku pokwitowanie rekwizycji 2,6 miliona złotych. „Proszę się rozejść! Za chwilę będą tu żandarmi i Gestapo. Mogą być ofiary. Proszę się rozejść” – powiedział do tłumu przechodniów „Zagłoba” ubrany w mundur niemieckiego oficera i szybko wsiadł do samochodu. Po tych słowach mieszkańcy powinni być pewni, że była to akcja zorganizowana przez akcję polskiego podziemia. Mimo to przez wiele jeszcze miesięcy większość ludzi uważała, że akcję przeprowadził brytyjski wywiad.

Samochód NSZ-owców z pieniędzmi uciekał w kierunku Radomska. Po drodze żołnierze natknęli się na mercedesa, którego pasażerem był niemiecki przedsiębiorca. Samochód zatrzymano i przeładowano do niego pieniądze, które do swojej parafii odwiózł ks. por. Kowalik. Pozostali Polacy uciekli w kierunku Świętej Anny, w tym czasie byli gonieni i ostrzeliwani przez Niemców. Kierujący akcją oficer Gestapo nie chciał dalej ryzykować pościgu po lesie, obawiając się o życie swoje i swoich ludzi. Zdecydował więc, by poczekać na przybycie pomocy.

Napad NSZ-owski na bank w Częstochowie nie był napadem rabunkowym, ale klasyczną akcją ekspropriacyjną. Głównym celem było zdobycie pieniędzy na działanie okręgu częstochowskiego NSZ, jak i warszawskiej centrali. Niemcy nigdy nie wpadli na właściwy trop i szybko zamknęli śledztwo. Uznano bowiem, że za napadem musieli stać Brytyjczycy – konkluduje „Najwyższy CZAS!”.

BR