Julia Wróblewska zalana łzami. Młoda aktorka choruje na ciężką chorobę

Julia Wróblewska zalana łzami. Młoda aktorka choruje na ciężką chorobę

Młodziutka aktorka walczy z ciężką chorobą, a na swoim Instagramie zdecydowała się zamieścić niepokojące nagranie z terapii, którą przechodzi.

Julia Wróblewska została pokochana przez miliony widzów w całej Polsce, gdy jako kilkuletnia dziewczynka wystąpiła w filmie „Tylko mnie kochaj” obok Macieja Zakościelnego. Dziś aktorka ma 22 lata i walczy z poważną chorobą.

 

 

Aktorka od jakiegoś czasu przechodzi załamanie psychiczne, którego nie ukrywa przed swoimi fanami. Pierwsze problemy ze zdrowiem psychicznym Julii Wróblewskiej zaczęły pojawiać się już w 2017 roku. Obecnie aktorki nie zobaczymy w większych produkcjach filmowych. Powodem jest słaba kondycja psychiczna Julii.

 

Ostatecznie na początku 2020 roku aktorka poinformowała swoich fanów, że cierpi na depresję i leczy się u terapeuty. Dodatkowo przyjmuje antydepresanty. Na swoim Instagramie często opisuje różne aspekty terapii m.in to jak wpływają leki, które przyjmuje. Ostatnio udostępniła nagranie jednej ze swoich sesji terapeutycznych.

 

Nagranie to pokazuje, jak  w chwilach szczerości i przełamania emocje biorą górę nad człowiekiem. W terapiach to właśnie ta droga staje się najlepszym lekarstwem na pokonanie własnych słabości.

 

„Dla zastanawiających się o co chodzi i co chciałam tym przekazać. Scena, którą odegrałam odbywała się na terapii psychologicznej. Chciałam pokazać jak naprawdę wygląda taka terapia, bo jest to dobry przykład. To nie jest zwykle gadanie o problemach, taka terapia wykańcza, jest trudna i rzadko udaje się powstrzymać od płaczu. Tak człowiek wygląda w czasie terapii. Nie znoszę romantyzacji chorób psychicznych, nie są one ani ładne, ani łatwe. Nie są akcesoriami, które można sobie nosić i zdejmować kiedy się chce. Człowiek może wyglądać dobrze na codzień, ale w gabinecie terapeutycznym cała ta fasada opada. Nie zawsze wyglądamy ładnie, szczególnie gdy płaczemy i zaglądamy w strefy, od których uciekaliśmy całe życie. Zmierzenie się z nimi jest trudne i bolesne. Jednak konieczne.”

-napisała Julia na swoim Instagramie.

 

Miejmy nadzieję, że terapia otworzy aktorkę na nowe postrzeganie świata, w którym nie będzie miejsca na depresyjne myśli. Życzymy dużo zdrowia i wytrwałości.

 

View this post on Instagram

Jeden z moich ulubionych sposobów na radzenie sobie z tzw. negative self-talk. Za każdym razem wyobrażam sobie siebie jako dziecko i zastanawiam się czy powiedziałabym to tej małej dziewczynce prosto w oczy. Jeśli macie ochotę, poczytajcie sobie trochę o „wewnętrznym dziecku”. Już od jakiegoś czasu na mojej terapii zajmujemy się nierozwiązanym konfliktem między mną, a nim i wielkim żalem jaki „ta wewnętrzna dziewczynka” do mnie ma. Do tej pory zrobiło to na mnie chyba największe wrażenie, bo w końcu umiem sobie zobrazować to co dzieje się w mojej głowie i zawrzeć pokój z małą mną. Na drugim filmie napisy polskie, jeśli ktoś nie rozumie ang. Dla zastanawiających się o co chodzi i co chciałam tym przekazać. Scena, którą odegrałam odbywała się na terapii psychologicznej. Chciałam pokazać jak naprawdę wygląda taka terapia, bo jest to dobry przykład. To nie jest zwykle gadanie o problemach, taka terapia wykańcza, jest trudna i rzadko udaje się powstrzymać od płaczu. Tak człowiek wygląda w czasie terapii. Nie znoszę romantyzacji chorób psychicznych, nie są one ani ładne, ani łatwe. Nie są akcesoriami, które można sobie nosić i zdejmować kiedy się chce. Człowiek może wyglądać dobrze na codzień, ale w gabinecie terapeutycznym cała ta fasada opada. Nie zawsze wyglądamy ładnie, szczególnie gdy płaczemy i zaglądamy w strefy, od których uciekaliśmy całe życie. Zmierzenie się z nimi jest trudne i bolesne. Jednak konieczne.

A post shared by Julia Wróblewska (@juleczkaaa_jula) on

 

 

ZOBACZ TEŻ:Chroni przed NOWOTWORAMI i ma niezliczone korzyści prozdrowotne! W WIELKANOC NIE MOŻE JEJ ZABRAKNĄĆ!

 

 

Źródło: popularne.pl

Źródło zdjęcia :Instagram

Źródło nagrania: Instagram



Komentarze