Kamil Durczok opowiada: „Byłem nawalony jak świnia!”

Kamil Durczok przeżywa teraz trudne chwile. Seria wielu niepowodzeń sprawiła, że jeden z najważniejszych polskich dziennikarzy stracił w opinii publicznej resztki zaufania. Tym bardziej, że obecne jego wpisy w mediach społecznościowych są dosyć mocno wulgarne. Jak przyznają komentatorzy życia społecznego: „to rynsztok!”.

 

Zaczęło się źle dziać z dziennikarzem już parę lat temu. Najpierw wyciekły nagrania, w których wulgarnie wypowiada się na temat zabrudzonego stołu. Oczywiście Kamil Durczok wybrnął z tego, tłumacząc, że „to są emocje”. Później został oskarżony o molestowanie seksualne praktykantek / stażystek w redakcji „Faktów”, którymi swego czasu kierował.

 

A potem już było coraz gorzej. Najpierw spowodował kolizję, kiedy prowadził samochód w stanie upojenia alkoholowego. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Ale zaczął jeździć na suwak, zanim stało się to modne. Później został oskarżony o podrobienie podpisu swojej żony i próby wyłudzenia 3 milionów złotych.

 

Ale dziennikarz stwierdził, że nadszedł już czas zmierzyć się z rzeczywistością. Publikuje regularnie posty na Twitterze, które cechuje „rynsztokowe słownictwo”.

 

Raz dziennikarz odpowiedział innemu użytkownikowi Twittera: „Tak, Moralna Wyrocznio. Byłem nawalony jak świnia. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, czym jestem z choroba alkoholowa. Bogu dzięki, nikogo nie zabiłem. Ja z tą traumą będę żył do końca. A Ty, Moralny Wzorcu, spójrz we własny życiorys. Warto”

Zdaniem Zbigniew Lazar, właściciel agencji Modern Corp: „rynsztokowe słownictwo jego wpisów (morda w kubeł, nawalony jak świnia) raczej nie wzbudzi do niego sympatii i może jedynie prowokować podejrzenie, że po 4 miesiącach abstynencji wrócił on do starego nawyku… To tyle na temat Kamila Durczoka, który jest sam swoim największym wrogiem”

 

ZOBACZ: Wielki smutek Andrzeja Dudy. Okazało się, że niestety…

 

Natomiast Barbara Krysztofczyk, ekspertka ds. wizerunku mówi wprost: „Będzie traktowany nieco z przymrużeniem oka. Bardzie jako ciekawostka, żart niż faktyczny autorytet. I to na razie powinno mu wystarczyć na tyle, by „przetrzymać”. (…) Nie każdy musi być cenionym dziennikarzem, wiarygodnym politykiem czy rozchwytywanym ekspertem. W mediach jest też miejsce dla antypatycznych złośliwców, wymądrzających się celebrytów czy oderwanych od rzeczywistości wizjonerów.

Źródło: Wirtualne Media



Komentarze