Kinga Rusin protestuje przeciw kolędzie „Bóg się rodzi”?!

Dziennikarze TVN to, jak się okazuje, wybitni znawcy teologii, egzegezy i spraw związanych z życiem Kościoła katolickiego. Kinga Rusin wypowiedziała się na temat kolędy „Bóg się rodzi”.

 

Wróćmy do początku. W programie śniadaniowym telewizji TVN „Dzień dobry TVN” Kinga Rusin i Piotr Kraśko gościli na swoich kanapach twórców piosenki „Ona by tak chciała służyć ze mną”. Przypomnijmy, że ministranci nagrali przeróbkę wielkiego hitu „Ona by tak chciała”, którym zachwyca się cała Polska, a przynajmniej jej młodsza część.

 

Pani Rusinowa była łaskawa na wizji, przy młodych ministrantach wylać swoje żale na tradycję Kościoła katolickiego, a szczególnie o pieśni. Zauważyła, że przebój ministrantów jest bardzo skoczny, fajny, pobudzający, a nie to co w kościele się śpiewa, takie nudne, osowiałe. Dziennikarka z wielkimi aspiracjami na tytuł doktora Kościoła powiedziała dokładnie:

 

Polski Kościół jest bardzo taki… kostyczny. Tak mi się wydaje. Ma swoje tradycje, swoje założenia. Większość pieśni, nawet bożonarodzeniowych, wesołych pieśni, to są pieśni smutne (…) Nawet „Bóg się rodzi”, wszyscy śpiewają „Bóg się rooodzi…”

 

No nie śmiem nawet pani Rusinowej wspominać o czasach przed Soborem Watykańskim II. Gdzie w Kościele była tylko łacina, chorał gregoriański i nie było żadnych durnych przebojów i skakania przed Najświętszym Sakramentem. Może się pani dziennikarce wydawać, ze kostyczna to jest dopiero adoracja. Nie wiem jak interpretować słowa: ‘polski Kościół’. Z tego co podaje Katechizm Kościoła Katolickiego kościół jest jeden, powszechny. Nie polski, niemiecki, francuski, warszawski. Czyżby znawczyni o tym zapomniała?

 

ZOBACZ: „Wiedziałem, że tak to się skończy”. Olga Tokarczuk ODDAŁA swojego NOBLA…

 

Smutne jest tylko to, że nawet podczas rozmowy z ministrantami atakuje się ich tym, że „Bóg się rodzi” śpiewa się smutno. Może jej chodzi o zwrotkę „Podnieś rękę Boże dziecię błogosław Ojczyznę miłą”. No tak, ten fragment o ojczyźnie to już jest skrajny nacjonalizm. A co do radosnego śpiewu… W odpowiedzi na apel, by wszystko było radosne, proponuję zmienić melodię „Anielskiego Orszaku” na „Niech żyje wolność i swoboda”. A przed trumną tańczyć oberka. Wtedy będzie bardzo wesoło – tak jak w innych „kościołach”

 

 

 

 

 



Komentarze