Koniec sklepów internetowych?

Zamiast zapowiadanego podatku dla hipermarketów rząd chce opodatkować wszystkich handlowców, włącznie ze sklepami internetowymi. W rolę poborców podatkowych wcielić się mają zaś.. kurierzy.

Zgodnie z propozycją Ministerstwa Finansów podatek ma mieć dwie zasadnicze stawki. 0,7 proc. obciążony zostanie przychód nieprzekraczający w miesiącu kwoty 300 mln złotych. Stawka 1,3 proc. ma być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln złotych. Inne stawki podatku od sprzedaży mają obowiązywać w soboty, niedziele i święta – 1,3 proc do kwoty 300 mln zł miesięcznie i 1,9 proc. powyżej tego poziomu. Projekt przewiduje kwotę wolną od podatku w wysokości 1,5 mln zł miesięcznie.

Zasady te dotyczą wszystkich handlowców, również tych sprzedających w Internecie. Jeśli nic w ustawie się nie zmieni, w praktyce będzie wyglądało to tak, że dla towaru ze sklepu zagranicznego przewoźnik będzie zobowiązany do uzyskania od wysyłającego oświadczenia o uiszczeniu podatku. Oznacza to, że w ściąganie tej daniny miałyby być zaangażowane firmy przewozowe. Może oznaczać to podwyżkę cen towarów w sklepach internetowych lub ich wycofanie się z rynku.

Nowe przepisy mogą być jedna zakwestionowane przez Unijny Trybunał Sprawiedliwości, który może w związku tym nakazać Polsce zwrot naliczonego podatku wraz z odsetkami. Nowe przepisy już krytykuje Komisja Europejska. Budzą opór nawet w samym PiS i rządzie. Krytykują je m.in. przewodniczący Szef sejmowej Komisji Finansów Publicznych Andrzej Jawosrki, który zapowiada zmiany w rządowym projekcie w sejmie, a także sam wicepremier, minister rozwoju odpowiedzialny za politykę gospodarczą Mateusz Morawiecki. Dziś w Warszawie odbywa się protest handlowców.

Źródło: money.pl

DZ