Polka ginie bez śladu w wakacyjnym raju, a jej ostatni znak życia to rozpaczliwa wiadomość wysłana z konta obcego mężczyzny. Historia 33-letniej Anny Wilskiej, która przepadła na Majorce, do złudzenia przypomina początki najmroczniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat.
Cała Polska wstrzymuje oddech, pytając: czy to kolejne „porwanie na wakacjach”? Bliscy drżą, by ta sprawa nie skończyła się tak tragicznie, jak głośne zaginięcia naszych rodaczek w Grecji czy Egipcie.
Ostatnie wołanie o pomoc
Wszystko zaczęło się od zerwanego połączenia z bratem i czterech dni grobowej ciszy. Potem nastąpił moment, który mrozi krew w żyłach: wiadomość na Instagramie. Ale Ania nie pisała ze swojego profilu. Użyła konta obcego mężczyzny z Majorki, by przekazać dramatyczne wieści.
Jestem w Hiszpanii i zostałam okradziona na plaży. Nie mam telefonu ani paszportu ani nic… zadzwonię później, żeby się nie martwiła
– pisała 33-latka.
To był ostatni raz, kiedy ktokolwiek słyszał „głos” Ani. Obiecany telefon nigdy nie zadzwonił, a ślad po kobiecie urywa się w miejscu, które według jej znajomego miało być bezpiecznym schronieniem. Hostel na Majorce twierdzi jednak stanowczo: Anna Wilska nigdy się u nas nie zameldowała.
Cień dawnych tragedii. Czy ten sam scenariusz?
Zaginięcie Anny natychmiast wywołuje bolesne skojarzenia z historiami, które wstrząsnęły Polską w ostatnich latach. Czy sprawa z Majorki to powtórka z tragedii Anastazji Rubińskiej, która w 2023 roku zaginęła na greckiej wyspie Kos, a finał poszukiwań okazał się brutalny? Tam też początkowo mówiło się o pomocy obcych mężczyzn, a skończyło na najgorszym.
Pamięć przywołuje również tajemniczą śmierć Magdaleny Żuk w Egipcie – tam też były dziwne wiadomości, urywane połączenia i narastająca panika bliskich, którzy bezradnie patrzyli na dramat przez ekrany telefonów. Rodzina Anny boi się, że schemat jest identyczny: bezbronna kobieta w obcym kraju, utrata dokumentów, odcięcie od bliskich i „pomocni” nieznajomi, którzy mogą mieć zupełnie inne intencje, niż deklarują.
Tajemniczy pomocnik i policja z Gniezna
Mężczyzna, z którego konta pisała Anna, twierdzi, że nie ma pojęcia, gdzie ona jest. Zapewnia, że chciał tylko pomóc. Ale czy można mu wierzyć? Rodzina Ani, choć chce ufać w ludzką dobroć, jest pełna podejrzeń. Dlaczego Ania nie odezwała się ponownie? Dlaczego nie ma jej w hostelu?
Sprawę prowadzi policja z Gniezna, ale czas nieubłaganie ucieka. Każda godzina bez kontaktu to narastający strach, że Anna mogła paść ofiarą handlarzy ludźmi lub brutalnego przestępstwa.
Magdalena Kwiatkowska
