Krążył po Polsce i napadał na prostytutki. Sąd wydał zaskakujący wyrok

prostytutki, udusił,. kolega, tłuczkiem do mięsa, grze komputerowej,

Zakończyła się – przynajmniej na razie – głośna sprawa ciągnąca się przed sądem w Częstochowie od 2017 roku. Konrad J. został oskarżony o to, że w 2017 roku napadł i zgwałcił co najmniej cztery prostytutki, zaś jedną z nich zamordował. Sąd wreszcie ogłosił wyrok w sprawie, który jednak zadziwił opinię publiczną. 

Makabryczne czyny Konrada J. wyszły na jaw w grudniu 2017 roku. Od tego czasu mężczyzna przebywał w areszcie, zaś prokuratura gromadziła przeciwko niemu dowody. Latem 2019 roku akt oskarżenia trafił przed sąd. Mężczyźnie zarzucano zgwałcenie czterech prostytutek z pozbawieniem wolności i szczególnym okrucieństwem, a w niektórych przypadkach także z przestępstwem przeciwko mieniu. Poza tym oskarżono go o zabicie jednej prostytutki.  Jak wyglądał mroczny proceder Konrada J.?

Wszystko zaczęło się prawdopodobnie wiosną 2017 roku . Konrad J. działał na terenie województwa śląskiego i łódzkiego. Przemierzając tamtejsze drogi wybierał prostytutki, które stały przy nich samotnie i którym nikt nie mógłby pomóc. Napaści dokonywał w Danielowie koło Radomska, Wikłowie koło Częstochowy,  a także w Dąbrowie Górniczej i Piotrkowie Trybunalskim.

 

ZOBACZ TEŻ: Przebadali mózg najstraszliwszego mordercy w dziejach. Chcieli odkryć sekret jego bestialstwa

 

Biegli badający oskarżonego uznali, że w momencie popełniania przestępstw był on w pełni poczytalny. Zazwyczaj wywoził prostytutkę w głąb lasu lub zarośli przy których ta stała, pod pozorem usługi seksualnej. Następnie więził ją w swoim samochodzie dostawczym, okradał, gwałcił i bił.

 

Wyjątkiem była sprawa 19-letniej prostytutki, na którą Konrad J. napadł w maju 2017 roku. Ta ofiara nie tylko zostało okradziona i skrzywdzona, ale także w niewyjaśniony sposób zamordowana. Jej ciało policjanci odkryli w grudniu 2017 roku w lesie pod Danielowem niedaleko Radomska.

 

W tym samym czasie Konrad J. wpadł w ręce policji po napadzie na 26-letnią Bułgarkę, którą uratowała jej koleżanka. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna został zatrzymany, a w jego domu i samochodzie znaleziono przedmioty należące do jego ofiar. To pozwoliło powiązać go z czterema napadami – także na zamordowaną 19-latkę.

 

Początkowo Konrad J. przyznał się do wszystkiego i złożył obszerne wyjaśnienia. Potem z części z nich się wycofał – m.in. z zamordowania 19-letniej Bułgarki. Sąd wydając wyrok wziął to pod uwagę i z opisu popełnionego przez niego czynu usunął fragmenty o zabójstwie! Innymi słowy mężczyzna został skazany za cztery gwałty i napady rabunkowe, ale nie za zabójstwo. Wymierzono mu karę 17 lat więzienia.

 

Skąd taka zmiana decyzji sądu? Tego nie wiemy, bowiem proces był niejawny. Prokuratura, która żądała dożywocia dla sprawcy ogłosiła, że złoży apelację. Jeśli sąd uznał, że oskarżony nie zabił swojej ofiary, to kto to zrobił? Czy oznacza to, że sprawca jest na wolności wśród nas?

Komentarze