Krzysztof „Diablo” Włodarczyk SZCZERZE o wyjściu z więzienia. „Kiedy wyszedłem, to córka się mnie bała”

Krzysztof Włodarczyk opuścił celę więzienną miesiąc temu. Kilka tygodni potem ponownie zasiadł na sali sądowej.

Oskarżony mówi, że trafił do więzienia za nierozważność.

Gdybym mógł cofnąć czas, to zrobiłby zupełnie inaczej. Żałuję tego. Nie jeździłem po alkoholu, nie przyczyniłem się do żadnego wypadku, po prostu przekroczyłem prędkość. Komentuje Krzysztof Włodarczyk w rozmowie z Super Express.

Zapytany, czy trzy miesiące za kratami były trudne do przetrwania odpowiedział:

To był okres bardzo ciężki dla mnie, ale też dla moich najbliższych i mojej rodziny. Moja lewa ręka kąsa jeszcze i to bardzo mocno, ale nie poszedłem tam udowadniać kim ja jestem, a po to, by odbyć karę, by odpokutować za wyrządzone grzechy i to wszystko.

Fani komentują poczynania sportowca

Zachowanie Włodarczyka często było komentowane na łamach czasopism z powodu kontrowersyjnych poczynań. W 2011 roku było o nim głośno, gdy „Diablo” po telefonicznej kłótni z przebywającą na wakacjach żoną, wsiadł w samolot i poleciał na Majorkę. Na miejscu czekała go jednak niemiła niespodzianka z którą poradził sobie szybko. Nie zastanawiając się zbyt długo wykonał krok, o którym potem było głośno. Żona zabroniła mu wchodzić do środka, zamykając na klucz, drzwi do hotelowego pokoju. Włodarczyk, aby dostać się do ukochanej wywarzył drzwi.
Rzadko można było też pisać o poczynaniach Włodarczyka względem poczynań zawodowych. Było to zapewne spowodowane operacją barku. Ostatni raz w ringu Włodarczyk był widziany w listopadzie 2019 roku, gdy na gali w Zakopanem pokonał na punkty Taylora Mabikę.

Źródło: Super Express

Zdjęcie: Instagram



Komentarze