psychoterapii

Księżna Kate na PSYCHOTERAPII! Powód zwali Was z nóg!

Księżna Kate to aktualnie najprawdopodobniej jedna z najpopularniejszych kobieta na świecie. Mało kto wie o tym, że wylądowała na psychoterapii. Co prawda, sama pomoc terapeuty nie dotyczyła konkretnie jej.

Większość ludzi wie, że Kate oraz William mają pewne problemy małżeńskie. Można by zatem pomyśleć, że to właśnie księżna potrzebowała pomocy. Jednak któż ich nie ma? W każdym związku są dobre i złe chwile, lecz zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie. Ta historia jest o tyle smutna, że problem dotyczy jej rodziny. Konkretnie chodzi o to, że na psychoterapii wylądował jej brat – 32-letni James.

Mężczyzna sam przyznał się publicznie, że ma depresję. Po pewnym czasie zdecydował się, że wyjawi szczegóły procesu jego leczenia oraz to w jakim stopniu przyczyniła się jego rodzina do jego powrotu do zdrowia.

Nie mogłem spać, nie mogłem czytać książki, nie mogłem oglądać filmów i jeść – opowiedział James o swoim stanie i przyznał, że nie mógł dojść do porozumienia ze swoją rodziną. – Prawda jest taka, że bez względu na doświadczenia, jakie się ma, z rodziną najtrudniej się rozmawia. Do tego inaczej komunikujesz się z rodziną niż z przyjaciółmi. Jestem najmłodszy w rodzinie, więc to normalne – powiedział James.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Chciał nauczyć SIOSTRĘ boksowania. Nie pomyślał, że tak to się SKOŃCZY!

 

Terapia wbrew pozorom nie należała do najprostszych. Już sama informacja o tym, że trwała ona rok daje wiele do myślenia. Uczestniczyli w niej zarówno przyjaciele, jak i jego najbliższa rodzina. To było bardzo ważne, ponieważ pomogło im zrozumieć mnie oraz funkcjonowanie mojego umysłu – tłumaczył. Być może to właśnie wzmocnienie więzi ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi i krewnymi wpłynęło na jego powrót do zdrowia. Teraz, po wygranej walce z chorobą przygotowuje się do ślubu z Alizee Thevenet. Oby problemy skończyły się już na dobre, a życie pisało mu tylko pozytywne scenariusze. Kate oraz Williamowi na pewno spadł kamień z serca.

źródło: party.pl fot. youtube.com

Komentarze