Obietnica „100 konkretów” powraca na sejmową wokandę, tym razem za sprawą ludowców. PSL zapowiedziało złożenie projektu nowelizacji ustawy o PIT, który zakłada radykalne podniesienie kwoty wolnej od podatku do poziomu 60 tys. zł.
Choć Ministerstwo Finansów studzi zapał, wskazując na napięty budżet, Marek Sawicki proponuje „ucieczkę do przodu” i rozłożenie reformy na trzy etapy.
Strategia małych kroków: 35, 45 i 60 tysięcy
Projekt PSL to próba pogodzenia wyborczych obietnic Koalicji Obywatelskiej z trudną sytuacją budżetową, o której wielokrotnie wspominał minister Andrzej Domański. Zamiast jednorazowego skoku, ludowcy proponują trzyletni harmonogram dojścia do docelowej kwoty: rok 1 – podwyższenie kwoty wolnej do 35 tys. zł, rok 2 – wzrost do 45 tys. zł i rok 3 – osiągnięcie docelowych 60 tys. zł.
Chcemy zrealizować jedną z obietnic premiera Donalda Tuska. Rozpisanie tego na trzy lata pozwoli gospodarce „przetrawić” te zmiany
– argumentuje poseł Marek Sawicki.
Emerytura bez podatku i rewolucja w 800 plus
Projekt nowelizacji PIT autorstwa PSL to nie tylko kwota wolna. Ludowcy chcą dołączyć do niego szereg rozwiązań prospołecznych, które mogą wywołać burzliwą dyskusję w koalicji rządzącej tj. emerytura bez podatku, powiązanie 800+ z kwotą wolną oraz blokada likwidacji spółdzielni.
Sytuacja wokół kwoty wolnej jest skomplikowana. Z jednej strony premier Donald Tusk podtrzymuje, że jest to jego „twarda obietnica”, z której się nie wycofa. Z drugiej – resort finansów jasno zakomunikował, że w budżecie na 2026 rok brakuje miejsca na pełne 60 tys. zł.
Główną przeszkodą jest deficyt budżetowy i unijne procedury. Przekroczenie limitów mogłoby skutkować utratą środków z KPO lub innych funduszy europejskich. Propozycja PSL (etapowanie zmian) wydaje się być „złotym środkiem”, który ma szansę zyskać aprobatę ministra finansów, o ile tempo wzrostu PKB na to pozwoli.
Ola Drogosz
