Polska Wielkanoc to przy tym… nuda! Podczas gdy my ze spokojem malujemy jajka i czekamy na białą kiełbasę, reszta świata wpada w prawdziwy obłęd. Wyobraź sobie miasto, w którym z okien lecą wielkie garnki, albo kraj, gdzie zamiast modlitewnika w kościele, pod pachą trzyma się najkrwawszy kryminał sezonu.
Przygotowaliśmy dla Was zestawienie 14 najbardziej odjechanych, szokujących i fascynujących tradycji, które sprawią, że na swój koszyczek ze święconką spojrzycie zupełnie inaczej. Gotowi na podróż przez krainę wielkanocnego absurdu?
Kryminalne zagadki i małe wiedźmy: Północ nie bierze jeńców
W Norwegii Wielkanoc pachnie… krwią. Ale spokojnie, tylko tą literacką! Fenomen Paaskekrimmen to coś, czego nie spotkacie nigdzie indziej. Wydawcy wypuszczają specjalne serie thrillerów, a cały naród – od dzieci po staruszków – zasiada do czytania o morderstwach. Wszystko przez genialny żart reklamowy sprzed lat, który stał się narodową obsesją.
Z kolei w Finlandii zamiast aniołków spotkacie na ulicach czarownice. Małe dziewczynki z umorusanymi twarzami i chustami na głowach pukają do drzwi, oferując wierzbowe gałązki w zamian za słodycze. Wieczorem płoną tam gigantyczne ogniska, które mają przegonić złe moce latające na miotłach. Magia? Nie, to po prostu fińska Wielkanoc!
Eksplozje, potłuczone gary i… taniec ze śmiercią
Jeśli kochacie adrenalinę, w święta kierujcie się na południe. We Włoszech, a konkretnie we Florencji, tradycja Scoppio del Carro dosłownie zwala z nóg. Arcybiskup podczas mszy odpala… wóz pełen fajerwerków! Jeśli wybuchnie widowiskowo, miasto ma zapewnioną pomyślność.
Na greckiej wyspie Korfu lepiej nie spacerować bez kasku. W Wielką Sobotę rano z okien wylatują gliniane naczynia, które z hukiem rozbijają się o bruk. Hałas ma powitać wiosnę, ale biada temu, kto znajdzie się pod balkonem! Jeszcze mroczniej jest w hiszpańskim Verges. Tam odbywa się dansa de la mort – taniec śmierci. Ludzie w kostiumach szkieletów paradują przez trzy godziny, niosąc pudła z popiołem. To wielkanocne „memento mori”, od którego ciarki chodzą po plecach.
Gigantyczny omlet i wojna z królikiem
Głodni? Francuskie Haux serwuje omlet z ponad 4500 jaj! To pamiątka po Napoleonie, który podobno nakazał nakarmić taką potrawą całą swoją armię. Dziś najeść się nim może 1000 osób na raz.
Zupełnie inny problem mają w Australii. Tam wielkanocny króliczek to… wróg publiczny numer jeden! Króliki niszczą tamtejszą przyrodę, więc Australijczycy zastąpili je rodzimym Wielkouchem (Bilby). Czekoladowe Bilby sprzedają się tam lepiej niż tradycyjne zające, a zysk wspiera ratowanie tego zagrożonego gatunku.
Smaganie witkami i diabelskie drinki
Nasi sąsiedzi, Czesi i Słowacy, mają metodę na zdrowie kobiet: symboliczne smaganie ich po nogach brzozowymi witkami ze wstążkami. Ma to przekazać paniom „witalność drzewa”. Na Węgrzech z kolei woda ustępuje miejsca perfumom – panowie skrapiają nimi dziewczęta i w zamian proszą o… pocałunek.
Na koniec prawdziwa egzotyka: sycylijskie Prizzi. Tam po ulicach biegają „diabły” w przerażających maskach i czerwonych szatach. Ich zadaniem jest „udręczanie dusz”, co w praktyce oznacza zmuszanie przechodniów do… kupowania im drinków! Dopiero po południu Jezus i Maryja przeganiają te imprezowe demony z pomocą aniołów.
Wniosek? Wielkanoc 2026 to nie tylko jajko i chrzan. To światowy festiwal emocji, smaków i tradycji, które dowodzą, że ludzka wyobraźnia nie zna granic. A Ty? Wolałbyś zjeść gigantyczny omlet czy rozwiązywać morderstwo w norweskiej chatce?
Ola Drogosz
