Takiej wizerunkowej bomby nie było w świecie celebrytów od dawna! Maja Ostaszewska, która od lat kreuje się na pierwszą bojowniczkę o prawa braci mniejszych, zaliczyła właśnie bolesny upadek z piedestału. Aktorka, która walczyła o każdego karpia i dzika, nagle uśmiecha się do nas z reklam marki słynącej z wyrobów ze skóry naturalnej.
Co oczywiste, w sieci zawrzało, a fani nie zostawiają na niej suchej nitki. „Za ile złotych zmienia pani poglądy?” – to tylko jedno z pytań, które rozrywają internet na strzępy.
Podwójne standardy gwiazdy
Jeszcze kilka dni temu Maja Ostaszewska stała na barykadach podczas protestu „Mamy dość”, grzmiąc o dobrostanie psów i walcząc o wolność zwierząt. Dziś te same usta, które apelowały o bojkot sklepów sprzedających żywe ryby, firmują markę Gino Rossi, czyli giganta galanterii skórzanej. Internauci błyskawicznie wyłapali ten rażący kontrast.
Jak to możliwe, że osoba, która płakała nad losem dzików, teraz promuje obuwie, którego produkcja nieodłącznie wiąże się z przemysłem rzeźniczym?
Choć zwolennicy aktorki próbują tłumaczyć, że w kolekcji są też materiały syntetyczne, fakty są nieubłagane: Ostaszewska stała się twarzą marki, której fundamentem jest skóra naturalna. Na promocyjnych zdjęciach dumnie prezentuje produkty, które dla wielu obrońców zwierząt są symbolem cierpienia. Czy wizerunek aktywistki to tylko dobrze opłacalna rola, którą można zdjąć wraz z kostiumem po zakończeniu zdjęć?
Internauci bez litości
Na Instagramie aktorki zawrzało, a sekcja komentarzy zamieniła się w prawdziwe pole bitwy. Choć niektóre wpisy zaczęły znikać w tajemniczych okolicznościach, internauci zdążyli wylać morze goryczy. Zarzuty o hipokryzję sypią się gęściej niż jesienne liście. Ludzie czują się oszukani – dla wielu Ostaszewska była moralnym kompasem, który właśnie kompletnie zwariował.
Uwielbiam wasze skórzane obuwie. Skóra naturalna to gwarancja jakości na lata, a przy okazji mam pytanie do pani Mai – pani Maju, za ile złotych zmienia pani poglądy i śpi z czystym sumieniem?
– pyta ironicznie jeden z użytkowników, punktując bolesną nieścisłość w działaniach gwiazdy.
Inny dodaje krótko:
Fajna antyreklama. Obrończyni dzików ambasadorką skórzanych torebek. Co za hipokryzja!
Milczenie, które krzyczy
Maja Ostaszewska, która zazwyczaj ma coś do powiedzenia w każdej społecznej sprawie, tym razem nabrała wody w usta. Ani ona, ani jej menedżer nie zdecydowali się na komentarz, co tylko dolewa oliwy do ognia. Czy aktorka czeka, aż burza minie, czy po prostu nie ma żadnego sensownego argumentu na obronę tej marketingowej wpadki?
To nie pierwszy raz, gdy zaangażowanie społeczne celebrytów zderza się z twardą ścianą biznesowych kontraktów. Jednak w przypadku tak wyrazistej aktywistki, ten zgrzyt jest wyjątkowo głośny. Czy po tej akcji ktokolwiek jeszcze uwierzy w jej łzy nad losem karpi? Wiarygodność buduje się latami, a traci w jednym błysku flesza na planie reklamy skórzanych butów.
Ola Drogosz
