To miał być spokojny, rodzinny weekend w stolicy Wielkiej Brytanii, a skończyło się międzynarodowym zgrzytem i wielogodzinnym przesłuchaniem w izolatce. Sławomir Mentzen, lider Konfederacji, został zatrzymany przez brytyjskie służby graniczne tuż po wylądowaniu w Londynie.
Przez ponad trzy godziny polityk na oczach żony i dzieci, musiał tłumaczyć się, czy nie przyjechał „siać wywrotowych opinii”. Reakcja Warszawy była natychmiastowa: od Kancelarii Prezydenta po MSZ Radosława Sikorskiego, polskie państwo murem stanęło za posłem.
Pułapka na terminalu: „Byłem jedynym Europejczykiem”
Dramat rozegrał się w piątek. Gdy inni pasażerowie przechodzili przez bramki, Mentzen usłyszał: „Stop!”. Strażnicy nie jednak potrafili wyjaśnić, dlaczego polski poseł nie może wejść do kraju. Polityk relacjonował tą sytuację w mediach społecznościowych.
Znalazłem się bez żadnych informacji w pomieszczeniu z przybyszami z Bliskiego Wschodu. […] Strażnicy zaczęli mnie dopytywać, kim ja jestem i skąd przyleciałem, skoro mnie tu tyle trzymają. Nie mogli uwierzyć, że jestem tylko politykiem z Polski
– napisał.
Według relacji posła, brytyjskie służby przyznały, że został „oznaczony” przez tajemniczą organizację. Pytano go o cel podróży, noclegi, a przede wszystkim o to, czy zamierza… wygłaszać przemówienia.
Mentzen kpi z Brytyjczyków
Lider Konfederacji nie szczędził ostrych słów pod adresem brytyjskiej administracji, nazywając Wielką Brytanię „państwem totalitarnym”, które stosuje prewencyjną cenzurę. W swoim wpisie na platformie X uderzył w czuły punkt Londynu dotyczący migrantów.
To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć. […] Gdybym po prostu przypłynął tu na pontonie razem z jakimiś Afrykańczykami, nie miałbym problemu z dostaniem się do Wielkiej Brytanii
– napisał.
Zdaniem Mentzena, jedynym powodem zatrzymania były jego prawicowe poglądy, a służby zmarnowały mu cenny czas z rodziną bez podania konkretnej przyczyny prawnej.
Pałac Prezydencki i MSZ jednym głosem
Mimo głębokich różnic politycznych w kraju, polskie władze zareagowały wyjątkowo spójnie.
Skandal, który wymaga natychmiastowego wyjaśnienia przez instytucje naszego państwa. Takie działania podejmiemy jako KPRP
– postawił sprawę jasno Adam Andruszkiewicz z Kancelarii Prezydenta RP.
W podobnym tonie wypowiedział się Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Nie muszę się zgadzać w każdej sprawie ze Sławomirem Mentzenem, ale jest obywatelem RP, ma pełnię praw. […] Nie ma zgody na traktowanie tak człowieka tylko ze względu na jego poglądy
– stwierdził.
Co ciekawe, Mentzen podziękował również swojemu politycznemu rywalowi, Radosławowi Sikorskiemu, za szybką interwencję dyplomatyczną.
Cieszy mnie to, że w takich sprawach nasze państwo czasem działa, i to niezależnie od różnic politycznych. W Polsce możemy się kłócić, ale poza granicami powinniśmy jako Polacy się wspierać
– podsumował lider Konfederacji.
Ola Drogosz
