Były premier Mateusz Morawiecki zapowiada powołanie nowego stowarzyszenia, które ma zagospodarować wyborców centrum. To jednak nie wszystko, bo Morawiecki nie gryzie się w język i w ostrych słowach rozlicza dawnych koalicjantów z Suwerennej Polski. Tym samym, polityk stawia jasne granice w walce o przywództwo na prawicy, wskazując na to, co najbardziej tej partii obecnie szkodzi.
Zaledwie dzień po głośnej debacie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, były premier Mateusz Morawiecki, nie daje o sobie zapomnieć i w mocnych słowach rozprawia się ze swoimi przeciwnikami w PiS, a przy tym formułuje nową ofertę dla tych, którym z tą partią nie po drodze, ale są przeciwnikami rządu.
Nowy front Morawieckiego: Stowarzyszenie dla Centrum
Mateusz Morawiecki nie zamierza czekać na to, co przyniosą partyjne układanki. Jego receptą na powrót prawicy do władzy jest wyjście poza żelazny elektorat. Nowe stowarzyszenie, którego powołanie ogłosił, ma być pomostem dla tych, którzy zawiedli się na obecnym rządzie, ale nie chcą wracać do „starego PiS-u”.
Oficjalnie zapowiadam powołanie stowarzyszenia, które będzie szeroką platformą dla wyborców centrum, dla ludzi, którzy cenią rozwój i nowoczesny patriotyzm
– deklaruje były premier w rozmowie z WP.
Brutalne rozliczenie z „Ziobrystami”
Najmocniejszą częścią wystąpienia Morawieckiego jest jednak uderzenie wewnątrz własnego obozu. Były szef rządu nie gryzie się w język, oceniając działania polityków dawnej Suwerennej Polski. To jasny sygnał, że czas szantażowania większości przez mniejszość wewnątrz PiS, właśnie dobiegł końca.
Nigdy nie pozwolę na topienie dorobku naszej partii przez radykalizmy, które w oczach Polaków czynią nas niewiarygodnymi
– mówi stanowczo Morawiecki, dodając, że błędy „Ziobrystów” kosztowały formację utratę części umiarkowanego elektoratu.
Polityk wprost sugeruje, że to właśnie nieustanne konflikty wywoływane przez resort sprawiedliwości za czasów Zbigniewa Ziobry były balastem, który utrudniał sprawne rządzenie i skuteczną kampanię.
Co z przywództwem w PiS?
Spekulacje o odejściu Morawieckiego z partii i założeniu własnego ugrupowania zostały ucięte. Były premier gra o najwyższą stawkę wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Na pytanie o przejęcie sterów po Jarosławie Kaczyńskim odpowiada dyplomatycznie, ale z wyraźną pewnością siebie.
Moje miejsce jest w Prawie i Sprawiedliwości. Ale partia musi się zmieniać, musi ewoluować, by wygrywać. Nie interesują mnie personalne gierki, interesuje mnie silna prawica, która potrafi przyciągać, a nie tylko odpychać
– powiedział.
Kosiniak-Kamysz i „rząd ratunku”?
Morawiecki odniósł się również do sensacyjnych plotek o ewentualnym wejściu do rządu z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Choć nie zamyka drzwi przed merytoryczną współpracą w kluczowych dla Polski sprawach, stawia sprawę jasno, że nie jest mu z nim po drodze.
Dziś budujemy alternatywę dla rządu, który zajmuje się głównie audytami i zemstą. Polacy potrzebują rządu pracy, a nie rządu igrzysk
– powiedział.
Magdalena Kwiatkowska
