Morze wyrzuciło opuszczony jacht. Wewnątrz dokonano makabrycznego odkrycia

Widok rodem z filmu grozy zobaczyli spacerowicze, którzy 15 grudnia o poranku przechadzali się po plaży Southboom w Republice Południowej Afryki. Tuż przy brzegu leżał uszkodzony jacht. Z wnętrza nie dochodził nawet jeden dźwięk…

Świadkowie nie byli w stanie samodzielnie dostać się na jacht, wobec tego wezwali policję i straż przybrzeżną. Podejrzewano, że jacht mógł paść łupem piratów. Niewiadomą pozostawał natomiast los załogi.

 

Funkcjonariusze, którzy weszli na pokład jednostki odkryli rozkładające się zwłoki jednego mężczyzny. Znaleziono przy nim dokumenty, dlatego policja mogła go zidentyfikować jako 69-letniego obywatela Francji. Na razie jednak nie podano jego personaliów do publicznej wiadomości.

 

 

ZOBACZ: Kaszuby: zamknął żonę w piwnicy i karmił chlebem ze spermą. Jej gehenna trwała cztery lata!

 

Na podstawie dziennika pokładowego ustalono, że wyruszył on przed trzema dniami z Port Elisabeth. Nie wiadomo jednak dlaczego zmarł. Zdaniem śledczych w grę wchodzą najprawdopodobniej przyczyny naturalne – zawał serca lub podobna śmiertelna dolegliwość. Jednak okoliczni mieszkańcy nie wykluczają morderstwa lub właśnie ataku piratów. Prawdę pomoże ustalić sekcja zwłok.

 

fakt.pl/ foto: twitter.com



Komentarze