Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podjął decyzję, która wzbudziła ogromne emocje w Polsce. Nadał jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imię zbrodniarzy, czyli „Bohaterów UPA”. IPN mówi wprost o budowaniu kultu formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu, a w tle rzuca się w oczy brak stanowczej reakcji polskiego rządu.
W środowym dekrecie Wołodymyr Zełenski postanowił, że Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych „Północ” będzie nosić imię „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”. Jak to uzasadnił? Według niego chodzi o „przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska”.
Dla Ukraińców UPA to symbol walki z sowieckim reżimem, ale dla Polaków, to przede wszystkim sprawca rzezi wołyńskiej, w której w latach 1943-1945 zginęły dziesiątki tysięcy Polaków.
IPN nie pozostawia złudzeń
Instytut Pamięci Narodowej zareagował błyskawicznie. W oświadczeniu na portalu X podkreślił, że Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo.
Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji
– napisano.
IPN przypomniał też „Dekalog ukraińskiego nacjonalisty” z 1929 roku, w którym znalazło się stwierdzenie: „Nie zawahasz się dokonać największej zbrodni, jeśli wymaga tego dobra sprawy„. Jak zaznacza instytut, była to profetyczna zapowiedź zbrodni na Polakach, któa w późniejszym okresie została zrealizowana
Ambasada: każde państwo wybiera swoich bohaterów
Politycy nie kryją oburzenia. Poseł PiS Paweł Jabłoński w rozmowie z Polsat News wyraził zdziwienie, że nie ma mocnej i stosownej do sytuacji reakcji polskiego MSZ.
To jest absolutnie skandaliczna decyzja i Polska nie może tego zostawić bez reakcji
– powiedział.
Jabłoński wezwał MSZ do wezwania ambasadora Ukrainy i złożenia stanowczego protestu. Tymczasem polska ambasada w Kijowie zajęła w tej sprawie stanowisko, ale trudno je nazwać stanowczym
Stoimy na stanowisku, że każde państwo ma prawo kształtować własną pamięć historyczną i wybierać swoich bohaterów, przy świadomości konsekwencji takich decyzji w relacjach międzynarodowych
– przekazała placówka.
Ambasada dodała, że konsekwentnie informuje stronę ukraińską o polskim odbiorze działalności UPA, ale nie zapowiedziała żadnych konkretnych kroków.
Milczenie rządu budzi niepokój
Na razie z polskiej strony nie padły żadne twarde deklaracje. Tymczasem decyzja Zełenskiego uderza też w zwykłych Ukraińców mieszkających w Polsce. To oni będą teraz odczuwać narastającą złość Polaków, dla których UPA na zawsze pozostanie symbolem bestialskiego ludobójstwa.
Wiktoria Sikorska
