nie postawił wódki, więc zostawili go nieprzytomnego na torach

Nie chciał kupić wódki, więc SKATOWALI GO i położyli na torach. Pociąg ODCIĄŁ mu głowę!

W Katowicach rusza proces w sprawie, która przed niespełna rokiem wstrząsnęła opinią publiczną. 24-letni student został brutalnie pobity przez dwóch alkoholików, którym nie postawił wódki. Potem z rozmysłem zostawili go na torach.

 

28-letni Bartosz J. i 43 letni Daniel R., byli bezrobotnymi alkoholikami. Pierwszy skończył jedynie gimnazjum, drugi był mechanikiem samochodowym, ale ani jednemu, ani drugiemu nie zależało na szukaniu pracy.

 

Pewnego listopadowego dnia szczęście się do nich uśmiechnęło. Mogli na moment przestać pożyczać pieniądze na alkohol lub o nie żebrać. Na ich drodze stanął 24-letni student Orzesza, który wracał z imprezy.

 

Chłopak zgodził się kupić butelkę wódki i został z nimi. Gdy mężczyźni zażądali drugiej flaszki, odmówił. Próbował uciekać, ale Bartosz J. dogonił go, a że trenował kiedyś sztuki walki to poddusił chłopaka na tyle, że stracił przytomność. Wszystko działo się niedaleko dworca kolejowego w Mikołowie. Napastnicy przeciągnęli nieprzytomnego studenta na tory i tam zostawili.

 

Następnego dnia dowiedzieli się od znajomych, że komuś na torach pociąg odciął głowę. Policja początkowo sądziła, że w grę wchodzi samobójstwo.

 

Zwrot w sprawie przyniósł sąsiad Bartosza J., który widział całe zdarzenie. Choć mężczyźni grozili mu, że zabiją go jak komukolwiek o tym powie, zeznał policji prawdziwy przebieg wydarzeń. Dzięki temu obaj sprawcy czekają teraz na wyrok.

 

Bartoszowi J. może grozić nawet dożywocie, jego kompan za zacieranie śladów iż zastraszanie świadka może liczyć na 10 lat odsiadki.

 

wprost.pl/ se/pl/ pixabay