Portal tygodnika „Der Spiegel” opublikował komentarz, w którym ostrzega przed konsekwencjami ewentualnego zwycięstwa partii premiera Węgier, Viktor Orbán, w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Zdaniem autorów, jeśli ugrupowanie rządzące ponownie zdobędzie większość w Zgromadzeniu Narodowym, Unia Europejska nie powinna dłużej tolerować Budapesztu w swoich strukturach bez wyciągnięcia daleko idących konsekwencji.
Widać, jak na dłoni, że niemiecki eurokołchoz ma już plan.
Według niemieckiego tygodnika, polityka prowadzona przez Orbána od lat budzi poważne zastrzeżenia w Brukseli. Chodzi przede wszystkim o zarzuty dotyczące ograniczania niezależności sądów, wolności mediów oraz osłabiania mechanizmów demokratycznych. „Der Spiegel” podkreśla, że kolejne zwycięstwo partii rządzącej byłoby potwierdzeniem społecznego mandatu dla kontynuacji tego kursu.
Szczególne obawy budzi jednak polityka zagraniczna Węgier. W opinii redakcji Budapeszt coraz wyraźniej dystansuje się od wspólnej linii państw UE wobec Moskwy. W kontekście wojny w Ukrainie i sankcji nakładanych na Kreml, władze węgierskie wielokrotnie sygnalizowały sprzeciw wobec niektórych decyzji podejmowanych na forum unijnym. Zdaniem autorów komentarza, takie działania prowadzą do osłabienia jedności Wspólnoty.
Zapomnieli chyba Niemcy o swoim stosunku do Putina – budowa Gazprom 2, interesy z całą oligarchią rosyjską, etc. Dziś Niemcy chcą się pokazać, jako anty-rosyjscy a w praktyce czekają tylko na rozpoczęcie ponownej współpracy z Putinem.
Straszenie wyrzucenia Węgier z UE ma też dobrą stronę, zwłaszcza dla państw unijnych, które mają dość pomysłów przekształcenia UE w państwo federalne pod niemieckim butem. Jeśli by rzeczywiście stało się tak, jak chce niemiecka gazeta, to rozpoczęłoby to polityczne domino i odejście niektórych państw z UE. Czas może na taki odważny, nowy geopolityczny ruch.
Źródło: media
