Nikt nie słyszał wołań o pomoc. Zaklinowany między garażami mężczyzna konał w męczarniach

Do wyjątkowej tragedii doszło w grudniu 2019 roku przy ulicy Przędzalniczej w Łodzi. Wśród tamtejszych garaży, zupełnie przypadkowo, natrafiono na zwłoki mężczyzny zaklinowane pomiędzy tylną ścianą blaszanego garażu, a murem. Musiało minąć aż pół roku, abyśmy poznali więcej szczegółów zdarzenia i tożsamość ofiary. 

14 grudnia 2019 roku jeden z użytkowników garaży przy ulicy Przędzalniczej wszedł na dach swojego garażu w celu podpięcia kabla. W czasie tej pracy spostrzegł, że za garażem nieopodal leżą zwłoki mężczyzny. Od razu wezwał pomoc. Ratownicy aby wydobyć ciało denata musieli rozmontować tylną ścianę blaszanego garażu. Tożsamość ofiary i okoliczności śmierci pozostawały nieznane.

 

ZOBACZ TEŻ: Dlaczego Polacy przechodzą koronawirusa lżej niż zachód Europy? Ekspert odpowiada

 

Po półrocznym śledztwie i badaniach DNA ustalono, że ofiara to 60-letni mężczyzna, który mieszkał niedaleko. Prawdopodobnie musiał on wykonywać jakieś prace konserwacyjne na dachu swojego garażu. W ich trakcie doszło do wypadku – mężczyzna poślizgnął się i wpadł w wąską szczelinę. Ze względu na hałas silników samochodowych, które przyjeżdżały i były parkowane przez właścicieli w garażach nikt nie mógł usłyszeć przytłumionego wołania o ewentualną pomoc.

 

 



Komentarze