Kiedy zwykły Polak latami czeka w kolejce do specjalisty, dla „swoich” blokuje się sale operacyjne w niedzielę. W szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim wybuchł gigantyczny skandal z polityką w tle. Krewny wpływowego senatora KO, Tomasza Lenza, miał przejść zabieg bez rejestracji, bez zgody i z pominięciem kolejki.
Co najbardziej przerażające – jak czytamy dzisiaj na portalu WP, by znieczulić „VIP-a”, lekarz miał porzucić dyżur na oddziale intensywnej terapii!
Niedzielny „rajd” senatora. Weszli jak do siebie
Wszystko rozegrało się w niedzielę, 15 marca. Podczas gdy izba przyjęć powinna być jedyną bramą do szpitala, senator Tomasz Lenz wraz z bliską osobą mieli przemaszerować prosto na oddział chirurgii. Żadnych papierów, żadnych kolejek – po prostu „zielone światło” od ordynatora. Jakby tego było mało, chwilę później pod sam podjazd dla karetek podjechał luksusowy Maybach.
Za kierownicą siedział Lotfi Mansour – konsul honorowy Tunezji, lokalny lekarz i partyjny kolega senatora Lenza. Choć nie jest pracownikiem placówki, wszedł na oddział z tajemniczą reklamówką, a wyszedł bez niej dwie godziny później. W tym samym czasie w sali zabiegowej działy się rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca w publicznej służbie zdrowia.
Skandal na OIOM-ie. Pacjenci zostawieni bez opieki?
Najbardziej bulwersujące ustalenia dotyczą personelu. Aby przeprowadzić „prywatny” zabieg polityka w państwowym szpitalu, anestezjolog miał opuścić swoje stanowisko pracy.
Lekarz anestezjolog powinien w opisanym czasie dyżurować na oddziale intensywnej terapii
– potwierdza wprost dyrekcja szpitala.
Zamiast czuwać nad życiem najciężej chorych pacjentów, medyk miał zająć się znieczuleniem krewnego senatora.
Szokuje również kompletny brak śladów po operacji. W szpitalu nie ma zgody pacjenta na zabieg, nie ma kwalifikacji lekarskiej, a co najgorsze – nie ma ewidencji zużytych leków anestezjologicznych. To „operacja widmo”, za którą NFZ nie zapłaci ani grosza.
Szpital został narażony na straty i poważne konsekwencje
– mówi dyrektor Mariusz Trojanowski, który nie wyklucza zawiadomienia organów ścigania.
Senator grozi, lekarze milczą
Jak na te rewelacje reaguje sam Tomasz Lenz? Zamiast wyjaśnień – agresja i groźby. Senator Koalicji Obywatelskiej zakazał dziennikarzom zbierania informacji, strasząc ich sądem i krokami prawnymi. Twierdzi, że to „sprawa prywatna”, mimo że dotyczy publicznego sprzętu, publicznych leków i lekarzy opłacanych z naszych podatków.
Podobną taktykę przyjął konsul Mansour, zasłaniając się tajemnicą lekarską. Jednak fakty są nieubłagane: w systemie nie ma śladu po pacjencie, a dyrektor placówki (również działacz KO!) potwierdza, że mogło dojść do szeregu przestępstw.
„Totalna patologia” i łupy polityczne
Sprawa z Aleksandrowa Kujawskiego to brutalny obraz polskiej ochrony zdrowia, gdzie znajomości znaczą więcej niż stan zdrowia. Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, Jakub Kosikowski, nie przebiera w słowach, komentując ten mechanizm.
Pacjenci z pieniędzmi i znajomościami rywalizują o te same świadczenia z pacjentami, którzy nie mają do kogo zadzwonić i załatwić miejsca w kolejce. To jest totalna patologia
– grzmi rzecznik NIL.
Czy polityczne plecy wystarczą, by zamieść sprawę pod dywan? Dyrekcja szpitala zapowiada, że po zakończeniu wewnętrznego śledztwa powiadomi prokuraturę i izbę lekarską. W czasach, gdy Polacy walczą o każdy termin badania, „VIP-owski” zabieg przy otwartej kurtynie może stać się symbolem największego upadku standardów w regionie.
Ola Drogosz
