OTWARTE kluby i restauracje! Właściciele znaleźli sposób

Koronawirus torpeduje nie tylko zdrowie ludzkie, ale również biznes. W związku z rządowymi obostrzeniami wielu przedsiębiorców ma ogromne problemy finansowe. Z ich powodu postanawiają jednak otwierać na nowo swoje biznesy choć ograniczenia dalej obowiązują.

 

Coraz głośniej w Polsce mówi się o otwieraniu poszczególnych branż przez samych przedsiębiorców bez zgody rządu. Na Podhalu wielu restauratorów oraz hotelarzy stwierdziły, że otworzą swoje biznesy. Podobnie jest w przypadku właścicieli stoków. Również przedsiębiorcy z Trójmiasta coraz częściej deklarują otwarcie swojego biznesu.

 

Przedsiębiorcy bez środków do życia

 

Właściciel gdańskiego klubu „Wolność” w rozmowie z Onetem przyznaje, że nie ma już środków do życia. „Mój klub generuje miesięcznie koszty na poziomie 50 tys. zł. ZUS-y, opłaty za alkohol, opłaty od praw autorskich, podatki od nieruchomości. Stoimy zamknięci, a z niczego nie zostałem zwolniony. W ostatnich miesiącach nie dostałem też żadnej pomocy od państwa” – powiedział Krzysztof Łukowicz.

 

„Nie mam środków do życia. Zysków nie ma, dochód to minus 50 tys. zł miesięcznie. Mam trzech komorników na koncie, bank wypowiedział mi umowę kredytową na dom. Zabrano mi auto, Co mam zrobić? Powiedzieć dzieciom, że nie będą miały co jeść?” – żali się właściciel gdańskiego klubu.

 

Pomysłowe metody na ominięcie obostrzeń

 

W związku ze swoją trudną sytuacją „Wolność” została w grudniu otwarta na jedną imprezą. Oficjalnie nie była to dyskoteka, ale kurs tańca. Właściciel kluby nie został w związku z nią jednak ukarany. „Widzi pan, żadnej kary nie dostałem. A pan policjant spisał liczbę 213 uczestników z Facebooka i to poszło w świat. Mamy udokumentowane, że było u nas wówczas 148 osób, czyli spokojnie zmieściliśmy się w limicie 150 ludzi na kurs tańca. Zgłoszę sprawę do prokuratury na tego policjanta, nie odpuszczę” – powiedział.

 

Krzysztof Łukowicz zapowiedział również, że ma zamiar w najbliższym czasie otworzyć swój klub na nowo. „Będzie to wideorelacja z klubu pod hashtagiem „Zostań w domu”. Tak jak w telewizji publicznej będą też statyści, z którymi będziemy podpisywać umowę o dzieło. Będziemy kręcić taką wideorelację co tydzień. Odcinki jak w reality show. Wypowiedzi ludzi, ich przemyślenia. Filmy z imprezy będzie można oglądać na żywo w internecie”.

 

Źródło: Onet

Foto: Wikimedia Commons



Komentarze