Sytuacja w Zatoce Perskiej staje się dramatyczna. Brytyjska organizacja UKMTO potwierdziła uderzenie w kolejny kontenerowiec, co zwiększa liczbę zaatakowanych jednostek do sześciu. W wyniku ataków irackie porty naftowe zostały całkowicie sparaliżowane, a tragiczny bilans operacji to co najmniej jedna ofiara śmiertelna i 38 ewakuowanych członków załóg.
Seria ataków, do których dochodzi od kilku dni, przybiera na sile. Jak informują firmy zajmujące się bezpieczeństwem morskim, przynajmniej część jednostek została zaatakowana przez irańskie łodzie wypełnione materiałami wybuchowymi.
Wśród poszkodowanych jednostek znajdują się m.in. tankowce pływające pod banderami Wysp Marshalla i Malty. Ostatni raport mówi o kontenerowcu trafionym „nieznanym pociskiem” w odległości około 35 mil morskich od portu Jebel Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Porty wstrzymują operacje
W obliczu bezpośredniego zagrożenia życia marynarzy oraz ryzyka ekologicznego, irackie porty naftowe podjęły decyzję o całkowitym wstrzymaniu działalności.
Decyzja o wstrzymaniu operacji w portach naftowych została podjęta jako tymczasowy środek ostrożności do czasu oceny sytuacji bezpieczeństwa oraz zapewnienia ochrony żeglugi morskiej i obiektów eksportowych
– przekazał Farhan al-Fartousi, dyrektor generalny Generalnej Kompanii Portów Iraku.
Eskalacja napięcia w regionie
Łącznie od 28 lutego, kiedy wybuchły walki między siłami irańskimi a amerykańsko-izraelskimi, zaatakowano już co najmniej 16 jednostek pływających. Irackie ministerstwo ropy otwarcie nazywa te incydenty „niepokojącym wskaźnikiem eskalacji napięć” w regionie kluczowym dla globalnych dostaw energii.
Premier Iraku, Mohammed Szia al-Sudani, w rozmowie z prezydentem Iranu podkreślił, że ataki te są „niedopuszczalne” i podważają wysiłki Bagdadu na rzecz stabilizacji regionu.
Sytuacja pozostaje skrajnie niestabilna. Służby ratunkowe wciąż prowadzą poszukiwania zaginionych marynarzy, a światowe rynki z niepokojem obserwują blokadę kluczowych szlaków handlowych.
Nina Makowska
