W Warszawie pojawiło się urządzenie, które przypomina zwykły paczkomat, ale jego zawartość budzi ogromne emocje. Przy ulicy Wiejskiej, w lokalu przychodni Abotak, uruchomiono pierwszy w Polsce tzw. abortomat. W jego skrytkach znajdują się zestawy leków wykorzystywanych do aborcji farmakologicznej. Organizatorzy przekonują, że rozwiązanie ma ułatwić dostęp do tabletek i jednocześnie ominąć problem prawny związany z przekazywaniem ich bezpośrednio przez inne osoby.
Urządzenie znajduje się niemal naprzeciwko Sejmu. Składa się z 22 skrytek i działa podobnie do znanych automatów paczkowych. Osoba, która wcześniej skontaktuje się z organizacją Women Help Women, otrzymuje indywidualny kod umożliwiający otwarcie odpowiedniej skrytki. Dzięki temu odbiór leków nie wymaga bezpośredniego przekazania ich przez pracownika organizacji.
Tabletki zamiast przesyłki
Pomysłodawcy tłumaczą, że jednym z powodów uruchomienia urządzenia jest czas oczekiwania na przesyłki z zagranicy. Abortomat ma umożliwiać odbiór przygotowanego wcześniej pakietu na miejscu, bez konieczności oczekiwania na dostarczenie przesyłki pocztowej. Według Women Help Women jest to pierwsze tego rodzaju rozwiązanie na świecie.
W pakietach znajdują się leki stosowane przy aborcji farmakologicznej. Jak opisują media, zestaw obejmuje mifepriston oraz mizoprostol, a także dodatkowe tabletki mizoprostolu. Osoba odbierająca pakiet może zabrać go ze sobą. W przychodni działa również specjalne pomieszczenie, w którym można pozostać podczas przyjmowania leków i skorzystać ze wsparcia obecnych tam osób.
Wszystko rozbija się o polskie prawo
Uruchomienie abortomatu natychmiast wywołało pytania o jego zgodność z obowiązującymi przepisami. Kluczowe znaczenie ma art. 152 Kodeksu karnego. Przepisy przewidują karę do trzech lat pozbawienia wolności między innymi za udzielanie kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy.
Jednocześnie polskie prawo nie przewiduje odpowiedzialności karnej kobiety za dokonanie aborcji na własną rękę. Organizatorzy abortomatu argumentują więc, że automatyczne wydanie pakietu przez urządzenie pozwala uniknąć bezpośredniego przekazania tabletek przez człowieka.
Nie oznacza to jednak, że kwestia prawna została jednoznacznie rozstrzygnięta. W rozmowie z portalem Zero.pl adwokat Paweł Matyja zwrócił uwagę, że odpowiedzialność za pomocnictwo może obejmować znacznie szerszy zakres działań. Jego zdaniem znaczenie może mieć nie tylko fizyczne przekazanie tabletek, ale również organizowanie całego mechanizmu ich udostępnienia, w tym zapewnienie sposobu odbioru i przekazanie kodu do skrytki.
Prawnik wskazał również na możliwe pytania dotyczące zasad udostępniania leków oraz kompetencji organów odpowiedzialnych za nadzór farmaceutyczny. Ostateczna ocena legalności konkretnego rozwiązania może więc wymagać analizy przez właściwe organy.
Symboliczna lokalizacja
Nieprzypadkowo urządzenie pojawiło się właśnie przy ulicy Wiejskiej. Przychodnia Abotak znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie parlamentu, dzięki czemu abortomat stał się nie tylko rozwiązaniem organizacyjnym, ale także bardzo wyrazistym symbolem trwającego w Polsce sporu o przepisy dotyczące przerywania ciąży.
Otwarcie urządzenia nastąpiło 29 września, w ramach wydarzeń związanych z Międzynarodowym Dniem Bezpiecznej Aborcji. Informację o jego uruchomieniu potwierdziły niezależnie m.in. AFP, OKO.press, WP oraz inne media.
Nowe rozwiązanie od początku wzbudza jednak kontrowersje. Jego twórcy przedstawiają je jako odpowiedź na ograniczenia obowiązującego systemu, podczas gdy krytycy wskazują na możliwość powstania dodatkowych problemów prawnych. Na razie nie ma więc jednoznacznej odpowiedzi, czy zastosowana konstrukcja rzeczywiście pozwala uniknąć odpowiedzialności osób organizujących dostęp do leków.
