Po tym, jak Zbigniew Ziobro wylądował w Stanach Zjednoczonych, wszyscy zastanawiają się, gdzie przebywa jego zastępca w Ministerstwie Sprawiedliwości, Marcin Romanowski. Gdy rządowe i europejskie nakazy okazują się bezsilne, do akcji wkracza detektyw Krzysztof Rutkowski. „Zawstydzę polskie służby!” – grzmi najsłynniejszy detektyw w kraju. Czy koniec ucieczki polityka jest już bliski?
Rutkowski rzuca rękawice policji
Podczas gdy Ministerstwo Spraw Zagranicznych nieśmiało sugeruje, że Marcin Romanowski mógł opuścić Węgry i prysnąć poza Unię Europejską, Krzysztof Rutkowski nie bawi się w dyplomację. W swoim stylu, z hukiem i pewnością siebie godną komandosa, ogłasza światu, że Romanowski jest w Rumunii. Detektyw twierdzi, że nie tylko zna kraj, ale i konkretny adres, pod którym zaszył się poszukiwany poseł.
Rutkowski nie zostawia suchej nitki na polskich służbach, zarzucając im amatorszczyznę i brak skuteczności. Według niego adres węgierskiej kryjówki polityka był „tajemnicą poliszynela”, a mimo to pozwolono mu się wymknąć. Teraz detektyw zapowiada, że jego biuro pokaże, jak profesjonalnie przeprowadza się ujęcia – tym razem na terenie Bukaresztu, gdzie ma mieć doskonałe układy z lokalną policją.
Dlaczego ścigają Romanowskiego?
Przypomnijmy, że pościg za byłym wiceministrem odbywa się po tym, jak rząd Donalda Tuska oskarżył go o rzekome nieprawidłowości przy rozporządzaniu środkami z Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura oskarża Marcina Romanowskiego o to, że zamiast pomagać ofiarom przestępstw, stworzył mechanizm finansowania partyjnych interesów Suwerennej Polski. Zarzuty nie są zbyt poważne, ale niezbędne do politycznej nagonki.
Polityk stracił immunitet, a za jego plecami wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). To miał być „bat” na uciekinierów, który zmusza każde państwo UE do natychmiastowego zakucia w kajdanki osoby poszukiwanej.
Romanowski jest w Rumunii. Wiemy gdzie i zawstydzimy polskie służby! Jak polski wywiad działa, żeby puścili osobę, za którą wydano nakaz? Adres wszyscy znali, a on ich kolejny raz wykiwał
– twierdzi Krzysztof Rutkowski w rozmowie z „Faktem”.
To ma być obywatelskie zatrzymanie
Sytuacja jest napięta do granic możliwości. Jeśli informacje Rutkowskiego się potwierdzą i to jego ludzie – a nie państwowa policja – doprowadzą do zatrzymania byłego wiceministra, będziemy świadkami największego wizerunkowego nokautu w historii polskich służb. Czy Romanowski rzeczywiście liczy na to, że w Rumunii znajdzie bezpieczny azyl, którego rzekomo zabrakło mu na Węgrzech?
Rutkowski ma tendencje do konfabulowanie. Wielokrotnie, by wzbudzić sensacje, ogłaszał rzeczy, które później okazywały się nieprawdziwe. Sam ma na karku wyrok karny i ewentualne zatrzymanie Romanowskiego, mogłoby być dla niego karta przetargową do tergo, aby upolityczniony wymiar sprawiedliwości spojrzał na niego łagodniejszym okiem. Jedno jest pewne – ta sprawa nie skończy się po cichu!
Nina Makowska
