W poniedziałek australijskie służby zwróciły się do porywaczy z wyjątkowo bezpośrednim i – jak same przyznały – „bardzo osobliwym apelem”: mają natychmiast uwolnić 80-letniego mężczyznę, ponieważ wszystko wskazuje na to, że został porwany przez pomyłkę.
„To nie ten człowiek”
Według śledczych senior został uprowadzony z miejsca zamieszkania przez nieznanych sprawców, którzy prawdopodobnie celowali w zupełnie inną osobę. Funkcjonariusze przekazali mediom, że nic nie wskazuje, aby starszy mężczyzna miał jakiekolwiek powiązania z działalnością przestępczą, konfliktami finansowymi czy sporami rodzinnymi — czyli typowymi motywami porwań.
Policja podkreśliła, że mężczyzna jest osobą schorowaną, wymaga regularnych leków oraz jego przetrzymywanie może zagrażać życiu. Dlatego zamiast tradycyjnych komunikatów ostrzegawczych skierowano do sprawców nietypową prośbę.
„Jeśli go przetrzymujecie, to macie niewłaściwą osobę. Wypuśćcie go, a my potraktujemy to jako poważną pomyłkę” — przekazali funkcjonariusze w oficjalnym komunikacie.
Strategia psychologiczna
Eksperci ds. negocjacji kryzysowych wskazują, że taka forma komunikatu jest celowa. Policja nie grozi, nie eskaluje i nie stawia ultimatum — zamiast tego daje porywaczom „wyjście z twarzą”.
Chodzi o to, by sprawcy mogli zakończyć sytuację bez paniki i bez poczucia, że zostali osaczeni.
To taktyka stosowana rzadko, ale skuteczna w przypadkach, gdy: motyw porwania jest niejasny, istnieje ryzyko pomyłki oraz że zdrowie ofiary jest zagrożone.
Poszukiwania trwają
Równolegle do apelu prowadzone są intensywne działania operacyjne: przeszukania, analiza nagrań z kamer oraz sprawdzanie pojazdów mogących brać udział w uprowadzeniu. Policja nie ujawnia szczegółów, aby nie zaszkodzić ewentualnym negocjacjom.
Rodzina porwanego zaapelowała o szybkie i bezpieczne uwolnienie seniora. Według bliskich jest on spokojnym emerytem i „ostatnią osobą na świecie, którą ktoś miałby powód porwać”.
Na razie nie wiadomo, czy sprawcy nawiążą kontakt ani czy apel odniesie skutek — jednak służby przyznają, że w takich sytuacjach liczy się każda godzina.
Źródło: ABC News
